26 gru 2015

Dodatek

Je t'aime


       Ile to już minęło? Ile minęło, kiedy ostatni raz swoim widokiem cieszyła moje oczy? Ile to minęło, kiedy ostatni raz swoim głosem pieściła moje uszy? Ile to minęło, kiedy ostatni raz swoim dotykiem przyprawiało mnie o drżenie, a każda komórka w mym ciele krzyczała o jeszcze?
      Minuta? Godzina? Dzień? Tydzień? Miesiąc? Miesiąc. A dokładnie trzydzieści pięć dni. Trzydzieści pięć dni czuję ziejącą pustkę w duszy. Trzydzieści pięć dni istnieje bez chęci do walki i życia. Trzydzieści pięć dni z rzędu to samo. Codziennie podkradałem pieniądze z portfela taty. Miał ich tak dużo, że nawet nie zauważał jak mu ginęły. Codziennie po szkole kupowałem alkohol. Czy piłem? To za mało powiedziane, chlałem. Chlałem jak typowy alkoholik. Kiedy zachodziłem do sklepu sprzedawca od razu wiedział, czego chcę i w jakiej ilości. Jedna z starszych pracownic patrzyła na mnie współczująco. Pewnego razu wybiegła za mną ze sklepu i zatrzymała. Pytała czy potrzebuje pomocy i chcę coś z tym zrobić. Wściekły i pełny dumy, która została urażona, zawarczałem na kobietę i po grubiańskim pożegnaniu poszedłem do domu. A pomocy… potrzebowałem. Jak jeszcze nigdy.
     Na początku uważałem żeby do szkoły przychodzić trzeźwy. Później stały się problemy, które mam do chwili obecnej. Piłem coraz więcej i częściej. Do szkoły przychodziłem w stanie upojenia. Codziennie po szkole sięgałem po następne dawki. Stos butelek i puszek powiększał się. Potrzebowałem czegoś mocniejszego i w większych ilościach. Zdarzyło się nawet, że chcieli wylać mnie ze szkoły przez to, że byłem w niej pijany. Z tego powodu wybuchła awantura między mamą i tatą. Mama krzyczała na mnie i mówiła, że się zawiodła. Tata zaciekle mnie bronił. Sam nie wiedziałem czemu to robił. Sam się wściekałem, kiedy słyszałem z ust mamy, że to szczenięca miłość i przejdzie mnie, gdy zobaczę inną. Miałem ochotę krzyczeć, że tak nie jest i nigdy nie będzie, ale jedynie siedziałem z lekko opuszczoną głową i zaciskałem zęby.
      Musiałem obiecać, że nie będę już pijany i przestanę pić. Straciłem brata i dziewczynę. Kochałem ich oboje. Jednak skończyło się jak skończyło. Było mi za ciężko, piłem, ale przystopowałem do tego stopnia żeby nie być już pijanym. Raz się tak schmieliłem, że chyba wziąłem jakiś narkotyk. Chciałem się ciąć, a zaraz przy mnie pojawiła się brunetka. Przytuliłem ją, pocałowałem i powiedziałem, że ją kocham. Nacięcie miałem, ale to przez to, że wymieszaliśmy swoją krew. To było najbardziej chore i piękne przeżycie.
      Przez rozłąkę stałem się żałosny. Nie dość, że chlałem i wszędzie walały się butelki, to było mi ciężko wydostać się z nałogu. Piję dalej, ale ograniczam się jak tylko mogę. Codziennie przed snem przytulam do siebie zdjęcie zielonookiej. Teraz też to robię. Leżę i patrzę się w ciemność. Cierpię w milczeniu i nie chcę iść z tym do mamy, bo ona nie może tego zrozumieć. Do taty nie pójdę, bo to wstyd. Co on mi da? Może jedynie powie, że świat się nie kończy i żebym zajął się śmiercią brata, a nie przepijać rozstanie z dziewczyną. Dodatkowo, żeby dorosły chłopak szedł do rodziców po wsparcie, to wstyd.
       Przez te wszystkie dni stworzyłem wokół siebie barierę ignorancji na resztę świata i zamknąłem się w swoim własnym. W nim wspominałem brata i bliską memu sercu dziewczynę.
      Wtuliłem się w zdjęcie, które niby miało dać mi namiastkę czarnowłosej i pogrążyłem się w snie.
      Rano machinalnie wstałem, poszedłem się wykąpać i ubrać. Usiadłem na parapecie i oparłem głowę o okno. Popatrzyłem na wystrojone ulice miasta i wróciłem do swojego bezpiecznego kącika w rogu pokoju, gdzie stało moje łóżko. Zakopałem się pod kołdrą i tępo oglądałem ściany. Myślałem cały czas nad tym, co bym robił gdybym był już z nią.
       Nie wytrzymam już więcej. Za bardzo tęsknię za nią. Chcę po raz kolejny stanąć twarzą w twarz z brunetką. Przytulić, pocałować, poczuć jej zapach i miękkość włosów. Pragnę ponownie powiedzieć, że ją kocham. Na koncie mam zaoszczędzone z osiem tysięcy. Spokojnie mi starczy.
       Zerwałem się z łóżka i sięgnąłem po walizkę, która leżała na szafie. Otworzyłem ją i zacząłem się szybko pakować. W moich ruchach było tyle życia i żwawości, że dziwiłem się, że to jeszcze nie umarło we mnie. Pakowałem tylko kilka rzeczy i to najpotrzebniejsze. O resztę zatroszczę się na miejscu. Dwie koszulki, bluza, dwie pary spodni, bielizna, skarpety, dokumenty, szampon i żel pod prysznic. Na sam koniec zapakowałem zdjęcie przedstawiające brunetkę o szmaragdowych oczach. Uśmiechała się i cieszyła z obecności bliskiej osoby. W zielonych oczach połyskiwała niewypowiedziana obietnica. Zamknąłem walizkę i oparłem ją o ścianę. Szybkim wzrokiem obejrzałem pokój. Wziąłem wszystko, co potrzebowałem. Telefon włożyłem do kieszeni, a portfel do drugiej. Chwyciłem walizkę i zbiegłem na dół. Prędko ubrałem się i uciekłem z domu. Nie chciałem pytających spojrzeń mamy. Tata bardziej by mnie zrozumiał. Jedynie kazałby mi uważać. Jednak i tak nie chciałem spotkać żadnego z nich.
        Biegłem na lotnisko. Na horyzoncie parkingu zamajaczyła mi taksówka. Miała zaraz odjechać. Pewnie kogoś już przywiozła i wraca do swojego skupiska. Zawziąłem się i mocno przyspieszyłem. Mijając oburzonych paryżan dopadłem taksówki. Szarpnąłem tylne drzwi i wskoczyłem do środka. Prawie leżałem na kanapie, a taksówkarz musiał gwałtownie zahamować.
- Monsieur! Qu'est-ce que tu fais?! – zapytał mnie oburzony taksówkarz.
- Aéroport – powiedziałem krótko miejsce docelowe i usiadłem. Zamknąłem drzwi i położyłem walizkę na siedzenie.
        Cieszę się, że tak szybko znalazłem taksówkę. Osłabła mi kondycja i na tym krótkim odcinku oraz trochę większym odcinku dostałem zadyszki. W Paryżu od dłuższego czasu szalała śnieżyca, a samochody niezwykle się wlekły. Szybciej do cholery! Chcę już być coraz bliżej mojej czarnowłosej. Niecierpliwiłem się jak małe dziecko. Czułem na sobie badawczy wzrok podstarzałego taksówkarza. Czy on już nie ma co robić? Patrz na drogę lepiej. Tylko czekałem aż wygłosi swoje mądrości. Ile razy on woził takich jak ja, albo powie coś w typie ,,dziewczyna musi być warta zachodu’’. Oczywiście, że jest! Kocham ją przez cały czas. Skupiłem wzrok na widoku za oknem. Szczęśliwe rodziny i uparcie odwracałem wzrok, kiedy tylko widziałem jakieś pary, które wręcz kipiały miłością.
        Podróż okropnie mi się dłużyła. Taksówkarz zaparkował i podał cenę. Wepchnąłem mu banknoty i wysiadłem bez pożegnania. Chwyciłem walizkę i pobiegłem na lotnisko. W środku panował chaos i jeden wielki krzyk. Zdezorientowany szybko przeszedłem do informacji. Chciałem się dowiedzieć ile kosztuje bilet do Polski, kiedy następny lot i co się tutaj dzieje. Kiedy tylko otworzyłem buzię i brałem wdech żeby o cokolwiek zapytać, znudzona kobieta w średnim wieku oznajmiła mi, że wszystkie loty zostały odwołane z powodu strajku lotniska i niebezpiecznej śnieżycy.
      Świat zatrzymał się w miejscu, gwar i wrzawa ucichła, patrzyłem tylko przed siebie. Czułem jak po raz trzeci serce rozpada mi się na kawałeczki. Walizka utrzymywała się na koniuszkach palców. Nagle stała się ogromna i ciężka. Również w niej były zawarte moje marzenia. Teraz już były zniszczone. Odwróciłem się i mechanicznym krokiem szedłem do wyjścia. Wzrok miałem pusty, a w gardle pojawiła się gula. Ślina co chwilę leciała i nie byłem w stanie jej powstrzymać. Tylko łykałem ją bezmyślnie i wyszedłem na zewnątrz. Zimne powietrze i płatki śniegu uderzyły mnie w twarz. To było niczym bicz. Potrzebowałem orzeźwienia. Musiałem przyswoić do siebie wiadomość, że nie zobaczę się z ukochaną. Nie wiem dokąd kierowały mnie moje nogi, po prostu bezmyślnie kierowałem się za nimi. Czuję się jakbym był ogłoszony. Dostał czymś ciężkim w głowę i starał się nie utracić przytomności. Każdy najmniejszy dźwięk sprawiał, że świat pulsował wokół mnie. Mimo, że wokół mnie byli ludzie i po ulicy poruszały się samochody, nie widziałem ich. Jedyne uczucie, jakie mnie ogarniało, to była samotność i rozpacz.
       Dlaczego do cholery akurat tylko te lotnisko jest czynne? Reszta została zamknięta z powodu nowego roku. A ci zamiast łaskawie przyjąć premię z powodu pracy w tych dniach, to jeszcze strajkują żeby zachłannie pożreć większą ilość pieniędzy.
       Chciałem tylko się z nią zobaczyć. Ponownie być szczęśliwym. Serce zaczęło mi wariować z tęsknoty. Kocham ją przez cały czas. Nie chciałem się rozstawać. Codziennie chciałem zasypiać i budzić się z brunetką w ramionach. Chciałem też umrzeć mając ją przy swoim boku.
        Śnieg rozpuszczał mi się na włosach i sklejał je. Nie obchodziło mnie to. Było mi obojętne, czy zachoruje. Wszystko było bez sensu. Świat utracił go w momencie rozdzielenia od ukochanej. Mała część w moim umyśle zarejestrowała to, że zbliżam się do domu. Przestąpiłem przez próg i zauważyłem zszokowane spojrzenie mamy. Zsunąłem buty, a płaszcz odwiesiłem na wieszak. Chwyciłem walizkę i zgarbiony kierowałem się na górę. Na swojej drodze spotkałem tatę, który wyszedł z salonu. Stanął naprzeciw mnie i badawczym wzrokiem brązowych oczu patrzył na moją zbolałą twarz. W następnej chwili stało się coś, czego nigdy bym nie przewidział w żadnych alternatywnych zakończeniach tej sytuacji, a mianowicie… Tata przytulił mnie opiekuńczo. Struchlałem w jego ramionach i opuściłem głowę. Walizka uderzyła o podłogę.
- Przykro mi synu – usłyszałem jego smutny i głęboki głos. Nie kłamał, a jego słowa przelały czarę goryczy.
        Oczy zaczęły mnie piec, w gardle powstała gula. Nieporadnie położyłem ręce na plecach taty.
- Nie pozwól żeby wasze uczucie zostało zniszczone i zniszczyło ją – powiedział i doskonale zrozumiałem, o kogo chodzi w słowie ,,ją’’.
        Nie chciałem wyjść na jeszcze większego mazgaja. Odsunąłem się w momencie, gdy spod oka wyleciała mi łza. Chwyciłem walizkę i pobiegłem na górę.
- Nie popełń tego samego błędu co ja. – poprosił cicho, kiedy wbiegłem do pokoju.
        Nie chciałem się zastanawiać nad sensem tego co powiedział tata i szukać w tym drugiego dna. Rzuciłem walizką przed siebie. Usiadłem na łóżku i schowałem twarz w dłoniach. Rozkleiłem się jak kretyn. Płakałem, a między palcami czułem ślady po spływających łzach.
      Nie wiem skąd, ale napłynęła do mnie niezwykła wściekłość i rozżalenie. Wstałem i krążyłem po pokoju. Kopnąłem w walizkę i chwyciłem ozdobę z drewna. Cisnąłem nią o ścianę i krzyknąłem. W tym krzyku oprócz wściekłości wdarła się też rozpacz i gorycz. Opadłem na fotel. Siedziałem w rozkroku i miałem łokcie oparte o kolana. Czoło trzymałem na dłoniach, którymi później z frustracją przejechałem po włosach. Rozejrzałem się za zabałaganionym pokoju. Rzuciłem się do walizki i z rozmytą widocznością szamotałem się z zamkiem. Wydobyłem ramkę ze zdjęciem i mocno przytuliłem do siebie. Jakby to ona była w moim ramionach, a nie fotografia. Podniosłem się z podłogi i opadłem na łóżko. Portfel i telefon wyciągnąłem z kieszeni, bo za bardzo się we mnie wbijały i przeszkadzały przez to. Pustym wzrokiem patrzyłem na telefon. Położyłem przy nim ramkę ze zdjęciem i pogłaskałem szkło w miejscu, gdzie jest policzek dziewczyny. Nie mogłem już dłużej wytrzymać. Pochwyciłem telefon i w klawiaturze z pamięci wstukałem numer brunetki. Dotknąłem słuchawki i przyłożyłem telefon do ucha.
          Pierwszy sygnał…
          Drugi sygnał…
- Tak, słucham – usłyszałem jej głos. Był jak miód na moje serce i plaster na moje rany. Rozluźniłem mięśnie i nosem wypuściłem powietrze z płuc.
- Halo? – ponownie jej głos. Pieścił mój słuch i rozlewał falę spokoju na moje zszargane nerwy. Zamknąłem oczy i rozkoszowałem się głosem brunetki.
– Halo? Jest tu ktoś? – ton był lekko zdenerwowany. Pod powiekami poczułem łzy szczęścia, którym pozwoliłem wypłynąć.
– Halo? – przeciągała sylaby i byłem pewny, że wzdycha rozdrażniona i łypie szmaragdowymi oczami na przedmiot w pobliżu.
     Rozchyliłem wargi i zachrypłym głosem oraz ściśniętym sercem ze szczęścia powiedziałem:
- Je t'aime*, Ann – odsunąłem telefon od ucha.
- Co?! Jakie rzutem**?! – usłyszałem jej zdezorientowanie chwilę przed tym jak rozłączyłem się.
     Ułożyłem się wygodnie i nie pamiętam, kiedy byłem tak zrelaksowany. Głos Ann wystarczył żebym nie czuł się już jak w piekle. To było jak upragniony pokój na terenach objętych długotrwałą wojną. Otworzyłem oczy, kiedy uświadomiłem sobie, że dzwoni mój telefon. Podniosłem rękę i zobaczyłem numer brunetki. Natychmiast odebrałem, a wiedziałem, że nie powinienem. Nie powinienem nawet do niej zadzwonić, ale za bardzo tęskniłem za nią.
- Natan? – głos Ann był pełen nadziei i pieścił moje imię.
- Tak, to ja – chciałem to powiedzieć, ale zaraz po pytaniu Ann straciliśmy rozmowę.***

 =====================================================
* Kocham Cię.
** Kocham Cię po francusku brzmi bardzo podobnie do ‘’rzutem’’, dlatego Ann tak zareagowała.
*** Roaming, niestety, kiedy dzwonili do siebie z ich kont pobierane były pieniądze. Przy drugim połączeniu oboje zostali spłukani.

=======================================================
Udało mi się. Napisałam to i nie wiem jak mi się udało. Napiszcie w komentarzach ;)
I mam dla was taką propozycję. Będę wstawiała dodatki między rozdziałami, tylko napiszcie co byście chciały w nim. Wybiorę najciekawszy pomysł i opiszę.

Trzymajcie się i komentujcie. Zachęca do pracy :D

15 komentarzy:

  1. Oooooo <3
    Natan I love you *-*
    Dobra, to jest po prostu świetne! Na prawdę brak mi słów xd
    Wszystko wyszło ci cudnie. Czy Natan powróci kiedykolwiek do Polski? Mam nadzieję że tak :D
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę uprzedzać faktów ;) powiem tylko, że w głównych założeniach miał nie wracać do Polski, ale teraz się zastanawiam nad tym 'v'

      Usuń
  2. A to po to ci było to "rzutem" xd
    Dodatek cudny, piękny, po prostu...yh, fantastyczny! Aż brak mi słów, na prawdę! A Nathan jest mega kochany, tylko nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego wcześniej do niej nie wyjechał. Chociaż może po prostu coś w nim w końcu pękło.
    Niech on wróci do Polski, Błaaagaaaam ;.; Ona nie ma prawa być z rudym, Kastielem czy kimkolwiek innym. Ani nawet nie może zostać lezbą. Niech on wróci, no bałagam cię, Slotkasasa też tego chce. Zresztą myślę, że większość lub wszystkie twoje czytelniczki myślą jak ja xd
    Mega niecierpliwie czekam na kolejny rozdział i dodatek. Pozdrawiam serdecznie i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypomnę czemu Natan musiał zerwać kontakt z Ann i resztą przyjaciół.
      Michael mocno nabroił. Zaczął handlować narkotykami i popadł dla mocnej grupy gangu. Było okropnie duże ryzyko, że coś zrobią dla jego rodziny (grozili mu tym). Musieli wyjechać za granicę i zmienić tożsamość.
      W ramach bezpieczeństwa musieli też zerwać kontakt ze swoimi znajomymi i dalszą rodziną, po to aby tamten gang nie zagrażał dla nich w celu znalezienia rodziny Michaela.
      Natan nie mógł nawet utrzymywać kontaktu telefonicznego z Kevinem, Davidem, Ann, Ashtonem i Edkiem. Nie mógł wrócić też do Polski. Wszystko po to aby gang zapomniał o całej sytuacji i każdy mógł bezpiecznie żyć bez obawy o swoje życie.

      Dziękuję za wszelkie miłe słowa i cieszę się, że dodatek się spodobał ^o^
      Ann i Natan będą ze sobą i spotkają się w końcu ;)

      Usuń
  3. Natan słodki cukieraczku wracaj do Ann , chociaż nie powiem rudego Lubie ale natana chyba bardziej (rozterki życia). Fajny dodatek nie powiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróci. I będzie miał z nią bardzo przyjemne życie, chociaż niestety, planuje tragiczną akcję żebym mogła napisać alternatywne zakończenie z kimś innym.

      Usuń
  4. Dodatek świetny i byle więcej takich :3
    NATAAAAAAAAAAN ♡♡♡♡♡♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Woo. To się postarała xD
      Zakładacie NatanTeam?

      Usuń
    2. Za bardzo mnie męczysz xD
      I czemu nie xD

      Usuń
  5. Nie wiem czy ten rozdział miałam przeczytać i skomentować ale bywa...
    Przeczytałam wszystko co było zaległe i i i... Ann ;-; Natan ;----; Boże jak mi ich brakowało. Ta historia zawsze będzie mnie ciekawiła... Biedny Natanek, boże czemu tak mi go szkoda ;_____;, a jednak tak bardzo 'luv him.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli jest Ci go szkoda, to musiałam naprawdę dobrze opisać :o
      Dziękuję za komentarz i pozdrawiam ;)

      Usuń
  6. Like?
    https://m.facebook.com/profile.php?id=163877223975223&_rdr
    Opowiadanie o SF.
    Zaczynam opisywać bohaterów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dość nietypowe miejsce na bloga. Czemu nie np. na bloggerze?

      Usuń
    2. Bo nie mogłam założyć.
      Tamto usuwam.
      A teraz mam tu:
      http://starpipi157.pinger.pl/

      Proszę o odwiedziny xD
      Opowiadanie o Słodkim Flircie.
      Dziś założyłam.

      Usuń
  7. Poznanie, rozmowa, flirt, zakochanie. Wszystko takie słodkie, a zarazem normalne, jak sam Słodki Flirt, gra gdzie podrywasz swojego ukochanego. Wiele ścieżek, ale jaką ty wybierzesz? Może żadną z tamtych, tylko swoją własną. Chcesz przedstawić ją innym osobą, ale nie wiesz jak? Dam ci jedną małą podpowiedź...jeśli chcesz przedstawić swojego bloga zapraszam na nowy Katalog blogów Słodkiego Flirtu!
    http://katalog-blogow-slodkiego-flirtu.blogspot.com/
    PS Przepraszam za SPAM :)

    OdpowiedzUsuń