Rozdział
XXXIII cz. 1
Czułam w swoim ciele ciemność. Nie
mogłam nad niczym sprawować kontroli. Oddech miałam bardzo krótki i z długimi
przerwami. Powieki mnie bolały i jakby się zrosły.
Tkwiłam w tym stanie i usłyszałam
tylko bezpostaciowy głos obijający się echem po mojej głowie. Walcz! – mówił
głośno.
Nie chce walczyć. Chcę sobie
pospać jeszcze.
Walcz! – po raz kolejny ten sam
rozkaz.
Odczep się. Bolą mnie oczy.
Walcz! – głos nie zmienił się ani
trochę.
Zamknij się. Przez ciebie włączyło
mi się oddychanie manualne.
Walcz!
Co za upierdliwiec. Słyszę odgłos
bicia swojego serca.
Walcz! Otwórz oczy!
O. Czyżby nauczył się następnych
słów? Czuję odrętwienie w całym ciele.
Walcz!
Nudny jesteś. Ktoś równomiernie
wydycha powietrze na moje ramię.
Walcz! Obudź się!
Nie chce. Łóżko jest wygodniejsze.
Czyjś nos drażni moją szyję.
Walcz!
Spadaj. Napięłam mięśnie w udach i
zaczęłam się przeciągać.
Walcz! Dalej!
Mam cię dość. Rozluźniłam mięśnie
i gwałtownie zostałam przyciągnięta do kogoś.
Walcz!
Zignorowałam głos i otworzyłam
oczy.
Cały stan z ciemnością i
otępieniem zniknął tak nagle, jak się pokazał. Głos i echo przestało istnieć.
Potrzebuje psychologa. Słyszę jakiś głos
w głowie, kłócę się z nim i do tego widzę zmarłych. Chyba ominął mnie proces
tracenia bujnej wyobraźni jak w dzieciństwie. Teraz jeszcze bardziej mi się
rozbudowała. Nie byłam pijana w momencie spotkania Zbłąkanych Dusz, a
makabryczny widok poćwiartowanego dziecka zadział o wiele lepiej niż
otrzeźwiacze.
Powietrze przeciął gardłowy mruk i przez
niego ze strachu, cała się strząsnęłam. Jeszcze mocniej ktoś przytulił mnie do
siebie i skulił się otaczając mnie swoim ogromnym ciałem. Rozpoznałam silnego
blondyna o szarych oczach. Wprawdzie ma nadal zamknięte, ale wiem, że to jest
David.
David… Znamy się może ze dwa lata,
a mam wrażenie, że od dziecka. Śmieszne
jest to, że z początkowej wrogości znajomość może się przekształcić w taką
przyjaźń. W dniu poznania Davida poznałam też Ashtona, Kevina, Edka i Natana.
No właśnie… Natan. Mój Natan.
Wysoki, wysportowany brunet z gęstymi włosami i niezwykle pięknymi lazurowymi
oczami. Smukła twarz, blada cera, pełne usta, idealnie pasujący nos. Był lekko
barczysty, ale uważałam, że osiągnął złoty środek w sylwetce. Oprócz atutów w
wyglądzie posiadał wspaniały charakter, który najbardziej mnie przyciągnął.
Natan potrafił słuchać, zawsze można było porozmawiać z nim na wszystkie
tematy, był błyskotliwy, troskliwy i pierwszy był przy mnie jak chorowałam,
albo dostałam urazu podczas ćwiczeń. Potrafił być złośliwym, ale to dopiero jak
znajomość trwała dłużej. Natan miał brata – Michaela. Czas przeszły jak
najbardziej pasuje. Michael nie żyje… Chciałam coś jeszcze o nim pomyśleć, ale
po raz kolejny naszły mnie przykre uczucia i wspomnienia.
Odsunęłam się od Davida i wstałam.
Podeszłam do ściany, przed którą zawsze stróżowała perkusja. Obecnie stoi
odsunięta na boku. Wieczorem na tej ścianie narysowałam znak Zbłąkanych Dusz.
Teraz tylko sprawdzałam czy wyschła farba. Ręką ostrożnie jeździłam po liniach
i co chwilę sprawdzałam czy się nie pobrudziłam. Czynność tą wykonywałam dosyć
długo. Dopiero na końcu cicho ustawiałam perkusje na jej miejscu. Nie chciałam
obudzić Misiaka. Później by mi jeszcze ględził, że mu spać nie daje i że
następnym razem wystawi ją w ogłoszeniu jak oddanie za darmo.
Przez chwilę biłam się z myślami, czy
iść do garderoby teraz wybrać sobie rzeczy, czy może dopiero po kąpieli.
Zdecydowałam, że dopiero jak się wykąpię. Cicho wyszłam z pokoju i zeszłam na
dół. Skierowałam się do łazienki i zaklęłam w duszy. W łazience już ktoś był.
Westchnęłam zrezygnowana i usiadłam na schodach. Po chwili usłyszałam
poruszenie wody w wannie. Nie chce mi się tyle czekać aż ktoś skończy. Zagryzłam
dolną wargę i wstałam.
Podeszłam do drzwi i zatrzymałam się
przy nich. Nie ma opcji żeby tutaj była nieznajoma osoba. Jedynie może być
Ashton, Kevin i Edd. David śpi na górze, a któremuś z tych trzech chłopaków
zapewnię lepszą pobudkę. Pamiętałam jak Natan pokazał mi kiedyś jak się włamać
do mojej łazienki, kiedy ktoś w niej jest.
*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*
Zaraz po kąpieli owinięta tylko w
kusy ręcznik siedziałam na brzegu wanny. Włosy miałam wilgotne, a w łazience
panował zaduch. Para wodna osiadła na lustrze i kafelkach. Zimna ściana
przyjemnie chłodziło moje ciało. Byłam pogrążona we własnych myślach i
chaotycznie krążyłam między uderzeniami pałek w perkusję, a skokami między
budynkami i tym jak podczas ćwiczeń na murku trudno mi było złapać równowagę.
Gwałtownie podskoczyłam, kiedy
zauważyłam jak otwierają się drzwi od łazienki. Przecież zamykałam je na klucz!
Przez niespodziankę z drzwiami mało, co nie wpadłam do wanny. Rozpaczliwie
walczyłam o równowagę. Machałam rękoma próbując złapać się ściany. Nie wspomnę
o tym, że nogami wierzgałam jak szalona. Drzwi trzasnęły i przeważyło to na
moją niekorzyść. Wpadłam do wanny w tak dziwnej pozycji, że nie miałam pojęcia,
czym mam ruszyć żeby się podnieść.
- Natan! – krzyknęłam
zszokowana w momencie, gdy zauważyłam rozbawiony i zatroskany wzrok bruneta.
Uśmiechnął się blado, a ja zawstydzona,
czym prędzej szamotałam się z ręcznikiem żeby zakryć swoje nagie ciało.
Skończyło się na tym, że leżałam na plecach, a ręcznik pod moimi pośladkami i przechodził
między nogami. Nie dosięgnął mi piersi i zakrywałam się dłonią, a materiał
kurczowo trzymałam przy sobie. Zażenowana spojrzałam na Natana. Ten podał mi
dłoń i skupił wzrok tylko mojej twarzy.
Wzięłam jego dłoń i zaróżowiona podnosiłam
się. Wzrok bruneta ani trochę nie uciekł na bok. Posadził mnie na trójkątnym
brzegu wanny i pogłaskał mnie po policzkach. Ręcznik spoczywał mi na udach.
Zatopiłam się w spojrzeniu Natana i było mi obojętne, co się działo wokół i jak
wyglądałam.
- Jesteś piękna, kiedy się
rumienisz – wyszeptał i trzymał mnie za podbródek. Patrzył mi prosto w oczy. Jego
komplement poskutkował u mnie jeszcze większy rumieniec.
- Przestań – powiedziałam
speszona i uciekłam wzrokiem w bok.
- Nie. Nie przestanę.
Marzyłem o chwili, w której zobaczę ciebie w cudownym stanie zarumienienia. –
powiedział niezwykle czułym głosem.
- Natan – pisnęłam z
przyganą. W odpowiedzi dostał tylko jego
śmiech. Barwa była niezwykle zmysłowa i pieściła mój słuch. Wiedziałam, że
brunet nie starał się zrobić tego specjalnie. Samo mu tak wychodziło.
Co on ze mną robi? Nigdy tak nie
pisnęłam wysoko i nie byłam taka czerwona. Do tego bardzo mile mnie zaskoczyło
to, że cały czas skupia wzrok na mojej twarzy, a nie patrzy się na moje nagie
ciało. Zwłaszcza, że pierwszy raz ma okazję zobaczenia mnie tak bardzo odkrytą.
- Tak najpiękniejsza? –
zapytał i odwrócił moją głowę w swoją stronę.
Głos utkwił mi w gardle. Zaniemówiłam
widząc zachwyt w jego oczach. On nie kłamał, nie bajerował mnie. Mówił to jak
najbardziej szczerze. Czułam tą magiczną chwilę. Zawsze przed tym jak chciał
mnie pocałować. W tym momencie również się nie myliłam. Przysunął twarz w moją
stronę i w tym samym czasie zamknęliśmy oczy. Poczuliśmy swoje usta i rozkoszowaliśmy
się w nich. Jeden pocałunek, a dawał nam niezwykle wiele. Odsunęliśmy się i
położyłam dłoń na policzku Natana. On natomiast ujął ją i pocałował czule oraz
z oddaniem.
- Drzwi były zamknięte.
Pamiętam jak zamykałam – zaczęłam istotny dla mnie temat.
- Szkoda, że tak szybko
znikają – powiedział lekko zasmucony wracając do tematu moich rumieńców.
Pogłaskał mnie po policzku – Owszem, były zamknięte. – przyznał – Otworzyłem
je.
Z szoku zamrugałam kilkakrotnie i
otworzyłam usta.
- Dlaczego to zrobiłeś? –
wykrztusiłam.
- Za bardzo już pragnąłem
patrzeć na ciebie i być blisko – powiedział uroczo i zmiękło mi serce.
Niewiarygodne, że do tej pory
nadal nie spojrzał w dół.
- Mam coś na twarzy? –
zapytałam unosząc brew.
- Tylko piękno – uśmiechnął
się oszałamiająco.
Nie mogłam powstrzymać uśmiechu.
Pocałowałam nos Natana.
- W ogóle nie spojrzałeś w
dół? – zapytałam.
- Ani razu – wyszeptał –
Chcę to zrobić dopiero jak mi pozwolisz – wyznał, a to mnie całkowicie
rozczuliło.
- Pozwalam ci –
powiedziałam uśmiechając się.
Natan po raz kolejny długo mnie
pocałował, a dopiero później jego głowa uciekła na dół i poczułam pojedynczy
pocałunek na każdej piersi.
~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~
Oparłam czoło o futrynę.
Pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Tęskniłam za Natanem. Cicho pogmerałam
w zamku i otworzyłam drzwi. Weszłam do środka i zamknęłam drzwi. Nie wiedziałam,
kto jest w wannie, ale natychmiast usłyszałam gwałtowny dźwięk wody i chyba się
wylała na płytki. W momencie, gdy się odwróciłam zobaczyłam zszokowanego
Kevina.
- Ann – wykrztusił i nie wiedział,
co ma zasłonić.
Posłałam mu zadziorny pocałunek
w powietrzu. Przeciągnęłam się stając na palcach i unosząc ręce do góry.
Wygięłam się zgrabnie i powoli wracałam do swojej wysokości. Kątem oka złapałam
Kevina na tym, że przyglądał mi się.
- Czemu tutaj weszłaś? –
zapytał.
- Nie chciało mi się czekać
aż skończysz – powiedziałam obojętna i powoli ściągałam koszulkę.
Delikatnie i bez pośpiechu
unosiłam ją do góry. Odłożyłam ubranie na pufę i zbliżałam się do wanny.
Kevinowi z szoku odebrało mowę i tylko łykał powietrze. Uśmiechnęłam się
odsłaniając kły. W wannie piany było stosunkowo mało.
Zsuwałam spodenki i pochyliłam się
blisko nad rudowłosym, który nogami zasłaniał swoje krocze. Zrobiłam krok do
przodu zostawiając za sobą spodenki i prostując się. Palcami przeczesałam włosy
i uniosłam kącik ust. Moje szmaragdowe oczy uważnie lustrowały zachowanie
chłopaka.
Sięgnęłam rękoma do tyłu i
położyłam palce na zapięciu od biustonosza. Kevin z niedowierzania szerzej
otworzył oczy. Zrobiłam to. Ściągnęłam haczyki do siebie i rozpięłam swój
biustonosz, który następnie niespiesznie zsuwałam. Róż zagościł na policzkach
chłopaka, który natychmiast odwrócił wzrok. Kevcio był teraz taki uroczy, że
miałam ochotę jeszcze bardziej go pozawstydzać. Zagryzłam dolną wargę i
biustonosz nonszalancko zrzuciłam na podłogę. Tak o to w ten sposób stałam
przed chłopakiem w samych majtkach.
Byłam niezadowolona z faktu, że
nie zwracał na mnie uwagi. Przydałoby się uporządkować te ubrania.
- Ann – powiedział
błagalnie – Nie rób tego. – sapnął z wielkim trudem nie patrząc na mnie.
Zaśmiałam się krótko i
odwróciłam tyłem do chłopaka. Po ubrania nie kucałam, tylko pochylałam się i
wypinałam dodatkowo. Materiał ściągnął mi się do środka. Palec wsunęłam za
majtki i powoli przesunęłam po pośladku. Majtki normalnie ułożyłam i usłyszałam
szybki ruch w wannie. Uśmiechnęłam się pod nosem i pozbierałam ubrania.
Położyłam je na pufie i odwróciłam się w stronę wanny. Chłopak uparcie nie
chciał na mnie spojrzeć. No nie wierzę, czyżby jednak gentlemani nie byli na
wymarciu?
Po raz kolejny podeszłam do wanny i
zdejmowałam ostatnią rzecz. Mój umysł naszedł szatański pomysł. Kevin obecnie
jest cały czerwony, a byłam ciekawa jak zareaguje na to. Ściągnęłam majtki i
trzymałam je w dłoni. Rzuciłam je w stronę Kevina i zaskoczony złapał je.
Zszokowany spojrzał na nie, później przeniósł wzrok na mnie i wyrzucił majtki
na podłogę. Jeszcze bardziej zaczerwienił się.
Bez zastanowienia weszłam do
wanny i usiadłam na udach chłopaka. Położyłam dłonie przy jego pachwinach i
spojrzałam w jego brązowe tęczówki. Kevin po raz kolejny łykał powietrze i
patrzył na mnie w pełnym szoku. Jego rumieńce rozbrajały mnie tym jak uroczo
wyglądał. Uśmiechnęłam się rozczulona i nagle go pocałowałam.
Od nowa smakowałam jego ust. Były
lekko wilgotne od ciepła w pomieszczeniu. Przy pocałunku automatycznie
zamknęłam oczy. Mięśnie Kevina były całe
spięte. Nawet te znajdujące na twarzy. Miękkie wargi Kevina poruszyły się lekko
napierając na moje. Dłoń umieścił na mojej potylicy, a moje ręce znalazły
miejsce na jego ramionach. Uczucia tańczyły na naszych wargach podczas
pocałunku. Miałam wrażenie, że przez nie rudowłosy chce mi przekazać, że jestem
dla niego niezwykle ważna, a dodatkowo traktuje mnie, jako swój ideał oraz, że
zaopiekuje się mną.
Odsunęłam się od niego, żeby
zaczerpnąć powietrza. Oddech Kevina był również nierównomierny. Nie
przytulaliśmy, ale byliśmy blisko. Umięśnione ręce rudowłosego obejmowały moje
ramiona i spoczywały na mojej głowie. Na czole złożył czuły pocałunek. Ja tylko
siedziałam oparta o jego tors. Poczułam palec Kevina na swoim podbródku i za
jego poleceniem podniosłam głowę do góry. Tylko po to, aby ponownie uzyskać
pocałunek. Uśmiechnęłam się i ponownie wystawiłam usta. Nie poczułam nawet, kiedy
mięśnie Kevina rozluźniły się. On sam przyciągnął mnie znacznie bliżej. W
momencie wyczucia jego przyrodzenia niechcący zagryzłam mu dolną wargę.
Gardłowy mruk dotarł do moich uszu.
Kevinowi musiało się to spodobać. Lewa dłoń Kevina zsuwała się coraz niżej.
Wzdłuż kręgosłupa, po skosie kierując się na talię i zatrzymując się na biodrze.
Prawa dłoń zaczęła swoją wędrówkę od środka kręgosłupa ciągnąc się do góry. Na
dłużej przytrzymał ją na karku. Powoli zsunęła się na bok szyi i tam już
została. Łapczywe wargi coraz gwałtowniej zamykały się na moich. Objęłam
brązowookiego w pasie i lekko wygięłam plecy w łuk.
Miękki język niecierpliwie muskał moje wargi pytając o dostęp. Rozchyliłam usta i natychmiast poczułam koniuszek języka, który powoli przejeżdżał po wewnętrznej stronie górnej wargi. Stęknęłam z rozkoszy i mogłam się założyć, że Kevcio uśmiechnął się zadowolony z efektu.
Moje ręce zsunęły się z Kevina i opadły niedaleko jego pośladków. Dałam mu dostęp do swojej buzi i od razu poczułam jak gwałtownie przyciąga moją twarz jeszcze bliżej. Natomiast on sam był delikatny i ostrożny. Powoli przesuwał po moim podniebieniu i lekko mnie łaskotał tym. Nie wiem jak mu to się udawało, ale czułam dreszcz w odcinku lędźwiowym. Chłopak zmienił stronę muskania i zajął się moim językiem. Podniosłam go i razem się dotykaliśmy. Zdominowałam go i w jednej chwili wepchnęłam go z powrotem. Sama zaczęłam penetrować jego buzię. Czułam jak to mu się podobało. W jednej chwili zatrzymało się wszystko, gdy poczułam napierające na mnie przyrodzenie. Jęknęłam i zacisnęłam palce na ciele Kevina. W tamtej części ciała byłam zbyt wrażliwa na dotyk. Zwłaszcza tym. Zabrałam język i zamknęłam usta w celu prowadzenia walki na namiętne pocałunki. Pożądanie zawarte u Kevina praktycznie kładło mnie przed nim. Zaczynało brakować mi tchu, temperatura między nami przekroczyłaby skalę w termometrze.
Miękki język niecierpliwie muskał moje wargi pytając o dostęp. Rozchyliłam usta i natychmiast poczułam koniuszek języka, który powoli przejeżdżał po wewnętrznej stronie górnej wargi. Stęknęłam z rozkoszy i mogłam się założyć, że Kevcio uśmiechnął się zadowolony z efektu.
Moje ręce zsunęły się z Kevina i opadły niedaleko jego pośladków. Dałam mu dostęp do swojej buzi i od razu poczułam jak gwałtownie przyciąga moją twarz jeszcze bliżej. Natomiast on sam był delikatny i ostrożny. Powoli przesuwał po moim podniebieniu i lekko mnie łaskotał tym. Nie wiem jak mu to się udawało, ale czułam dreszcz w odcinku lędźwiowym. Chłopak zmienił stronę muskania i zajął się moim językiem. Podniosłam go i razem się dotykaliśmy. Zdominowałam go i w jednej chwili wepchnęłam go z powrotem. Sama zaczęłam penetrować jego buzię. Czułam jak to mu się podobało. W jednej chwili zatrzymało się wszystko, gdy poczułam napierające na mnie przyrodzenie. Jęknęłam i zacisnęłam palce na ciele Kevina. W tamtej części ciała byłam zbyt wrażliwa na dotyk. Zwłaszcza tym. Zabrałam język i zamknęłam usta w celu prowadzenia walki na namiętne pocałunki. Pożądanie zawarte u Kevina praktycznie kładło mnie przed nim. Zaczynało brakować mi tchu, temperatura między nami przekroczyłaby skalę w termometrze.
- Śniadanie! – usłyszeliśmy
krzyk Edda.
Natychmiast ocuciło mnie i to
odsunęłam się. Kevin z mlaśnięciem ponownie przyciągnął mnie i zatopił w moich
ustach. Zasypywał mnie namiętnymi pocałunkami, od których mogło zakręcić się w
głowie. Położyłam dłoń na rozbudowanej klatce piersiowej chłopaka i delikatnie
nacisnęłam na nią. Rudowłosy zaskoczony odsunął się i spojrzał niezadowolony.
- Przyszłam tutaj żeby się
wykąpać – powiedziałam i usiadłam normalnie.
Trudno mi było wrócić do
normalnego stanu. Serce dalej oszalałe tłukło mi się w piersi, temperatura
ciała w dalszym ciągu była zbyt wysoka, a dreszcz utrzymywał się nadal.
- To tylko taki mały
dodatek do kąpieli – zamruczał mi w ucho mówiąc o seksie.
Pokręciłam głową, nie jestem
jeszcze gotowa na to. Kevin zrozumiał i nie naciskał, ale czułam, że żałuje
tego. W końcu, co mam mu się dziwić? To chłopak i ma swoje potrzeby. Przytulił
mnie mocniej do siebie i położył razem ze mną. Poziom wody gwałtownie się
podniósł, ale nadal było go za mało dla naszej dwójki. Dodatkowo woda zaczęła
robić się chłodna. Nogą podniosłam zawór kranu i napuściłam gorącej wody. Po
jakimś czasie zamknęłam kran i wtuliłam się w rudowłosego, który głaskał mnie
po boku i coraz częściej zahaczał o piersi. Pocałowałam go w nos i myjką
prysznicową moczyłam swoje włosy. Następnie umyłam swoje ciało i spłukałam
pianę. Cała błyszczałam od wody, która odbijała światło. Głodny wzrok Kevina
ślizgał się po moim ciele i chciał zgarnąć tylko dla siebie.
Kiedy się podnosiłam i
wychodziłam z wanny poczułam klepnięcie. Było tak nagłe, że mało się nie
przewróciłam. Kevin złapał mnie i zębami szczypnął pośladek. Poczułam ból,
który sprowadził za sobą falę rozkoszy. Zmętniałam w jego ramionach i chwyciłam
ręcznik, w który się później owinęłam. I tak mi spadł, kiedy wyciskałam wodę z
włosów.
Kevin pospiesznie się
wykąpał i wyszedł z wanny. Ręcznik owinął nisko wokół bioder i przytulił mnie.
Nie chciał się odkleić i musiałam chodzić po łazience z nim, jako przylepa na
plecach. Ciężko spojrzałam na nasze stopy. Może być mi trudno wykonywać
jakiekolwiek czynności. Doczłapałam do
szafki i pochyliłam się żeby wyciągnąć suszarkę do włosów. W momencie, gdy ją
dotykałam, wzmocnił się uścisk Kevina. Zostałam podniesiona do góry, podkuliłam
nogi i patrzyłam zdezorientowana na złączenie ściany z sufitem. Kevin niósł
mnie w kierunku pufy, obrócił się i usiadł na niej opierając się o ścianę.
Przytulił mnie mocniej do siebie i pocałował długo w szyję. Mało brakowało żeby
drapał mnie początkiem zarostu.
- Kevin, daj mi się
wysuszyć – powiedziałam oparta o niego.
Pocałował mnie w ramię i wypuścił z
objęć. Wstałam i podeszłam do szafki. Po raz kolejny się schyliłam po suszarkę
i tym razem udało mi się zabrać suszarkę. Róg ręcznika wsadziłam między ciało,
a pierwsze owinięcie materiału. Poczesałam włosy i odłożyłam szczotkę.
Podłączyłam wtyczkę do gniazda i włączyłam suszarkę. Bez zainteresowania
patrzyłam na swoje odbicie i widziałam jak Kevin podchodzi do mnie. Stanął za
mną i objął mnie w talii. Znacznie się zgarbił i położył głowę na moim
ramieniu. Zamknął oczy i wąchał szampon, który jeszcze utrzymywał się na
wilgotnych włosach. Wysuszyłam włosy i delikatnie dmuchnęłam na głowę Kevina.
Ten coś mruknął niezrozumiałego. Odwróciłam się do niego przodem, rudowłosy
uklęknął przede mną i schował twarz w moim brzuchu. Chyba tym dał mi pozwolenie
na to bym wysuszyła również i jego włosy. Objął mnie ciaśniej i wtulił się.
Delikatnie rozczesywałam jego włosy i traktowałam powietrzem z suszarki, którą
na końcu wyłączyłam i odłożyłam. Kevin się podniósł i pocałował mnie pod okiem.
Wyciągnęłam wtyczkę z gniazdka i razem z Kevinem zbieraliśmy się do wyjścia z
łazienki. Rudowłosy przepuścił mnie i otworzył przede mną drzwi.
Przy schodach stał niewyspany
David. Ręce trzymał w kieszeni i kręcił się bez celu. Spojrzał na mnie krótko i
kiedy wyłonił się za mną Kevin również w samym ręczniku David aż stanął jak
wryty i zamrugał kilka razy oczami. Przeniósł wzrok na mnie, to na Kevina.
Chyba nie mógł zrozumieć, co się przed chwilą stało. Usiadł na schodach i
gwałtownie machnął głową na rozbudzenie.
Wykorzystałam to i poszłam szybko
na górę. Kątem oka widziałam jak Kevin udaje się w swoją stronę. David chyba będzie
miał ciężki poranek.
__________________________________________________________________________
I stało się. Napisałam
rozdział. Równe 7 stron (!) a to tylko dwie akcje. (Cambria, rozmiar 12)
Teraz śmiało, komentować i
mówić WSZYSTKIE uwagi odnośnie rozdziału.
Mam wrażenie, że jest on
krótki i taki… suchy? Mało myśli Ann i jej uczuć.
Prosiłabym żebyście
napisały mi czy czujecie mocne zmiany odnośnie mojego stylu pisania. Czy to na
dobre, czy niestety, na złe.
Mam też dla was bonus,
który nie musicie czytać.
Łączna ilość słów w
rozdziale? 2864
W bonusie? 1011
W notatce? 81
Bonus
Przytulił mnie mocniej do
siebie i pocałował długo w szyję. Mało brakowało żeby drapał mnie początkiem
zarostu.
- Kevin, daj mi się
wysuszyć – powiedziałam oparta o niego.
Nie był tym zrażony. Chwycił
moją prawą nogę i rozchylił ją na bok. To samo zrobił z drugą nogą. Całkowicie
zdziwiona siedziałam w rozkroku. Co on kombinuje? Jego ręce nie poprzestały.
Zerwał ze mnie ręcznik. Zszokowana nie wiedziałam, co mam zrobić. Najpierw
strzelić w pysk czy nakrzyczeć? A może jedno i drugie? Czy ja teraz nie przeczę
sobie? Przecież w wannie leżeliśmy nadzy, wczoraj mało nie doszło do zbliżenia,
a teraz chcę go zbić.
Kevin z moim ręcznikiem
pochylił się i owinął go na mojej lewej stopie. Niespiesznie kierował się do
góry. Paznokciem specjalnie zahaczał o suchą skórę i zahaczał o nią. Przez to
podrażniał ją i dostawałam gęsiej skórki. Z każdym wytartym centymetrem
atmosfera między nami zagęszczała się. Kevin wiedział doskonale co ma robić.
Najpierw pocałował mnie w ramię i zębami szczypnął wrażliwą skórę na szyi, na
której owinął się ciepły oddech chłopaka. Gwałtownie wzdrygnęłam się z fali
błogości i zaraz opadłam na tors rudowłosego. Ponownie wrócił do wycierania.
Łydka, kolano i zaczął udo. Intymna atmosfera zacieśniła, kiedy dotarł do
połowy. Ręcznik dotykał mnie coraz mniej, więcej uczuć wywoływały dłonie.
Czułam, że robi to specjalnie. Mój oddech stawał się płytsze i zasychała mi w
ustach, gdy zbliżał się do krocza. Ręcznik musnął mnie i zaraz miały zrobić to
ręce. Chwilę przed dotknięciem, Kevin zabrał ręce oraz ręcznik i przeniósł się
na prawą stopę. Nie! Podbrzusze ścisnęło się boleśnie, a mięśnie rozluźniły
się. Nawet nie poczułam, kiedy musiałam je spiąć. Ach, pragnęłam tego żeby mnie
dotknął. Kevin! Dlaczego mi to zrobiłeś? Dlaczego ponownie się w to bawisz?
Po raz kolejny przesuwał
ręcznikiem po mojej nodze.
Łydka.
Kolano.
Udo. Zagryzłam dolną wargę,
kiedy ponownie był coraz bliżej.
Odległość ciągle się
zmniejszała i spod jego rąk rozlewała mnie fala rozkoszy, która najbardziej
kłębiła się w podbrzuszu. Mój napięty stan powrócił. Płytki oddech, suchość i
niezwykłe gorąco. Dopiero teraz wyczułam jak ciężko jest też dla Kevina.
Mięśnie stały się twardsze, czyli je napiął. Oddech był urywany. Coraz bardziej
odciągał ten moment. Zamarłam. Zaczynałam czuć wybrzuszenie pod pośladkami.
Całe napalenie spotęgowało się kilkakrotnie. Przysunął ręcznik jeszcze bliżej.
Tylko parę milimetrów. Coraz trudniej było mi logicznie myśleć. Usta Kevina
smagnęły szyję. Przymknęłam oczy. Chwilę po tym poczułam jak zasysa moją skórę.
Rozchyliłam usta i położyłam dłonie na rękach Kevina i chciałam je przysunąć,
lecz on uparcie trzymał je w tym samym miejscu. Skórę na szyi ssał na tyle
długo żeby nie powstała malinka. Odsunął głowę i teraz tylko czekałam aż
dotknie mojego krocza. Pominął to miejsce. Mało nie krzyknęłam z wściekłości.
Brązowooki zgarnął moje mokre
włosy na lewe ramię i palcem przejechał po krzywiźnie prawego ramienia. Dłonie
wraz z ręcznikiem poczułam na karku, które dokładnie wycierały go. Jak zawsze
Kevin wywoływał dodatkowe doznania przez dotyk paznokciami. A musiałam
przyznać, że ciężko mi teraz było siedzieć normalnie, gdy po boku odcinka lędźwiowego
czułam silny dreszcz, który przyjemnie wpływały na mój dyskomfort. Miękkie
ruchy Kevina przeniosły się na prawą łopatkę i ciągnęły w stronę lewej. Na
samym środku, pomiędzy nimi opuszkiem palców połaskotał mnie i lekko zadrapał.
Dreszcz nasilił się i wygięłam się do tyłu z cichym jękiem i zamkniętymi
oczami. Kevcio zaśmiał się nisko i przez nos. Do ucha zamruczał mi, że uwielbia
wywoływać u mnie taki stan. Wyprostowałam się i Kevin płynnie oraz powoli z
niezwykłą starannością wycierał moje plecy. Nie sądziłam, że są tak bardzo
unerwione i każdy jego dotyk sprawiał u mnie falę mieszanki uczuć. Po rozkosz,
błogość aż do irytującego bólu, który zadziwiał mnie tym, że był przyjemny. Co
rusz wyginałam się i cicho stękałam. Wszystko prawie się uspokoiło, kiedy
dotarł do końca moich pleców. Teraz tylko z zapartym tchem czekałam aż
podniesie mnie i zacznie wycierać moje pośladki. Nie mogłam się doczekać jego
delikatności i przeciągania paznokciami. Ku mojemu wielkiemu niezadowoleniu i
rozczarowaniu Kevin zabrał ręcznik. Mogłam tylko sobie pomarzyć. Ręka mało mi
nie odskoczyła i nie spoliczkowałam go za to, co mi zrobił. Dzielnie stłumiłam
złe warknięcia.
Kevin odgarnął mi włosy do tyłu i
na prawym ramieniu znalazł się ręcznik. Przesuwał go w lewo i zostawał ślad w
postaci gorąca, które ciągnęło się za kontaktem naszych skór. On muskał mnie
opuszkami. Z lewego ramienia przeszedł na mostek i z niego kierował się w
stronę lewej piersi. Bardzo dokładnie wycierał ją i niezwykle zmysłowo ją
pieścił. Zamknęłam oczy i zacisnęłam palce na ręczniku rudowłosego i miałam
ochotę zedrzeć go z niego. Zagryzłam dolną wargę i westchnęłam błogo, kiedy
Kevin dłońmi otoczył mojego sutka. Ścisnął i w tym momencie z gardła wydarł mi
się jęk rozkoszy. Taka pieszczota wydawała się wręcz brutalna. Pragnęła ich
jeszcze więcej. Chciałam głośno protestować, gdy czułam jak Kevin odchodzi
ręcznikiem w stronę mostka i ostatni raz dotykając lewą pierś.
Teraz powoli wkraczał na prawą. Jeszcze wolniej wykonywał każdy ruch. Wybrzuszenie było jeszcze bardziej wyczuwalne. Zdusiłam stęknięcie i chyba niechcący zsunęłam trochę ręcznik z Kevina. Za bardzo zaciskałam na nim palce. Były już białe. Rozluźniłam uścisk. Zamknęłam oczy i rozchyliłam wargi. Ponownie rozkoszowałam się dotykiem. Na ponowne ściśnięcie sutka zareagowałam tak samo. Byłam pewna, że Kevin znacznie wolniej opuszcza piersi. Byłam tak bardzo zajęta sobą, że nie zauważyłam jak on łącznie ze mną przeżywa wycieranie. Ustami przejechał po szyi zostawiając za sobą delikatnie mokry ślad śliny.
Rudowłosy niespiesznie wycierał mój brzuch i talię. Zostawiał za sobą ślaczek w postaci dotyku palcami. Zwykły dotyk, a mnie on tak bardzo podnieca i napala. Pragnęłam tego znacznie więcej.
Otworzyłam oczy i patrzyłam na jego dłonie, które dopasowywały się do mojego ciała. Czemu on po prostu nie może mnie dotknąć w tamtych jeszcze czulszych miejscach? Piersi dotykał normalnie. Może to przez fakt, że wczoraj dałam mu pozwolenie na to? Przecież co chwilę się pytał. Choćby wzrokiem.
Puls znacznie mi się przyspieszył w momencie, gdy Kevin kończył wycieranie mnie. Może zrobi to? Oderwał ręcznik od mojego ciała i odłożył go na bok. Nie! Baranie! Nie! Poczułam jak mnie unosi i wypycha z kolan zmuszając mnie do wstania. Chwilę po tym zostałam siarczyście klepnięta w pośladki. A na gołą skórę uczucie jest znacznie silniejsze. Skrzywiłam się i zaczęłam masować. Odpowiedział mi tylko zadowolony mruk Kevina. Dalej byłam zamroczona po jego wycieraniu. Owinęłam się ponownie ręcznikiem i podeszłam do szafki.
Teraz powoli wkraczał na prawą. Jeszcze wolniej wykonywał każdy ruch. Wybrzuszenie było jeszcze bardziej wyczuwalne. Zdusiłam stęknięcie i chyba niechcący zsunęłam trochę ręcznik z Kevina. Za bardzo zaciskałam na nim palce. Były już białe. Rozluźniłam uścisk. Zamknęłam oczy i rozchyliłam wargi. Ponownie rozkoszowałam się dotykiem. Na ponowne ściśnięcie sutka zareagowałam tak samo. Byłam pewna, że Kevin znacznie wolniej opuszcza piersi. Byłam tak bardzo zajęta sobą, że nie zauważyłam jak on łącznie ze mną przeżywa wycieranie. Ustami przejechał po szyi zostawiając za sobą delikatnie mokry ślad śliny.
Rudowłosy niespiesznie wycierał mój brzuch i talię. Zostawiał za sobą ślaczek w postaci dotyku palcami. Zwykły dotyk, a mnie on tak bardzo podnieca i napala. Pragnęłam tego znacznie więcej.
Otworzyłam oczy i patrzyłam na jego dłonie, które dopasowywały się do mojego ciała. Czemu on po prostu nie może mnie dotknąć w tamtych jeszcze czulszych miejscach? Piersi dotykał normalnie. Może to przez fakt, że wczoraj dałam mu pozwolenie na to? Przecież co chwilę się pytał. Choćby wzrokiem.
Puls znacznie mi się przyspieszył w momencie, gdy Kevin kończył wycieranie mnie. Może zrobi to? Oderwał ręcznik od mojego ciała i odłożył go na bok. Nie! Baranie! Nie! Poczułam jak mnie unosi i wypycha z kolan zmuszając mnie do wstania. Chwilę po tym zostałam siarczyście klepnięta w pośladki. A na gołą skórę uczucie jest znacznie silniejsze. Skrzywiłam się i zaczęłam masować. Odpowiedział mi tylko zadowolony mruk Kevina. Dalej byłam zamroczona po jego wycieraniu. Owinęłam się ponownie ręcznikiem i podeszłam do szafki.
Rozdział jest G-E-N-I-A-L-N-Y!!! I nie jest nawet odrobinę suchy! A Kevcio taki słodziak tutaj <3<3<3<3<3<3 Chcę takiego na własność *o* I ten pomysł Ann z wpakowaniem mu się do wanny xDDDDDDDD Żałuję tylko, że tak mało akcji z Natanem było do tej pory i praktycznie go nie poznaliśmy :< Na przykład nie wiedziałam, że był taki czuły w stosunku do Ann, tak jak to pokazałaś w tym wspomnieniu :<<<< Wróć go, błagam :''((((((
OdpowiedzUsuńNatan będzie wracał we wspomnieniach Ann. I czasami mam pomysł odnośnie sprawdzenia co u niego >:D
UsuńSkoro się prosiłaś o to i moja opinia ( pamiętaj że sama tego chciałaś) ;p
OdpowiedzUsuńWięc tak, przyznam się szczerze, że nie pamiętam jaki miałaś wcześniej styl pisania i czy się zmienił, ale podoba mi się. Naprawdę.
Jako że fabułę pamiętam tylko ogólnikowo, więc co do niej się nie wypowiem. I nie pamiętam jakie stosunki były między Ann i Kevinem. Ale scena została bardzo dobrze napisana. Podoba mi się.
Szczególnie spodobało mi się wspomnienie o Natanie. To było naprawdę urocze <3
Uważam, że rozdział jest naprawdę długi (u mnie jeśli jest tysiac słów w rozdziale to dobrze). Nie odczułam tam żadnej suchości, jednak nie jestem do końca przekonana co miałaś na myśli używając tego słowa. Na pewno nie był sztuczny, bohaterowie zachowywali się naturalnie i było idealnie dużo opisów.
To chyba tyle ode mnie.
Pozdrawiam serdecznie i życzę szczęścia (nie tylko w pisaniu)
~Slotkasasa
Bardzo Ci dziękuję, że napisałaś i bardzo dziękuję też za miłe słowa. Wiem, że okropnie nawaliłam tym jak długo nie pisałam rozdziałów. Staram się to naprawić. Naprawdę. Dzisiaj, albo jutro będę skrobać rozdział.
UsuńTobie również życzę dużo szczęścia ;)
Opinia miała być szczera, więc będzie szczera.
OdpowiedzUsuńMiałaś bardzo długą przerwę (naprawdę długą) i właściwie zapomniałam już jak pisałaś, jaka była fabuła opowiadania. Czuje się tak, jakbym zaczęła czytać książkę od środka.
Jestem w stanie przeczytać kilka rozdziałów wstecz, aby wszystko sobie przypomnieć, bo bardzo podoba mi się twój styl pisania, te wszystkie opisy i uczucia (na prawdę bosko) ale nie chcę sobie robić nadziei a później się okaże że nie, to nie to czego chcesz i po prostu znowu odejdziesz.
Co do rozdziału to na prawdę genialny, do tego po prostu ubóstwiam twój styl, co jedynie wszystko potęguje. Życzę chęci do pisania oraz Wesołych Świąt z mnóstwem weny :)
Bardzo dziękuję :3 łezka zakręciła mi się w oku, kiedy to przeczytałam.
UsuńPrzepraszam za to wszystko co zrobiłam złego.
Obiecuję,że w przerwie świątecznej będę pisać specjalnie dla was.
Chcę wstawić dodatek. Później będą rozdziały.
,, Nudny jesteś. Ktoś równomiernie wydycha powietrze na moje ramię."
OdpowiedzUsuńPodoba mi się to ^-^ aż się zarumienilam jak to czytałam xd pięknie to odpisałaś szczerze aż mi się gorąco robiło xdd dobrze ze wrocilas (nareszcie bo trochę bardzo stesknilo się nam za rozdzialami) :)
Dziękuję ;) starałam się jak mogłam ^^
UsuńBędę pisać następny rozdział tylko jak już otwieram Worda i czytam to, co naskrobałam, to co chwilę zmieniam żeby opis był sensowny i logiczny.
Dziękuję za miłe słowa :3