Oznaczenia:
~A~ oznacza że rozdział jest pisany z perspektywy Ann
~N~ perspektywa Natana
_____________________________________
~A~
Gdy szykowałam się aby już wyjść po skończonej pracy do sklepu przyjechał Lysander. Jest mi głupio, że go kopnęłam w głowę. Nałożyłam płaszcz i z trudem schyliłam się po torbę. Wyszłam z zaplecza i zobaczyłam dwóch rozmawiających braci.- Cześć Lys, jak głowa? - zapytałam cicho z poczuciem winy. Białowłosy uśmiechnął się pokrzepiająco.
- Mam guza a tak po za tym jest w porządku - powiedział pocieszająco, jego ton ani trochę nie poprawił mi humoru.
- Dużego? - zmartwiłam się.
- Sama zobacz.
Chwycił moją dłoń i delikatnie nakierował ją w stronę guza. Pod palcami poczułam całkiem duże wybrzuszenie, jego włosy w dotyku są bardzo miękkie. Z wahaniem zabrałam swoją dłoń.
- Tobie nic nie jest? - zapytał z lekką troską.
- Boli mnie kręgosłup ale już od rana - oznajmiłam bez entuzjazmu.
- Mogę wiedzieć co się stało? - zapytał poirytowany brunet.
Bez słowa wyciągnęłam gazetkę z torby i mu ją podałam.
- Szkolna dziennikarka - pokazałam cudzysłów w powietrzu - napisała po raz drugi oczerniający mnie artykuł. Pierwszy był w podobnym guście. Gdy napisała pierwszy kazałam jej go sprostować, nie posłuchała mnie i dzisiaj rano boleśnie ją pobiłam. Lysander i Kastiel próbowali mnie od niej odciągnąć i im też się dostało.
- Ja dostałem z obrotu w głowę a Kastiel w kolano, bok i brzuch - dokończył za mnie kolorowooki.
- Splot słoneczny - poprawiłam znudzona a Leo spojrzał na mnie zszokowany.
- Powinieneś zatrudnić Ann jako ochronę a nie ekspedientkę - zażartował Lys a ja się uśmiechnęłam blado - O mało się nie popłakałem, tak mnie zlała.
- Ty zawsze beczałeś jak dostałeś - drażnił się z nim brat. Wzięłam gazetę i z powrotem wpakowałam ją do torby.
- Jasne - mruknął młodszy.
- Ile razy przychodziłeś do mnie z płaczem gdy dostałeś od Lili? - zapytał z szerokim uśmiechem.
- Ubzdurałeś coś sobie - uciął Lysander - A kto się zakochał w Atrix i rozpaczał że nie odwzajemnia twoich uczuć? Jadę do domu.
Może uda mi się wybłagać go o podwiezienie do domu.
- Mógłbyś mnie podwieźć do domu? - zapytałam błagalnie. Wyraźnie się zastanawiał rozpatrując wszelkie za i przeciw w głowie.
- Mogę cię wysadzić przy Kastielu potem byś doszła do domu - powiedział po dłuższym namyśle.
- Zgoda - ucieszyłam się - Cześć Leo.
Pożegnałam się z szefem i wyszłam razem z Lysandrem. Jak na gentelmena przystało białowłosy otworzył mi drzwi w samochodzie, podziękowałam mu uśmiechem. Gdy zamknął drzwi z mojej strony, zajął miejsce kierowcy. Długo szukałam odpowiedniej pozycji aby jak najmniej bolały mnie plecy.
- Przepraszam za dziś rano - powiedziałam skruszona.
- Nic się nie stało - uśmiechnął się nie chowając żadnej urazy.
- Kim była Lili i Atrix? - zapytałam ostrzożnie bojąc się jego reakcji.
- Z Lili bawiłem się kiedy byłem mały. Mała szatynka a przyłożyć to umiała - powiedział z nostalgiczną nutą w głosie.
- A jednak leciałeś do brata z płaczem - powiedziałam rozbawiona.
- Czasami - uśmiechnął się zawstydzony - Atrix była przyjaciółką Lili i Leo zakochał się w niej. Chodził taki struty całymi dniami bo Atrix nic do niego nie czuła.
Gdy się zatrzymaliśmy pod domem Kasa Lysander natychmiast opuścił samochód i pomógł mi się z niego wystać.
- Dzięki za podwiezienie.
- Nie ma sprawy.
- W sumie jest, miałeś jechać do domu - mruknęłam cicho.
- Ale nic się nie stało.
- Jeszcze raz dzięki. Cześć - pożegnałam się z nim i poszłam do domu.
Muszę przeprosić Kasta, głupio mi, bo dostał za nic. W domu niedbale rzuciłam torbę w kąt, zdjęłam płaszcz i w cierpieniu zdjęłam buty. W salonie zostałam zaatakowana przez Darkena pragnącego pieszczot, z trudem go podniosłam i opadłam na kanapę. Zaczęłam głaskać królika.
- Darken wiem że cię zaniedbuję ale nie mam czasu a przez te plecy nie mogę się schylać - wyżaliłam mu się. Spojrzał na mnie z... wyrozumiałością?
Przez dłuższy czas zajmowałam się zwierzęciem i poszłam zażyć długiej, relaksacyjnej kąpieli. Nalałam gorącej wody, będę siedzieć aż całkiem wystygnie mi woda. Kurde no, nie mam pomysłu co na siebie włożyć, jaką zrobić fryzurę, ugh. Podejrzewam, że będę musiała poprosić Rozę żeby mi pomogła. Wymyłam całe ciało i włosy. Nie mogę tak, nie dam rady dłużej leżeć w tej wodzie. Co z tego, że nadal jest ciepła? Próbowałam się podnieść do pozycji siedzącej, przez co wywołałam ból. Albo i dam radę jeszcze poleżeć. Nie, nie odwołam randki przez ten pieprzony ból. Jeszcze raz próbowałam się podnieść, tym razem mi się udało. Opatuliłam się czarnym ręcznikiem szlafrokiem a włosy zawinęłam w turban z czerwonego ręcznika. Doczłapałam się na górę do garderoby w celu znalezienia odpowiedniej sukienki, która by pasowała na elegancką kolację w restauracji. Jakimś cudem odkopałam beżowa sukienkę, w której byłam może tylko jeden raz. Czarną kurtkę z brązowymi rękawami, do sukienki znalazłam buty w tym samym kolorze, były chyba specjalnie kupione do kompletu.
( bez okularów i torebki )
Sukienkę oraz kurtkę położyłam na łóżku i sama zwlokłam się na dół. Ogoliłam nogi, włosy pod pachą oraz okolice bikini. Kurcze, wiedziałam, że czegoś nie wzięłam. Nie przyniosłam sobie bielizny. Wróciłam do garderoby, wzięłam szary komplet i z powrotem znalazłam się w łazience, nałożyłam go a szlafrok odwiesiłam na miejsce. Wysłałam esa do Rozy.
Ratuj! O 18 mam randkę i nie mam pomysłu na fryzurę i makijaż. Help me
D: Będę za pół godziny
Spojrzałam na czas w telefonie. Co? Już po piętnastej trzydzieści. Ale kiedy? Wysłałam wiadomość do Erzy i poszłam na górę się przebrać.
O 18 mam randkę :D
Czym się tak podniecasz? W Londynie zmieniałaś chłopaków jak rękawiczki -.-
Tak, to prawda. W ciągu tygodnia potrafiłam być średnio z czterema pięcioma chłopakami. Najdłużej byłam z chłopakiem, z którym uciekłam z domu.
Komuś chyba okres się zbliża :P
Tak sory za poprzedniego esa. Jak wygląda?
Nic się nie stało :] To jest Natan wysłałam jej zdjęcia bruneta. Gdy dla Erzy zbliża się okres jest wredna, zgryźliwa i łatwo ją zdenerwować, czyli Kastiel na co dzień.
U ładniutki :D Od kiedy jesteście razem?
Wiem xD Oficjalnie od dwóch tygodni
A nie oficjalnie?
Od lipca
Jak na cb to długo :)
Sorki ale muszę się szykować
Spoko :> Udanej randki :D
Dzięki =]
Zaraz jak tylko nałożyłam sukienkę do pokoju w paradowała Rozalia.
- Nic mi nie mówiłaś że masz dzisiaj randkę - powiedziała na wstępnie z wyrzutem.
- Wybacz, błagam, pomóż - powiedziałam z błaganiem.
- Nie zauważyłaś tej torby? - podniosła rękę, w której trzymała czarną, wypchaną torbę dość dużych rozmiarów.
- No nie - przyznałam ze wstydem.
- Jeżeli chcemy zdążyć to musi już zacząć. Gdzie masz łazienkę? - zapytała rzeczowym tonem.
- Na dole. Chodź zaprowadzę cię.
Zeszłyśmy na dół i weszłyśmy do łazienki.
- Nie masz jakiegoś krzesła?
- W kuchni są stołki barowe - oznajmiłam.
Białowłosa wyszła a ja w tym czasie zdjęłam ręcznik z głowy i odwiesiłam go na wieszak. Włosy są lekko wilgotne, gdy się odwróciłam Rozalia ciągnęła za sobą jeden ze stołków. Na szafce otworzyła torbę w środku było pełno kosmetyków, lakierów do paznokci i pilniczków. Znalazła się jakaś pianka do włosów, lokówka, prostownica, lakier do włosów i jedwab.
- Okradłaś drogerię? - zapytałam zszokowana a dziewczyna się roześmiała.
- Nie. Siadaj na stołek - zrobiłam to co mi kazała, chwyciła nożyczki - Najpierw skrócę ci tą grzywę.
- Nie - pisnęłam przerażona i chwyciłam się za nią jedną ręką - Nie podchodź bo inaczej potraktuję cię gorzej niż Peggy.
Szybko odłożyła narzędzie zagłady dla włosów i włączyła lokówkę.
- Wiesz co zrobiłam dla Peggy? - zapytałam zdziwiona.
- Tak, cała szkoła o tym wie - podeszła do mnie i zaczęła względnie opanowywać włosy - Masz stopniowane, będzie jeszcze lepszy efekt.
- Ale od kogo się dowiedziałaś? - shit, dyrka ma mocne podstawy żeby mnie wywalić ze szkoły.
- Jakiś uczeń widział cię jak weszłaś do jej pokoju, słyszał twoje krzyki. Potem widział jak ciągnęłaś Nataniela, kulejącego Kastiela, bladego Lysa i zakrwawioną Peggy. Widocznie połączył fakty i rozgadał każdemu.
- Dyrka może mnie wywalić - podzieliłam się z nią moimi myślami, które mnie dręczą.
- Najwyżej cię zawiesi - powiedziała pokrzepiająco.
- Żebyś miała rację - powiedziałam zmartwiona.
Roza zaczęła kręcić moje włosy, gdy skończyła lekkie loki opadały kaskadami, pofalowała mi nawet grzywkę, ale w mały stopniu. Natan zobaczy moje oczy w całej okazałości, sama nie mogę się przyzwyczaić, takie dziwne uczucie.
- Jeszcze makijaż i pazurki i będziesz gotowa - uśmiechnęła się.
- Paznokcie są konieczne? - zapytałam znudzona.
- Tak - wydarła na mnie.
- Dobrze, tylko nie bij - skuliłam się.
- To twoja działka - wyszczerzyła się.
Białowłosa pomalowała mnie całkowicie, czyli podkład, puder, cień do powiek, tusz do rzęs chyba każdego rodzaju, pogrubiający, wydłużający, rozdzielający i jeszcze jakieś, eyeliner, szminka a nawet róż do policzków.
- Tyle tapety miałam grałam w szkolnym przedstawieniu jako wampir - marudziłam gdy patrzyłam w lustro. Cień na powiekach był ciut kę ciemniejszy niż kolor sukienki, usta są malinowego koloru nawet niewielka ilość różu na policzkach świetnie się zgrywała. Wyglądam tak... delikatnie?
- Grałaś wampira na szkolnym przedstawieniu? - zapytała z błyskiem w oku.
- Tak. Dyrka lubiła takie mroczne klimaty i była najlepszą dyrektorką jaką miałam - uśmiechnęłam się nostalgicznie.
W Londynie przeżyłam najlepsze chwile w moim życiu. Chociaż było kilka takich, o których chciałabym zapomnieć. Boże, jak ja tęsknię za nim i moją paczką.
- Tak, to na pewno była normalna szkoła - powiedziała sarkastycznie.
- To była moja ulubiona szkoła i była urządzona z gustem - przyznałam lekkim wstydem.
- Daj ręce - dałam je i zaczęła przyglądać się moim przyciętym paznokciom - Szczęściara, masz podłużne paznokcie a mnie pokarali szerokimi.
- Dobra, nie narzekaj tylko maluj - skarciłam się.
Wybrała perłowy lakier i nałożyła pierwszą warstwę.
- Gdybyś przychodowała trochę paznokcie byłby lepszy efekt.
- Nie mogę hodować, uprawiam parkur - oznajmiłam.
- Skaczesz po dachu? - zapytała ostrożnie sprawdzając czy można już nakładać drugą warstwę.
- Tak - mruknęłam cicho.
- A Natan to ten chłopak, z którym się całowałaś na zdjęciu? - nałożyła drugą warstwę.
- Tak - powtórzyłam.
- Ładny - uśmiechnęła się.
- Wiem. Mogę pożyczyć tą malinową szminkę? Oddam ci po randce.
- Spoko - mruknęła.
Gdy skończyła spakowała wszelki kosmetyki do torby. Machałam rękoma na wszystkie strony żeby lakier szybciej wysechł. Zeszłam ze stołka a Roza zaniosła go na miejsce.
- Idę na górę - krzyknęłam wgłąb mieszkania.
Razem ze mną poszedł Darken, usiadłam na łóżko i sprawdziłam jak tam miewają się sprawy z perłowym kolorkiem, wysechł. Przeszłam się do garderoby po kurtkę i buty. Znowu usiadłam na łóżku i w cierpieniu schyliłam się aby zapiąć zamek w butach. Z grymasem bólu odgięłam się do pozycji siedzącej.
- Nic ci nie jest? - zapytała z troską Roza. Podskoczyłam.
- Przestraszyłaś mnie. Od rana boli mnie kręgosłup.
- Po walce z Peggy?
- Nie, jak się obudziłam już mnie bolał - do nóg białowłosej podkicał Darke, dziewczyna wzięła go na ręce i zaczęła głaskać.
- Weź coś przeciwbólowego - poradziła.
- Brałam rano i nic nie pomagało - oznajmiłam.
- Czy za tymi szarymi drzwiami jest garderoba? - zapytała z błyskiem w oku.
- Ta - mruknęłam.
Niemal rzuciła we mnie królikiem i sekundę później były już otwarte drzwi a w pomieszczeniu, do których prowadziły była Rozalia. Wyszła po jakiś pięciu minutach i w ręku trzymała wieszak z moimi spodniami z nadrukiem kości a w drugiej czarną kopertówkę.
- Masz tyle ładnych sukienek a chodzisz - wskazała z obrzydzeniem na spodnie - w tym.
- Ale ci zaraz jebnę - obruszyłam się.
- Masz - rzuciła w moją stronę kopertówkę - W środku masz szminkę i mały prezent od Leo.
Otworzyłam torebkę a tam paczka prezerwatych, pendrive i liścik.
Na pendrive jest piosenka Fuck Time Green Daya. Gorącej nocy
Leo
( Fuck Time - Czas na ruchanie. Na końcu rozdziału dam słowa i tłumaczenie jak ktoś nie wierzy xD) Jak nie Kevin to Leo i Roza. Mimowolnie się roześmiałam.
Oj szefie jeszcze się policzymy w pracy za ten prezent mvahaha
Pospiesznie wystukałam i spojrzałam na czas. Za dziesięć minut ma być Natan.
- Kurwa. Roza za dziesięć minut ma być Nat - krzyknęłam.
- Powodzenia ja lecę - zmaterializowała się obok mnie, przytuliła i wyleciała w pośpiechu z pokoju. Nawet nie zdążyłam zareagować.
Bez pośpiechu nałożyłam kurtkę, wpakowałam telefon i wraz z czarnym królikiem zeszłam na dół. W łazience znalazłam malutkie lustereczko, wsadziłam je do kopertówki i poszłam do salonu czekać na mojego chłopaka. Trochę dziwnie to brzmi.
~N~
Cicho zaparkowałem pod domem Ann, zgasiłem silnik i oceniłem swój wygląd. Czarna koszula, czerwony krawat i szare spodnie, chyba nie jest tak źle, spojrzałem na zegarek. Za dwie minuty będzie osiemnasta. Z siedzenia obok wziąłem duży bukiet czerwonych róż i wysiadłem z samochodu. Stresuję się tą randką. Równo o osiemnastej nerwowym ruchem zadzwoniłem dzwonkiem. Otworzyła mi piękna brunetka.- Przepraszam chyba pomyliłem dom - powiedziałem zmieszany. Dziewczyna roześmiała się dźwięcznym głosem.
- Głuptasie, to ja Ann - powiedziała roześmiana. Ten głos rozpoznam wszędzie.
- Nie poznałem cię - speszyłem się i wręczyłem jej bukiet - To dla ciebie.
- Dziękuję - uśmiechnęła się czarująco i powąchała kwiaty. Na jej twarzy szukałem miejsca, w które mógłbym ją pocałować. Podniosła pytająco jedną brew.
- Szukam miejsca gdzie mógłbym cię pocałować - wyjaśniłem zrezygnowany.
Na swoich wargach poczułem jej miękkie wargi. Nadal nie mogę się przyzwyczaić do jej pocałunków. Wszedłem do środka i pogłaskałem królika, na prawdę go polubiłem. Ann w tym czasie poszła do kuchni znaleźć odpowiedni wazon.
- Nat możesz tu na chwilę przyjść? - usłyszałem z kuchni.
- Już idę.
Odkleiłem się od Darkena i poszedłem do damy w potrzebie.
- Co się stało? - zapytałem z uśmiechem.
- Widzisz tamten wazon? - wskazała ręką na naczynie nad nią
- No.
- Mógłbyś go zdjąć. Ja nie dosięgam.
- Spoko - mruknąłem i zdjąłem wazon.
- Napełnisz go wodą i wstawisz róże? Ja w tym czasie pomaluję usta - zaczarowała mnie wzrokiem.
- Tak, idź.
Wlałem wody, wstawiłem róże i postawiłem wazon na stoliku w salonie pod oknem. Swoje kroki skierowałem do łazienki i oczarowany przyglądałem się Ann.
- Na co się tak patrzysz? - zapytała nie przerywając czynności.
- Patrzę na najpiękniejszą dziewczynę pod słońcem - podszedłem do niej i objąłem w pasie.
- Bo się zarumienię - powiedziała słodko i schowała szminkę do torebki.
- Gotowa?
- Tak, chodźmy.
Chwyciła mnie za rękę, wyszliśmy na dwór i zamknęła dom. Otworzyłem jej drzwi do Audi A6 pożyczonej od Michaela, niestety nie mam swojego samochodu, ale powoli odkładam na własne cztery kółka. Gdy wsiadała lekko się skrzywiła. Zamknąłem drzwi i usiadłem na miejscu kierowcy. Odpaliłem samochód i powoli wytoczyliśmy się na ulicę.
- Co słychać? - zapytała majstrując przy stacjach w radiu.
Gdyby tylko wiedziała wszystko. Nie mogę jej powiedzieć na pierwszej randce. Nie mam odwagi powiedzieć tego głośno. Nie dziś ani nie jutro. Dość szybko się rozpędziłem i jechałem osiemdziesiąt na godzinę.
- Znośnie. Jak tam idzie praca? - skutecznie zamaskowałem smutek.
- Dostałam strój firmowy. Leo każe mi się wciskać w sukienkę - zamarudziła.
Na słowo Leo zacisnęłem mocniej palce na kierownicy. Tak, owszem jestem zazdrosny.
- Spokojnie. Leo jest chłopakiem mojej przyjaciółki - wyjaśniła uspokakającym głosem, jednak zauważyła. Rozluźniłem się.
- Gdzie mnie zabierasz? - zapytała ciekawa.
- Zaraz będziemy na miejscu - uśmiechnęłem się tajemniczo.
- Nat, nie bądź taki. Powiedz gdzie jedziemy.
- Za pięć minut będziemy na miejscu - oznajmiłem.
~A~
Ciekawość zżerała mnie od środka. Nadal nie miłosiernie boli mnie kręgosłup. Jak dotrwałam do randki to wytrzymam do jej końca. Natan zaparkował przy jakieś restauracji. Otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść. Restauracja nazywa się Papuziarnia, rozpoznałam po szyldzie. Pod ramię weszliśmy do środka.- Stolik dla dwojga - poprosił mój towarzysz.
Kelner zaprowadził nas do stolika pod ścianą. Natan zabijał wzrokiem każdego kto się na mnie spojrzał. Nie ważne, że patrzyły na mnie również kobiety. Brunet odsunął dla mnie krzesło a kiedy siadałam przysunął je. Starałam się nie krzywić przez ból. Panuje tutaj taka miła, gwarna atmosfera. Pomieszczenie zostało urządzono bardzo elegancko. Wzięłam kartę dań i zaczęłam ją przeglądać. Jezu, jaka jestem głodna.
- Na co masz ochotę? - zapytał nie podnosząc wzroku znad karty.
Jest tu pełno nazw a ja nie wiem co w tych daniach jest.
- Jeszcze nie wiem - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Dzień dobry. Czy mogę przyjąć zamówienie? - zapytała uśmiechnięta kelnerka pożerając wzrokiem mojego chłopaka. Mam ochotę wydłubać te jej oczy łyżeczką.
- Dla mnie faszerowane piersi z kurczaka suszonymi pomidorami - powiedział nie zaszczycając jej spojrzeniem.
- A dla pani? - spojrzała na mnie zdegustowaną miną.
- To samo - odparłam z nutką chłodu w głosie.
Zapisała coś tam w notesiku i odeszła ocierając się o ramię Nata. Spojrzał na nią z odrazą. Dobrze Nat, tak trzymaj, jesteś mój i tylko mój. Złapał mnie za rękę i popatrzył mi w oczy. O matko, jakie piękne on ma oczy, też chcę takie.
- Pamiętam nasze pierwsze spotkanie. Zupełnie jakby to było wczoraj - uśmiechnął się czarująco.
- A to było w czerwcu. Też je pamiętam - na moje usta wpełzł uśmiech na samo wspomnienie.
~*~ Retrospekcja ~*~
Jest czerwiec. Naturalnie Roza pojechała gdzieś na drugi koniec kraju na wczasy, a ja zostałam i nie mam nic do roboty. Od miesiąca mieszkam sama i mówiąc szczerze tak jest lepiej. Nałożyłam swoje ulubione aladynki i szary top z niezrozumiałymi dla mnie napisami. Zamknęłam dom i bez zastanowienia biegłam przed siebie. W pewnym momencie zatrzymałam się przy jakimś budynku. Coś kazało mi wspiąć się na jego dach. Powinnam sobie poradzić, jestem rozciągnięta, gibka i szybka. Wejście było na prawdę trudne. Poobdzierałam sobie nadgarstki i gdzie nie gdzie łokcie. Ale się opłacało, widok z dachu był bardzo ładny. Dzięki tej wysokości mogłam na jakiś czas zapomnieć o swoich problemach. Postanowiłam, że od dziś będę uprawiała parkour. - Co ty tutaj robisz? - zapytał ktoś oschle brutalnie przywołując mnie na ziemię.
Odwróciłam się w stronę głosu. Wydobył się z przystojnego bruneta, który mierzy mnie chłodnym wzrokiem.
- Stoję. Nie widzisz? - odpowiedziałam również oschle.
Rozejrzałam się wokół siebie i zauważyłam dach pobliskiego budynku. Gdybym odpowiednio się rozpędziła udałoby mi się na niego skoczyć.
- Już sobie idę, bo widzę że ci przeszkadzam - oznajmiłam chłodno.
Wzięłam rozbieg i ledwo co udało mi się wylądować na następnym budynku. Ryzykowałam śmiercią, ale żyję. Chłopak coś tam do mnie krzyczał, nie zwróciłam na niego uwagi i biegłam na inny dach.
~*~ Koniec retrospekcji ~*~
~N~
- Tak, goniłem cię aż do domu. Byłaś niesamowita - te bieganie za nią było męczące.- Na początku byłeś dla mnie oschły i chłodny - powiedziała z lekkim wyrzutem.
- Miałem zły dzień - powiedziałem przepraszająco.
Kelnerka, która przyjmowała nasze zamówienie przyniosła nam jedzenie. Jest strasznie nachalna. Rozmowa przy jedzeniu zeszła nam na różnych wspominkach. Zapłaciłem i wyszliśmy na zewnątrz. Zimne powietrze nie przyjemnie smagało nasze ciało. Nagle Ann zakaszlała.
- Coś się stało? - zapytałem z troską.
- Nie, nic. To pewnie przez gwałtowną zmianę temperatury - odpowiedziała gdy skończyła.
Ponownie gdy siadała lekko się skrzywiła. To się robi lekko podejrzane. Jechaliśmy do jej domu. Rozmawialiśmy o nieistotnych tematach. Kiedy pomagałem jej wysiąść po raz kolejny się skrzywiła. Nie wytrzymałem i zapytałem.
- Coś cię boli? - westchnęła.
- Tak. Kręgosłup od rana.
- Mogłaś mi powiedzieć i byśmy przełożyli randkę - powiedziałem łagodnie.
Znaleźliśmy się w środku jej domu.
- Ale nic się nie stało. Widzisz? Wytrzymałam cały dzień - uśmiechnęła się pocieszająco.
- Chodź na górę zrobię ci amatorski masaż.
Pociągnęłam ją za rękę i poszliśmy na górę do pokoju.
~A~
Usiedliśmy na łóżku, Nat całował mnie po szyi i zdejmował ze mnie sukienkę. Z trudem oderwaliśmy się od siebie. Zdjął buty moje i swoje. Położyłam się na brzuchu w samej bieliźnie. Usiadł na moich udach i rozpiął mi stanik. Lekko się przestraszyłam, ludzie, jaka ja głupia. Rozpiął go bo będzie przeszkadzał w masowaniu. Zaczął od barków i stopniowo schodził niżej. - Gdzie cię boli?
- Tutaj - ręką wskazałam na odcinek lędźwiowy - Jak się schylam i prostuję.
Gdy skończył zapiął mój stanik i odwróciłam się twarzą do niego.
- Nadal boli? - zapytał z nadzieją, że nie. Pochyliłam się, ból nadal mi towarzyszy.
- Tak - powiedziałam zrezygnowana. Spojrzał na moje usta.
- Panna ma spierzchnięte usta i jest chora - uśmiechnął się. Faktycznie usta mi popękały a rano ciągałam nosem - Może dlatego boli cię kręgosłup.
Oblizałam usta. Mój brunet źle odczytał moje znaki i mnie pocałował. Między nami wybuchnęła niespodziewana fala namiętności. Zaczęłam rozpinać guziki w czarnej koszuli Natana. Naszą chwilę przerwał nam mój nieznośny ból. Nat przerwał pocałunki.
- Nie możemy, twój kręgosłup - powiedział smutno a ja się uśmiechnęłam przepraszająco.
- Podejrzewam że zaczęłabym jęczeć zanim byś we mnie wszedł - uśmiechnął się rozbawiony.
- Jesteś przeziębiona i przeprowadzam się do ciebie aż wyzdrowiejesz i nie będą bolały cię plecy - oznajmił poważnie.
- W sumie to nie jest taki zły pomysł. W garderobie znajdę miejsce na twoje ubrania - zajebiście, Nat będzie ze mną brunet. Nie ma co ucieszyłam się z tego powodu.
- To ja pojadę po rzeczy - oznajmił i podnosił się z łóżka.
- Czekaj. Jaki jest prawdziwy powód przeprowadzki? - zapytałam do jego pleców.
- Pokłóciłem się z ojcem i kazał mi się wynosić - powiedział cicho - Zaraz będę.
Pocałował mnie w policzek i wyszedł. Zwlekłam się z łóżka i poszłam zrobić miejsce w garderobie w między czasie nałożyłam już piżamę.
~N~
Po dziesięciu minutach byłem w swoim domu. Chłodnym spojrzeniem obdarzyłem ojca i poszedłem do swojego pokoju żeby spakować ubrania i książki. Gdy się pakowałem przyszedł do mnie brat.- Powiedziałeś? - zapytał bez o grudek i usiadł na obrotowym krześle przy biurku.
- Stchórzyłem - powiedziałem ze wstydem.
- To kiedy jej powiesz? - zapytał znużony.
- A myślisz, że łatwo jest mi to powiedzieć? To może ją załamać - wybuchnąłem na Michaela.
- Przeprowadzasz się do niej? - bardziej stwierdził niż zapytał.
- Tak - mruknąłem nie przerywając pakowania.
- Im bardziej się z nią zżyjesz tym będzie gorzej - powiedział tonem uczonego.
- Wiem, ale ja nie mogę bez niej żyć.
- Powodzenia - poklepał mnie po ramieniu i kierował się w stronę drzwi.
- Czekaj chwile.
- Co?
- Mógłbyś mnie podwieźć? Oddam ci samochód i będziesz miał go na jutro - poprosiłem.
- Spoko. Zawołaj mnie jak skończysz - i wyszedł.
Zostałem sam z wewnętrzną walką. Kiedyś jej powiem, ale na razie nie teraz. Pięć minut później czekałem na brata, aż łaskawie ruszy dupę i mnie podwiezie. W samochodzie siedzieliśmy w całkowitej ciszy. Wziąłem swoje torby, pożegnałem się z bratem i wszedłem do domu Ann. Leżała na kanapie w salonie i oglądała telewizję.
- Na górze masz przygotowane wieszaki - oznajmiła mi.
Poszedłem na górę, powiesiłem ubrania, przebrałem się w piżamę, znalazłem jakiś jednoosobowy koc i zszedłem z nim na dół. Położyłem się na kanapę a brunetka oparła się o mój tors. Jest cała rozgrzana, przyłożyłem rękę do jej czoła.
- Masz gorączkę - powiedziałem i przykryłem nas kocem.
- Chcesz mnie ugotować - mruknęła.
- Na pewno byłabyś pyszna - uśmiechnąłem się.
- A więc to tak zginę - właśnie leciał program Śmierć na 1000 sposobów.
- Do póki jesteś ze mną nic ci grozi - szepnąłem do jej ucha. Na jakiś miesiąc jesteś bezpieczna.
Po jakimś czasie zasnęła i ja zrobiłem się śpiący. Wyłączyłem telewizor i poniosłem ją na górę. Jest na prawdę lekka. Na łóżku już czekał Darken. Położyłem ją, zgasiłem światło, położyłem się obok niej, przytuliłem i zasnąłem.
______________________________________
Mam nadzieje, że pisanie z innej perspektywy nie wyszło aż tak tragicznie.
Dobrze, że zauważyłam iż zrobiłam błąd tak to byście przeczytały coś takiego :
- Spokojnie. Leo jest chłopakiem mojej dziewczyny - wyjaśniła uspokajającym głosem, jednak zauważyła. Rozluźniłem się.
Teraz pytanie czysto teoretycznie.
Czy byłybyście wkurzone gdybym napisała o wypadku Natana?
Opowiadanie byłoby trochę dłuższe :D
Daga chcesz te zdjęcie Lysandra co mam na kompie?
Dodaję tekst i tłumaczenie tłumaczenie :
Fuck Time
Oh drop your laundry and slam the door
I want your love so give me more
I'm a beggar but
I don’t wanna dime
Oh baby baby
It's fuck time
You know I really wanna make you mine
Oh baby baby, it's fuck time
There's nothing left to say yeah
Take a look into my eyes
I wanna hold you
‘Til you're paralyzed
Oh Amanda Jones, your holy grace
I wanna choke you ‘til
You’re blue in the face
Got dirty thoughts and
A dirty mind
Ahhhhh... Ahhhhh...
Oh baby baby
It's fuck time
You know I really wanna make you mine
Oh baby baby, it's fuck time
There's nothing left to say yeah
Take a look into my eyes
I wanna hold you
‘Til you're paralyzed
Take a look into my eyes
I wanna hold you 'til you're paralyzed
Take a look into my eyes
I wanna hold you 'til you're paralyzed
tłumaczenie:
Rzuć pranie i zatrzaśnij drzwi
Chcę Twojej miłości, więc daj mi więcej
Jestem żebrakiem
ale nie chcę drobniaków
Oh kochanie, kochanie
Czas na ruchanie
wiesz, że naprawdę chcę byś była moja.
Oh kochanie
Czas na ruchanie
Nie zostało już nic do powiedzenia
Spójrz w moje oczy
Pragnę Cię ściskać
aż zdrętwiejesz
Oh Amando Jones, święta łasko
Chcę byś się krztusiła
aż Ci twarz zsinieje
Masz brudne myśli i brudny umysł
Ooh
Oh kochanie
Czas na ruchanie
wiesz, że naprawdę chcę byś była moja
Oh kochanie
Czas na ruchanie
Nie zostało już nic do powiedzenia
Spójrz w moje oczy
Pragnę Cię ściskać
aż zdrętwiejesz
Spójrz w moje oczy
Pragnę Cię ściskać
aż zdrętwiejesz
Spójrz w moje oczy
Pragnę Cię ściskać
aż zdrętwiejesz
Teraz te :
Oh baby baby
It's fuck time
Cały czas chodzi mi po głowie xD
.jpg)

a co on jej chce powiedzieć czy to coś złego?
OdpowiedzUsuńPowie jej to podczas rozstania a te rozstanie będzie tragiczne dla Ann. Chcę was potrzymać w niepewności :)
UsuńOjejku, cudnie. ♥ I wybacz, ale nie wiem o jakie zdjęcie chodzi. :(
OdpowiedzUsuńMożesz napisać o wypadku, ale ja nie chce żeby on umarł. :(
Jeszcze raz świetny rozdział. :>
I haha:D! Atrix i Lili. :D
Co do zdjęcia to mogę utworzyć nowego posta i je wstawię. Tylko nie wiem czy chcesz je użyć w opowiadaniu czy też musimy zdać na swoją wyobraźnię :)
UsuńCzyli jesteś za Ann i Nat na wieczność?
Nie no nie. Właśnie tu mam problem, bo nie chce żeby byli wiecznie razem, ale też chcę żeby się zaprzyjaźnili, a może wyjedzie i tam znajdzie Sobie inną? I będą przyjaciółmi. No t wstaw. :>
UsuńWyjeżdża i zjawia się z nową żoną a Ann nadal go kocha. Uuu podwójne cierpienie :> A więc do tego dążysz? Nie wiedziałam, że jesteś taka okrutna :D Biorę się za wstawianie :) ( zdjęcia a nie rozdziału :P)
Usuńnie no bez przesady ! że w sensie po wyjeździe układa Sobie życie z Kasem, wydaje jej się że jest w porządku, a tu wraca Natan z tą Swoją jakąś ( hahaha ! niech się każe że to Ashley! :D ) i jak Ann zobaczy go z inną to zrozumie, że nadal go kocha. :>
UsuńI wracają do siebie? Chyba zrobię post, w którym będziecie mogły pisać swoje sugestie jak chcecie aby zakończyło się opowiadanie. Ale to wtedy gdy się rozstaną. Mam ochotę opisać tydzień katorgi Ann z plecami (moje już przestały boleć ^^) oraz wspólne połączenie sił Su i Ann aby przegonić Debrę i przenieść czas w opowiadaniu do ich na zerwanie ( Andrzejki i imieniny Ann w tym samym czasie )
UsuńCiesze się, że przestały Cię boleć. :> I oczywiście niech opowiadanie trwa jak najdłużej, a co do mojej sugestii, to nie wiem czy wracają do Siebie, Ty już coś tam wymyśl. :D
UsuńBardzo dobrze poszło ci z tymi przerzutniami. ;) Zacznę brać z ciebie przykład i pisać równie długie rozdziały. Poprzedni też był super. :D Życzę weny. :3
OdpowiedzUsuńRozdział u Ciebie jest bardzo krótki, ale że miałaś mało wolnego czasu, więc Ci wybaczam :) Następny ma być takiej długości jak ten :P
UsuńO rany jak sweet ^^ Wiesz co... teraz cały czas mnie dręczy co chce jej powiedzieć... może ją zdradza? musi wyjechać? ehhhh...
OdpowiedzUsuńCzeka na next'a pa :*
Osiągnęłam osiągany efekt ^^ Chociaż na jednej osobie xD
UsuńDowiesz się na ich zerwaniu ( w opowiadaniu na Andrzejki [ Ann ma imieniny, więc to będzie jeszcze bardziej bolesne ] nie wiem jak w czasie rzeczywistym )
Dobra... Za bardzo to przeżywam xd
OdpowiedzUsuńCo on chce jej powiedzieć?!
Eh.. Ja chce już kolejną część ^^
Ja to widzę tak: Nathan miał wypadek, ale przeżyje, a później znajdzie sobie inną, a Ann wyjedzie do Londynu i będzie z Riley'im
I wszyscy szczęśliwi :D
A właśnie powinno być chyba XIX (19) bo IXX to... nie ma takiej liczby xd
UsuńA gdyby Nat będzie miał śmiertelny wypadek a Ann byłaby w 6 msc ciąży Kastiel by się nią zaopiekował potem by wzięli ślub i Ann nie chętnie zgadza się na drugie dziecko ( Kas by wychował dziecko Natana)
UsuńUczepilas się Rileya xD Jak zakończę pisanie o Ann to mogę spróbować z bohaterka, którą Ty wymyślisz. Ona będzie z Rileyem :) Opowiadanie będzie specjalnie dla Ciebie :D
Dzięki za wytkniecie literówki już zmieniłam :)
O jejciu, naprawdę zrobisz opowiadanie dla mnie? :o
UsuńJeszcze nikt nie zrobił dla mnie coś tak miłego *-*
Tak przyznaję się uczepiłam się jego, no i co? ;p
Kocham to imię i jeszcze to zdjęcie *-*
Tak :] Tylko jak skończę z tym. Okej? Inaczej mogę się nie ogarniac:/
UsuńNie ma sprawy :]
UsuńTylko wiesz, nie musisz się za bardzo śpieszyć z tym kończeniem, bo bardzo mi się podoba tio opowiadanie :D
Na razie mam trochę pomysłów, więc będzie rozdziałów :D
UsuńNiech najpierw Nat powie Ann, o co chodzi, i niech może przeżyje wypadek, i jak Ann pójdzie do szpitala, zobaczy go z inną jak się całują uu.. jestę brutalę XD
OdpowiedzUsuńCo będzie dalej ustalimy jak zerwą :) Na razie będą hipotezy :> Tak to jest brutalne xD
UsuńLili i Atrix? To nie fair, pierwsza miałam takiego pomysła........
OdpowiedzUsuńNie żartuje! Rozdział cudowny i jeszcze sprałam(hahe Ja) Lysa! Hahaha Leo i Atrix, nie wyobrażam sobie takiego zmiązku ^/////////^
W zamian za gościnne wystąpienie Ann w Twoim opowiadaniu postanowiłam użyć twoich postaci :D Myślę, że jesteś zadowolona z tego faktu :)
UsuńTak jestem :D I Ann wystąpi w kilku częściach, bo ja nie umiem tylko wspomnieć o postaci... Od razu coś tam o niej musi być :D :D
UsuńJestem za xD Jak tam idzie pisanie następnej części? ;)
Usuńcałkiem... całkiem....
UsuńA tak z innej bajki... kto ma wolne w czwartek?
OdpowiedzUsuńBo ja mam :D
Ja mam wolne, jeżeli pogodę się z matką (przed chwilą się pokłóciliśmy bo się wyżyłam na poduszce przy ściąganiu poszewki -.- i weź tu wytłumacz kobiecie w ciąży, że nie o chodzi o to, że nie chcę ściągać poszewki do prania) pójdę z mamą pomóc przy ozdabianiu nagrobków. Jeżeli nie to bd musiała pójść to sql :/
Usuńa ja normalnie idę :( ah te liceum ! <3
UsuńJa sie tam nie wtracam w to co sie ma dziac :3 Wiem ze twoja zryta (zapewne<3) psychika cos wymysli zajebistego C:
OdpowiedzUsuńA rozdzial mega *u*
Co do tej psychiki nie wiem czy mam to traktować jako komplement czy jako obrazę.
UsuńCytuje kolegę z klasy ,, Ta zniewaga wpierdolu wymaga '' xD