Je t'aime
Ile to już
minęło? Ile minęło, kiedy ostatni raz swoim widokiem cieszyła moje oczy? Ile to
minęło, kiedy ostatni raz swoim głosem pieściła moje uszy? Ile to minęło, kiedy
ostatni raz swoim dotykiem przyprawiało mnie o drżenie, a każda komórka w mym
ciele krzyczała o jeszcze?
Minuta? Godzina?
Dzień? Tydzień? Miesiąc? Miesiąc. A dokładnie trzydzieści pięć dni. Trzydzieści
pięć dni czuję ziejącą pustkę w duszy. Trzydzieści pięć dni istnieje bez chęci
do walki i życia. Trzydzieści pięć dni z rzędu to samo. Codziennie podkradałem
pieniądze z portfela taty. Miał ich tak dużo, że nawet nie zauważał jak mu
ginęły. Codziennie po szkole kupowałem alkohol. Czy piłem? To za mało
powiedziane, chlałem. Chlałem jak typowy alkoholik. Kiedy zachodziłem do sklepu
sprzedawca od razu wiedział, czego chcę i w jakiej ilości. Jedna z starszych
pracownic patrzyła na mnie współczująco. Pewnego razu wybiegła za mną ze sklepu
i zatrzymała. Pytała czy potrzebuje pomocy i chcę coś z tym zrobić. Wściekły i
pełny dumy, która została urażona, zawarczałem na kobietę i po grubiańskim
pożegnaniu poszedłem do domu. A pomocy… potrzebowałem. Jak jeszcze nigdy.
Na początku
uważałem żeby do szkoły przychodzić trzeźwy. Później stały się problemy, które
mam do chwili obecnej. Piłem coraz więcej i częściej. Do szkoły przychodziłem w
stanie upojenia. Codziennie po szkole sięgałem po następne dawki. Stos butelek
i puszek powiększał się. Potrzebowałem czegoś mocniejszego i w większych
ilościach. Zdarzyło się nawet, że chcieli wylać mnie ze szkoły przez to, że
byłem w niej pijany. Z tego powodu wybuchła awantura między mamą i tatą. Mama
krzyczała na mnie i mówiła, że się zawiodła. Tata zaciekle mnie bronił. Sam nie
wiedziałem czemu to robił. Sam się wściekałem, kiedy słyszałem z ust mamy, że
to szczenięca miłość i przejdzie mnie, gdy zobaczę inną. Miałem ochotę
krzyczeć, że tak nie jest i nigdy nie będzie, ale jedynie siedziałem z lekko
opuszczoną głową i zaciskałem zęby.
Musiałem
obiecać, że nie będę już pijany i przestanę pić. Straciłem brata i dziewczynę.
Kochałem ich oboje. Jednak skończyło się jak skończyło. Było mi za ciężko,
piłem, ale przystopowałem do tego stopnia żeby nie być już pijanym. Raz się tak
schmieliłem, że chyba wziąłem jakiś narkotyk. Chciałem się ciąć, a zaraz przy
mnie pojawiła się brunetka. Przytuliłem ją, pocałowałem i powiedziałem, że ją
kocham. Nacięcie miałem, ale to przez to, że wymieszaliśmy swoją krew. To było
najbardziej chore i piękne przeżycie.
Przez rozłąkę
stałem się żałosny. Nie dość, że chlałem i wszędzie walały się butelki, to było
mi ciężko wydostać się z nałogu. Piję dalej, ale ograniczam się jak tylko mogę.
Codziennie przed snem przytulam do siebie zdjęcie zielonookiej. Teraz też to
robię. Leżę i patrzę się w ciemność. Cierpię w milczeniu i nie chcę iść z tym
do mamy, bo ona nie może tego zrozumieć. Do taty nie pójdę, bo to wstyd. Co on
mi da? Może jedynie powie, że świat się nie kończy i żebym zajął się śmiercią
brata, a nie przepijać rozstanie z dziewczyną. Dodatkowo, żeby dorosły chłopak
szedł do rodziców po wsparcie, to wstyd.
Przez te
wszystkie dni stworzyłem wokół siebie barierę ignorancji na resztę świata i
zamknąłem się w swoim własnym. W nim wspominałem brata i bliską memu sercu
dziewczynę.
Wtuliłem się w
zdjęcie, które niby miało dać mi namiastkę czarnowłosej i pogrążyłem się w
snie.
Rano machinalnie
wstałem, poszedłem się wykąpać i ubrać. Usiadłem na parapecie i oparłem głowę o
okno. Popatrzyłem na wystrojone ulice miasta i wróciłem do swojego bezpiecznego
kącika w rogu pokoju, gdzie stało moje łóżko. Zakopałem się pod kołdrą i tępo
oglądałem ściany. Myślałem cały czas nad tym, co bym robił gdybym był już z
nią.
Nie wytrzymam
już więcej. Za bardzo tęsknię za nią. Chcę po raz kolejny stanąć twarzą w twarz
z brunetką. Przytulić, pocałować, poczuć jej zapach i miękkość włosów. Pragnę
ponownie powiedzieć, że ją kocham. Na koncie mam zaoszczędzone z osiem tysięcy.
Spokojnie mi starczy.
Zerwałem się z
łóżka i sięgnąłem po walizkę, która leżała na szafie. Otworzyłem ją i zacząłem
się szybko pakować. W moich ruchach było tyle życia i żwawości, że dziwiłem
się, że to jeszcze nie umarło we mnie. Pakowałem tylko kilka rzeczy i to
najpotrzebniejsze. O resztę zatroszczę się na miejscu. Dwie koszulki, bluza,
dwie pary spodni, bielizna, skarpety, dokumenty, szampon i żel pod prysznic. Na
sam koniec zapakowałem zdjęcie przedstawiające brunetkę o szmaragdowych oczach.
Uśmiechała się i cieszyła z obecności bliskiej osoby. W zielonych oczach
połyskiwała niewypowiedziana obietnica. Zamknąłem walizkę i oparłem ją o
ścianę. Szybkim wzrokiem obejrzałem pokój. Wziąłem wszystko, co potrzebowałem.
Telefon włożyłem do kieszeni, a portfel do drugiej. Chwyciłem walizkę i
zbiegłem na dół. Prędko ubrałem się i uciekłem z domu. Nie chciałem pytających
spojrzeń mamy. Tata bardziej by mnie zrozumiał. Jedynie kazałby mi uważać.
Jednak i tak nie chciałem spotkać żadnego z nich.
Biegłem na
lotnisko. Na horyzoncie parkingu zamajaczyła mi taksówka. Miała zaraz odjechać.
Pewnie kogoś już przywiozła i wraca do swojego skupiska. Zawziąłem się i mocno
przyspieszyłem. Mijając oburzonych paryżan dopadłem taksówki. Szarpnąłem tylne
drzwi i wskoczyłem do środka. Prawie leżałem na kanapie, a taksówkarz musiał
gwałtownie zahamować.
- Monsieur! Qu'est-ce que tu fais?! – zapytał mnie oburzony
taksówkarz.
- Aéroport – powiedziałem krótko miejsce docelowe i
usiadłem. Zamknąłem drzwi i położyłem walizkę na siedzenie.
Cieszę się, że
tak szybko znalazłem taksówkę. Osłabła mi kondycja i na tym krótkim odcinku
oraz trochę większym odcinku dostałem zadyszki. W Paryżu od dłuższego czasu
szalała śnieżyca, a samochody niezwykle się wlekły. Szybciej do cholery! Chcę
już być coraz bliżej mojej czarnowłosej. Niecierpliwiłem się jak małe dziecko.
Czułem na sobie badawczy wzrok podstarzałego taksówkarza. Czy on już nie ma co
robić? Patrz na drogę lepiej. Tylko czekałem aż wygłosi swoje mądrości. Ile
razy on woził takich jak ja, albo powie coś w typie ,,dziewczyna musi być warta
zachodu’’. Oczywiście, że jest! Kocham ją przez cały czas. Skupiłem wzrok na
widoku za oknem. Szczęśliwe rodziny i uparcie odwracałem wzrok, kiedy tylko
widziałem jakieś pary, które wręcz kipiały miłością.
Podróż
okropnie mi się dłużyła. Taksówkarz zaparkował i podał cenę. Wepchnąłem mu
banknoty i wysiadłem bez pożegnania. Chwyciłem walizkę i pobiegłem na lotnisko.
W środku panował chaos i jeden wielki krzyk. Zdezorientowany szybko przeszedłem
do informacji. Chciałem się dowiedzieć ile kosztuje bilet do Polski, kiedy
następny lot i co się tutaj dzieje. Kiedy tylko otworzyłem buzię i brałem wdech
żeby o cokolwiek zapytać, znudzona kobieta w średnim wieku oznajmiła mi, że
wszystkie loty zostały odwołane z powodu strajku lotniska i niebezpiecznej
śnieżycy.
Świat zatrzymał
się w miejscu, gwar i wrzawa ucichła, patrzyłem tylko przed siebie. Czułem jak
po raz trzeci serce rozpada mi się na kawałeczki. Walizka utrzymywała się na
koniuszkach palców. Nagle stała się ogromna i ciężka. Również w niej były
zawarte moje marzenia. Teraz już były zniszczone. Odwróciłem się i mechanicznym
krokiem szedłem do wyjścia. Wzrok miałem pusty, a w gardle pojawiła się gula.
Ślina co chwilę leciała i nie byłem w stanie jej powstrzymać. Tylko łykałem ją
bezmyślnie i wyszedłem na zewnątrz. Zimne powietrze i płatki śniegu uderzyły
mnie w twarz. To było niczym bicz. Potrzebowałem orzeźwienia. Musiałem
przyswoić do siebie wiadomość, że nie zobaczę się z ukochaną. Nie wiem dokąd
kierowały mnie moje nogi, po prostu bezmyślnie kierowałem się za nimi. Czuję
się jakbym był ogłoszony. Dostał czymś ciężkim w głowę i starał się nie utracić
przytomności. Każdy najmniejszy dźwięk sprawiał, że świat pulsował wokół mnie.
Mimo, że wokół mnie byli ludzie i po ulicy poruszały się samochody, nie
widziałem ich. Jedyne uczucie, jakie mnie ogarniało, to była samotność i
rozpacz.
Dlaczego do
cholery akurat tylko te lotnisko jest czynne? Reszta została zamknięta z powodu
nowego roku. A ci zamiast łaskawie przyjąć premię z powodu pracy w tych dniach,
to jeszcze strajkują żeby zachłannie pożreć większą ilość pieniędzy.
Chciałem tylko
się z nią zobaczyć. Ponownie być szczęśliwym. Serce zaczęło mi wariować z
tęsknoty. Kocham ją przez cały czas. Nie chciałem się rozstawać. Codziennie
chciałem zasypiać i budzić się z brunetką w ramionach. Chciałem też umrzeć
mając ją przy swoim boku.
Śnieg
rozpuszczał mi się na włosach i sklejał je. Nie obchodziło mnie to. Było mi
obojętne, czy zachoruje. Wszystko było bez sensu. Świat utracił go w momencie
rozdzielenia od ukochanej. Mała część w moim umyśle zarejestrowała to, że zbliżam
się do domu. Przestąpiłem przez próg i zauważyłem zszokowane spojrzenie mamy.
Zsunąłem buty, a płaszcz odwiesiłem na wieszak. Chwyciłem walizkę i zgarbiony
kierowałem się na górę. Na swojej drodze spotkałem tatę, który wyszedł z
salonu. Stanął naprzeciw mnie i badawczym wzrokiem brązowych oczu patrzył na
moją zbolałą twarz. W następnej chwili stało się coś, czego nigdy bym nie
przewidział w żadnych alternatywnych zakończeniach tej sytuacji, a mianowicie…
Tata przytulił mnie opiekuńczo. Struchlałem w jego ramionach i opuściłem głowę.
Walizka uderzyła o podłogę.
- Przykro mi synu – usłyszałem jego smutny i głęboki głos.
Nie kłamał, a jego słowa przelały czarę goryczy.
Oczy zaczęły
mnie piec, w gardle powstała gula. Nieporadnie położyłem ręce na plecach taty.
- Nie pozwól żeby wasze uczucie zostało zniszczone i
zniszczyło ją – powiedział i doskonale zrozumiałem, o kogo chodzi w słowie
,,ją’’.
Nie chciałem
wyjść na jeszcze większego mazgaja. Odsunąłem się w momencie, gdy spod oka
wyleciała mi łza. Chwyciłem walizkę i pobiegłem na górę.
- Nie popełń tego samego błędu co ja. – poprosił cicho,
kiedy wbiegłem do pokoju.
Nie chciałem
się zastanawiać nad sensem tego co powiedział tata i szukać w tym drugiego dna.
Rzuciłem walizką przed siebie. Usiadłem na łóżku i schowałem twarz w dłoniach.
Rozkleiłem się jak kretyn. Płakałem, a między palcami czułem ślady po
spływających łzach.
Nie wiem skąd,
ale napłynęła do mnie niezwykła wściekłość i rozżalenie. Wstałem i krążyłem po
pokoju. Kopnąłem w walizkę i chwyciłem ozdobę z drewna. Cisnąłem nią o ścianę i
krzyknąłem. W tym krzyku oprócz wściekłości wdarła się też rozpacz i gorycz.
Opadłem na fotel. Siedziałem w rozkroku i miałem łokcie oparte o kolana. Czoło
trzymałem na dłoniach, którymi później z frustracją przejechałem po włosach.
Rozejrzałem się za zabałaganionym pokoju. Rzuciłem się do walizki i z rozmytą
widocznością szamotałem się z zamkiem. Wydobyłem ramkę ze zdjęciem i mocno
przytuliłem do siebie. Jakby to ona była w moim ramionach, a nie fotografia.
Podniosłem się z podłogi i opadłem na łóżko. Portfel i telefon wyciągnąłem z
kieszeni, bo za bardzo się we mnie wbijały i przeszkadzały przez to. Pustym
wzrokiem patrzyłem na telefon. Położyłem przy nim ramkę ze zdjęciem i
pogłaskałem szkło w miejscu, gdzie jest policzek dziewczyny. Nie mogłem już
dłużej wytrzymać. Pochwyciłem telefon i w klawiaturze z pamięci wstukałem numer
brunetki. Dotknąłem słuchawki i przyłożyłem telefon do ucha.
Pierwszy
sygnał…
Drugi
sygnał…
- Tak, słucham – usłyszałem jej głos. Był jak miód na moje
serce i plaster na moje rany. Rozluźniłem mięśnie i nosem wypuściłem powietrze
z płuc.
- Halo? – ponownie jej głos. Pieścił mój słuch i rozlewał
falę spokoju na moje zszargane nerwy. Zamknąłem oczy i rozkoszowałem się głosem
brunetki.
– Halo? Jest tu ktoś? – ton był lekko zdenerwowany. Pod
powiekami poczułem łzy szczęścia, którym pozwoliłem wypłynąć.
– Halo? – przeciągała sylaby i byłem pewny, że wzdycha
rozdrażniona i łypie szmaragdowymi oczami na przedmiot w pobliżu.
Rozchyliłem wargi
i zachrypłym głosem oraz ściśniętym sercem ze szczęścia powiedziałem:
- Je t'aime*, Ann – odsunąłem telefon od ucha.
- Co?! Jakie rzutem**?! – usłyszałem jej zdezorientowanie
chwilę przed tym jak rozłączyłem się.
Ułożyłem się
wygodnie i nie pamiętam, kiedy byłem tak zrelaksowany. Głos Ann wystarczył
żebym nie czuł się już jak w piekle. To było jak upragniony pokój na terenach
objętych długotrwałą wojną. Otworzyłem oczy, kiedy uświadomiłem sobie, że
dzwoni mój telefon. Podniosłem rękę i zobaczyłem numer brunetki. Natychmiast
odebrałem, a wiedziałem, że nie powinienem. Nie powinienem nawet do niej
zadzwonić, ale za bardzo tęskniłem za nią.
- Natan? – głos Ann był pełen nadziei i pieścił moje imię.
- Tak, to ja – chciałem to powiedzieć, ale zaraz po pytaniu
Ann straciliśmy rozmowę.***
=====================================================
* Kocham Cię.
** Kocham Cię po francusku brzmi bardzo podobnie do
‘’rzutem’’, dlatego Ann tak zareagowała.
*** Roaming, niestety, kiedy dzwonili do siebie z ich kont
pobierane były pieniądze. Przy drugim połączeniu oboje zostali spłukani.
=======================================================
Udało mi się. Napisałam to i nie wiem jak mi się udało.
Napiszcie w komentarzach ;)
I mam dla was taką propozycję. Będę wstawiała dodatki między
rozdziałami, tylko napiszcie co byście chciały w nim. Wybiorę najciekawszy
pomysł i opiszę.
Trzymajcie się i komentujcie. Zachęca do pracy :D
Oooooo <3
OdpowiedzUsuńNatan I love you *-*
Dobra, to jest po prostu świetne! Na prawdę brak mi słów xd
Wszystko wyszło ci cudnie. Czy Natan powróci kiedykolwiek do Polski? Mam nadzieję że tak :D
Pozdrawiam serdecznie i czekam na rozdział ;)
Nie chcę uprzedzać faktów ;) powiem tylko, że w głównych założeniach miał nie wracać do Polski, ale teraz się zastanawiam nad tym 'v'
UsuńA to po to ci było to "rzutem" xd
OdpowiedzUsuńDodatek cudny, piękny, po prostu...yh, fantastyczny! Aż brak mi słów, na prawdę! A Nathan jest mega kochany, tylko nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego wcześniej do niej nie wyjechał. Chociaż może po prostu coś w nim w końcu pękło.
Niech on wróci do Polski, Błaaagaaaam ;.; Ona nie ma prawa być z rudym, Kastielem czy kimkolwiek innym. Ani nawet nie może zostać lezbą. Niech on wróci, no bałagam cię, Slotkasasa też tego chce. Zresztą myślę, że większość lub wszystkie twoje czytelniczki myślą jak ja xd
Mega niecierpliwie czekam na kolejny rozdział i dodatek. Pozdrawiam serdecznie i życzę weny :)
Przypomnę czemu Natan musiał zerwać kontakt z Ann i resztą przyjaciół.
UsuńMichael mocno nabroił. Zaczął handlować narkotykami i popadł dla mocnej grupy gangu. Było okropnie duże ryzyko, że coś zrobią dla jego rodziny (grozili mu tym). Musieli wyjechać za granicę i zmienić tożsamość.
W ramach bezpieczeństwa musieli też zerwać kontakt ze swoimi znajomymi i dalszą rodziną, po to aby tamten gang nie zagrażał dla nich w celu znalezienia rodziny Michaela.
Natan nie mógł nawet utrzymywać kontaktu telefonicznego z Kevinem, Davidem, Ann, Ashtonem i Edkiem. Nie mógł wrócić też do Polski. Wszystko po to aby gang zapomniał o całej sytuacji i każdy mógł bezpiecznie żyć bez obawy o swoje życie.
Dziękuję za wszelkie miłe słowa i cieszę się, że dodatek się spodobał ^o^
Ann i Natan będą ze sobą i spotkają się w końcu ;)
Natan słodki cukieraczku wracaj do Ann , chociaż nie powiem rudego Lubie ale natana chyba bardziej (rozterki życia). Fajny dodatek nie powiem :)
OdpowiedzUsuńWróci. I będzie miał z nią bardzo przyjemne życie, chociaż niestety, planuje tragiczną akcję żebym mogła napisać alternatywne zakończenie z kimś innym.
UsuńDodatek świetny i byle więcej takich :3
OdpowiedzUsuńNATAAAAAAAAAAN ♡♡♡♡♡♡♡♡
Woo. To się postarała xD
UsuńZakładacie NatanTeam?
Za bardzo mnie męczysz xD
UsuńI czemu nie xD
Nie wiem czy ten rozdział miałam przeczytać i skomentować ale bywa...
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam wszystko co było zaległe i i i... Ann ;-; Natan ;----; Boże jak mi ich brakowało. Ta historia zawsze będzie mnie ciekawiła... Biedny Natanek, boże czemu tak mi go szkoda ;_____;, a jednak tak bardzo 'luv him.
Jeżeli jest Ci go szkoda, to musiałam naprawdę dobrze opisać :o
UsuńDziękuję za komentarz i pozdrawiam ;)
Like?
OdpowiedzUsuńhttps://m.facebook.com/profile.php?id=163877223975223&_rdr
Opowiadanie o SF.
Zaczynam opisywać bohaterów.
Dość nietypowe miejsce na bloga. Czemu nie np. na bloggerze?
UsuńBo nie mogłam założyć.
UsuńTamto usuwam.
A teraz mam tu:
http://starpipi157.pinger.pl/
Proszę o odwiedziny xD
Opowiadanie o Słodkim Flircie.
Dziś założyłam.
Poznanie, rozmowa, flirt, zakochanie. Wszystko takie słodkie, a zarazem normalne, jak sam Słodki Flirt, gra gdzie podrywasz swojego ukochanego. Wiele ścieżek, ale jaką ty wybierzesz? Może żadną z tamtych, tylko swoją własną. Chcesz przedstawić ją innym osobą, ale nie wiesz jak? Dam ci jedną małą podpowiedź...jeśli chcesz przedstawić swojego bloga zapraszam na nowy Katalog blogów Słodkiego Flirtu!
OdpowiedzUsuńhttp://katalog-blogow-slodkiego-flirtu.blogspot.com/
PS Przepraszam za SPAM :)