1. Źle się czułam na imieniach ciotki, miałam umowę z mamą że jak będę źle się czuła to odwiezie mnie do domu. Naturalnie jęczałam że mi niedobrze, słabo i gdyby nie Sławek byłabym półtorej godziny wcześniej w domu i zabrała sie do pisania ale jęczał, że jeszcze pół godziny i będziemy jechać. Oczywiście te pół godziny przeciągnęło się w godzinę -.-''
2. Gdy kończyłam pisać zaciął mi się WordPad i usunęło mi to czego nie zapisałam, czyli całego zakończenia.
3. Kiedy zaczęłam od nowa pisać mama zgoniła mnie z kompa.
Mam tak że jak poznam jakiś zespół i bardzo mi się spodoba to muszę mieć wszystkie dostępne piosenki, tłumaczenia tekstów i nauczyć się na pamięć aby śpiewać razem z Billiem no i oczywiście rozpoznawać piosenkę po pierwszych nutach. Po Green Day czas na Nirvanę :> Więc mogę być trochę opóźniona w pisaniu.
_____________________________
The angels just cut out her tongue?!
Call her: "Black Mariah"
Would I lie to you?
That girl's not right in the brain!
Hang'em High My Chemical Romance
Anioły odcięły jej język?!
Mówią na nią "Czarna Maria"
Czy mógłbym cię okłamać?
Ta dziewczyna nie ma po kolei w głowie!
Powiesić Ich Wysoko My Chemical Romance
Moment zwleczenia się z łóżka jest najgorszy, opuścić te ciepełko bijące od kołdry to istne katusze. Zderzyłam się z zimną, twardą rzeczywistością, czyli podłogą, bo spadłam. Chyba obudziłam królika, Darken skoczył mi na plecy. Niby takie małe zwierzątko, ale trochę waży.- Proszę bardzo, dobij mnie - mruknęłam na co królik zszedł ze mnie i polizał mnie po twarzy.
Z jęknięciem dźwignęłam się z podłogi, poszłam do łazienki i umyłam twarz ze śliny Darkena. Dostałam gęsiej skórki idąc do garderoby. Wybrałam dla siebie spodnie w szkocką kratkę,
białą bluzkę z krótkim rękawkiem z nadrukiem wytatuowanych rąk trzymającą aparat firmy Nikon. No brawo na podwórku jest zimno a ty będziesz paradować w bluzce w krótkim rękawkiem.
Na wierzch koszulę lekko taliowaną, zapinaną na napy oraz cieniowaną kolorystycznie. Zaczyna się od białego na samej górze a kończy na czarnym na samym dole. Pomiędzy jest szary w każdym odcieniu. ( Posiadam tą koszulę w swojej szafie ^^ kiedy będę miała więcej czasu to sfotografuje ją na sobie i wstawię zdjęcie [ twarzy nie pokarzę ] ogólnie to jest ładny ciuch :D) W garderobie na ścianie mam przyklejone lustro. Przebrałam się, zawinęłam rękawy koszuli przed łokieć, oceniłam swój wygląd w lustrze. Brakuje mi dodatków, nałożyłam ośmiocentymetrowy gotycki krzyż na długim łańcuszku, na lewej ręce znalazły się dziesięć bransoletek, plecionek i rzemyków. Fioletowo - czarną dostałam od Jade z literką V, ciemnobrązową od Rileya z literką O, niebiesko - fioletową od Ashley z literką E, czarno - czerwoną od Emily z napisem Friends, złotą od Caroly z literką E, szarą od Kougami z literką R, ciemnoczerwoną od Erzy z literką R, zieloną od Wallego z literką F, czarno - niebieską od Natana nie dostałam ale zabrałam i się zgodził, w sumie nie miał wyboru a na koniec srebrną bransoletkę z motywem smoka od mojej babci. Mogę powiedzieć, że na mojej ręce są same wyjątkowe osoby. Rzemyków od Kevina, Asha, Davida i Edka nie mam a nawet gdyby to i tak bym nie nałożyła, ponieważ mam wystarczająco dużo na jednej ręce. Umieściłam bransoletki w odpowiedniej kolejności. Najpierw była srebrna od babci, plecionki od przyjaciół umieściłam w odpowiedni napis a mianowicie Friends FOREVER a na koniec rzemyk Natana. Plecionki dostałam gdy przeprowadziłam się do Polski, byli ciekawi mojego nowego adresu to im go podałam, nie spodziewałam się tak miłego prezentu. Na pomysł z Friends FOREVER ku mojemu zaskoczeniu wpadł Wally, spodziewałam się raczej, że to będzie pomysł Ley albo Em. Z krytyczną miną spojrzałam na włosy. Gdzie jest moja grzywka? Ręką zaczesałam włosy na twarz i znalazła się. Przejadę parę razy po niej szczotką i będzie dobrze. Chwyciłam czarną torbę na ramię z przypiętymi obok siebie trzema brożkami z logiem zespołu Nirvana, Green Day i My Chemical Romance. Spakowałam książki, wzięłam też nauszne słuchawki z gwiazdką. Do kieszeni wpakowałam naładowany telefon i klucze. Zeszłam na dół, zasznurowałam moje ulubione trzydziesto dziurkowe glany.
Darken kręcił się przy drzwiach, więc postanowiłam że wypuszczę go, wyniosę jego miskę z żarciem oraz wodą i spędzi ten czas kiedy ja będę w liceum na podwórku. Po wykonaniu czynności wróciłam do domu. Poszłam do łazienki aby rozczesać włosy na koniec przejechałam po rzęsach tuszem wydłużającym i umyłam zęby. Eh, kończy mi się czas przebywania w domu. Nałożyłam czarny płaszcz do kolan, zamknęłam dom i poszłam do szkoły.
Po godzinie byłam na miejscu, pierwszego mam anglika. Nie ma najmniejszego sensu żebym na niego poszła, przecież doskonale znam angielski. Wdrapałam się na drzewo, pod którym znajdowała się ławka. Znalazłam idealne miejsce gdzieś w połowie drzewa, dzięki jeszcze, o dziwo nieopadniętym liściom nikt mnie nie widział.
Z torby wyciągnęłam słuchawki, wpięłam je do odpowiedniego gniazda w telefonie, nałożyłam i puściłam jakąś losową piosenkę. Tutaj w liceum nie mam zbytnio dużo przyjaciółek. Może dlatego że trudno jest do mnie dotrzeć? Irys jest zawsze uśmiechnięta, każdemu chce pomagać, taka jedna, wielka optymistka. Życie to nie bajka, bądź realistką. Melania jest taką kujonką, zapatrzona w Nataniela jak jakiegoś bożka, rozpacza jak ją odrzuca. Dziwisz się, jak cały czas mu się naprzykrzasz? Klementyna jest taką małą, słodką dziewczynką, cały czas się chichocze. Aż mi się rzygać chce jak się na nią patrzę, a od jej piskliwego głosiku bębenki w uszach mogą pęknąć. Violetta natomiast szarą, nieśmiałą myszką, która cały czas buja w swoim świecie fantazji. Mogłabym się z nią dogadać, ale musiałabym spędzać z nią bardzo dużo czasu, tak jakby oswoić, ale nie mam ochoty przebywać w tym miejscu ani chwili dłużej. W Londynie zapisali mnie do najlepszego gimnazjum w mieście. I to co ja przerobiłam w gimbazie to oni dopiero zaczynają. Kim jest nawet spoko, taka luźna. Z nią mam relację dobrej koleżanki. Jedynie co to Roza jest moją przyjaciółką. Fajnie, przez moje myślenie nie wiem czego słucham. Rozpoczęła się następna piosenka Black Dragon Fighting Society Chemicznych, rozpoznałam po pierwszym wersie piosenki I drink juice when I'm killing cause it's fucking delicious eh, Gee rozwalasz. W sumie to Gerard i Kastiel są do siebie podobni, obaj mają czerwone włosy, ich naturalnym jest czarny, mają taki rockowo-buntowniczy styl ubierania się, nie wiem czemu, ale w tekstach Waya czuję też trochę Kasa. Ciekawe kto farbuje odrosty Kasta. Najprawdopodobniej fryzjerka, i własnie wyobraziłam sobie czerwonowłosego na fotelu otoczony babami na babskich plotach, w których też uczestniczy.
- Piorę mu, sprzątam, prasuję, gotuję a on mi żadnego dziękuje nie powie. Wczoraj była nasza rocznica, zapomniał o niej, nie zabrał mnie na żadną kolację, prezentu też nie dostałam - żali się jakaś blondyna z pasemkami, które są robione przez oburzoną fryzjerkę.
Kast kładzie swoją rękę na jej kolanie.
- Jesteś dla niego za dobra, powinnaś go zostawić, nie zasługuje na ciebie - mówi oburzony, a gdy kończy zabiera swoją rękę.
- Naprawdę powinnam go zostawić? - pyta załamana.
- No pewnie - machnął przy tym ręką.
- Esmeralda spod dwójki ma już innego - wtrąca się baba spod suszarki.
- Gadasz? Tydzień temu była z Tefilem - mówi rozdziawiony Kast.
Zaczęłam się śmiać gdy to sobie wyobraziłam. Mam chory mózg.
- Z czego rżysz? - zapytał mnie Kastiel, usłyszałam go przez słuchawki.
- Z ciebie - wykrztusiłam w przerwie na zaczerpnięcie powietrza.
Wyłączyłam muzykę, zdjęłam i schowałam słuchawki do torby. Zaczęłam schodzić.
- Potrzymaj - podałam mu torbę, gdy byłam na najniższym konarze. Wziął ją i położył na ławce.
W chwili obecnej wiszę na nietoperza, czyli głową w dół.
- Wreszcie widzę twoje drugie oko - uśmiechnął się cynicznie.
Wygięłam się na foczkę, przerzuciłam nogi, w odpowiednim momencie puściłam się konaru i po chwili stałam na ziemi. Odwróciłam się do Kasta z grzywką na swoim miejscu.
- Mówiłeś coś? - zapytałam z wyższością.
Coś tam burknął w odpowiedzi i usiadł na oparciu ławki. Zrobiło mi się gorąco, rozpięłam płaszcz i usiadłam obok niego.
- Tak w sumie to po czym mnie poznałeś?
- Tylko ty nosisz takie glany i po śmiechu. Właśnie, z czego się śmiałaś?
Przed odpowiedzią uratowała mnie nowa pierwszoklasistka. Po czym ją poznałam? Po zagubionym wyrazie twarzy i po tym jak nieśmiało do nas podchodzi. Nie lubię neonów a ona wręcz je uwielbia. Zielone neonowe włosy do połowy łokcia i różowe neonowe soczewki.
- Cześć - przywitała się nieśmiało.
Zeszłam z ławki i podeszłam do niej.
- Cześć. A jaki ty masz niepowtarzalny styl chodźmy na jakieś zakupy, zostaniemy przyjaciółkami na zawsze, dla ciebie zacznę się inaczej ubierać - wzięłam ją pod ramię i trajkotałam z wielką radością cały czas się szczerząc.
- Serio? - zapytała uradowana.
- Nie, spierdalaj - powiedziałam oschle.
Moje rysy twarzy wróciły do normalności, czyli maski bez emocji. Odwróciłam się do niej tyłem i usiadłam na oparciu ławki. Kastiel tak zaczął się śmiać z miny mojej niedoszłej przyjaciółki, że spadł z oparcia.
- Frajer - zaniosłam się wielkim śmiechem.
Poczułam szarpnięcie i po chwili leżałam na ziemi obok Kastiela. Trzepnęłam go w ramię.
- Jak ty spadłeś to i ja musiałam? Aż taki samotny jesteś? - mruczałam niezadowolona.
Czerwonowłosy wstał i popatrzył na mnie z góry.
- Masz mnie teraz podnieść - zażądałam i wyciągnęłam ręce do góry.
Westchnął, chwycił mnie za ręce i usadowił z powrotem na oparciu ławki.
- Czy madame przyjęła moje przeprosiny? - ukłonił się i zapytał uroczysty tonem.
- Siadaj obok mnie albowiem twoje błagania zostały wysłuchane - rzekłam z wyższością.
Uśmiechnęliśmy się do siebie i Kast znalazł się obok. Z daleko znowu szła jakaś nowa, czerwonowłosy pochylił się i powiedział cicho:
- Gramy egzorcystę i opętanego. Ja będę opętany a ty egzorcystką.
Kiwnęłam głową na znak że się zgadzam. Kątem oka zobaczyłam szatynkę z zielonymi oczami.
- Nigdy mnie nie wypędzisz - powiedział najbardziej przerażającym, gardłowym rykiem wyginając każdą kończynę w innym kierunku.
- W imię ojca i syna i ducha świętego - zrobiłam znak krzyża mówiąc opanowanym głosem chociaż w środku mam ochotę płakać ze śmiechu - Jak brzmi twe imię?
- Nie dowiesz się - zaśmiał się tym swoim gardłowym rykiem i zszedł na siedzisko ławki.
- Jak brzmi twe imię? - ponowiłam pytanie.
Zeszłam z ławki, stanęłam na przeciw niego, chwyciłam krzyż, który miałam na szyi i przybliżałam go do niego. Spojrzał na mnie z odrazą i odchylał się, ale nic to dla niego nie dało ponieważ za plecami ma oparcie. Kiedy przyłożyłam krzyż do jego klatki piersiowej wydarł się przerażającym głosem.
- Nazywam się Legion - usłyszeliśmy pisk szatynki a kiedy zamknęły się drzwi wejściowe odsunęłam się od niego.
Zaśmialiśmy się z jej reakcji, ludzie kto jest taki głupi i wierzy w opętanego nastolatka i ezgorcystkę?
- Jesteśmy pojebani - stwierdziłam nadal się śmiejąc na co Kast pokiwał głową.
- To było genialne - powiedział i otarł nie istniejącą łzę z kącika oka.
- Ty na pewno nie jesteś opętany? - zapytałam retorycznie.
Zdjęłam płaszcz i podałam go Kastlowi.
- Bądź tak miły i powieś go w szatni. Idę zobaczyć co nagadała Natanielowi - nie czekając na jego reakcję wzięłam torbę i popędziłam do pokoju gospodarzy.
Nataniel coś tam tłumaczył szatynce robiąc już trzeciego face palma od mojej obecności. Gdy podnosił rękę do czwartego szybko podeszłam do niego i chwyciłam go za nią. Spojrzał na mnie zaskoczony.
- Przecież i tak masz płaskie czoło - odgarnęłam grzywkę z jego czoła i spojrzałam na jego profil - No masz, jeszcze parę takich uderzeń i w ogóle będziesz miał wklęsłe - uśmiechnął się rozbawiony.
- Mogłabyś puścić moją rękę? - zapytał zmieszany.
- Nie, bo znowu będziesz robił face palmy - wyjaśniłam nie puszczając jego przegubu w prawej ręce.
- Ann to jest Sucrette - przedstawił nas.
- My się tak jakby znamy - mruknęłam. Podniósł jedną brew - Potem ci powiem.
- Eh, na czym to ja skończyłem? - podrapał się w głowę - A tak, dostałaś dokument, na którym muszą podpisać się twoi rodzice żebyś mogła chodzić do naszego liceum.
- A mój kotek może? Ja tak bardzo lubię Tuptusia - powiedziała milcząca dotąd Sucrette.
- Nie, nie może.
- A gdyby nazywał się mama i tata? - boże, ona jest taka głupia czy tylko udaje? Nataniel podniósł wolną rękę do następnego zderzenia z czołem, ale w odpowiednim momencie ją zatrzymałam i zgromiłam wzrokiem.
- Nie może. To muszą być twoi rodzice a nie kot. Idź do fotografa żeby zrobił ci zdjęcie legitymacyjne - tłumaczył zmęczony - Trochę mi nie wygodnie - zwrócił się do mnie.
- Mi też trochę - przyznałam.
- Czekaj chwile - przyciągnął mnie tak że stałam przed nim tyłem, aby moja głowa nie tłumiła jego głosu oparł swoją brodę o moje prawe ramię.
- Gdzie znajdę fotografa?
- Na bazarze.
- To w szkole go nie ma?
- Skoro jest na bazarze to normalne że nie ma go w szkole - wyręczyłam złotowłosego z odpowiedzi.
- A bazaru nie ma w szkole? - zapytała zdziwiona. Puściłam prawą rękę przewodniczącego i chyba w tym samym czasie zrobiliśmy face palm.
- Nie ma - mruknęłam. Jej głupota bije wszelkie rekordy.
- To idę do fotografa - powiedziała i wyszła z pokoju. Wydostałam się z objęć Nataniela.
- Słuchając jej bezpowrotnie straciłam parę punktów IQ - oznajmiłam.
- Nigdy w życiu nie rozmawiałem z tak tępą dziewczyną - przyznał załamany. Usiedliśmy przy biurku ze stosem papierów.
- Co jeśli ona będzie się z nami uczyła? - ukryłam twarz w dłoniach.
- Wszyscy polegniemy - mruknął - Skąd się znacie?
- Nie znamy się, po prostu widziałam ją gdy odgrywałam z Kastielem taką małą scenkę. Kas udawał opętanego a ja byłam egzorcystką. Gadała coś o nas?
- Nie, była wystraszona gdy tu weszła, sądziłem, że to ze stresu - uśmiechnął się blado.
- Życzę powodzenia na polu bitwy - wstałam z krzesła.
- Nie zostawiaj mnie samego - powiedział błagalnie i wyciągnął ku mnie swoje ręce.
- Poproś Melanię żeby się nią zajęła - zasugerowałam.
- Nie pomyślałem o tym - uśmiechnęłam się do niego i wyszłam.
Poszłam na klatkę schodową i usiadłam obok piszącego Lysandra z kanapką w ręku. Teraz jest przerwa śniadaniowa, nie jadłam niczego od wczoraj. W tym momencie głośno zaburczał mój brzuch domagający się jedzenia, Lys podskoczył.
- Co to było? - zapytał zdezorientowany.
- Ukryta bestia - mruknęłam trzymając się za brzuch.
- I brzmi jak głodna bestia - uśmiechnął się wyciągając drugą kanapkę z plecaka, jeśli zjesz ją na moich oczach to nie masz pojęcia jakie bolesne tortury ci zadam. Wcisnął mi ją w ręce.
- Mogę? - zapytałam z niedowierzaniem.
- Tak.
Wypakowałam kanapkę z foli i łapczywie zatopiłam z niej zęby. W jedliśmy w ciszy, białowłosy w sekundzie wciągnął swoją porcję jedzenie i dostał czkawki.
- I co warto było tak szybko jeść? - zapytałam z wyższością i teraz ja czknęłam ponieważ dostałam czkawki.
- I co warto było tak szybko jeść? - sparodiował mnie z uśmiechem.
- Kurwa - mruknęłam cicho - Na twoich kanapkach wisi klątwa czkawki.
Minutę później dokończyłam jeść.
- Masz problemy finansowe? - zapytał nieprzeniknionym głosem.
- Tak zostało mi dwadzieścia złotych i z tego muszę przeżyć do końca miesiąca - powiedziałam zgodnie z prawdą, nie ma sensu go okłamywać i tak wie wszystko.
- Co tam gołąbeczki? - huknęła nam przy uszach Rozalia.
- Przestraszyłaś mnie - rzuciłam z wyrzutem - Zniknęła.
- Co zniknęło?
- Czkawka - wyjaśniłam i szybko się przytuliłam do niej - Dzięki.
- E, nie ma za co.
- To ja już pójdę - speszył się i poszedł sobie.
- Cześć - powiedziałam do jego pleców.
Rozalia usiadła obok mnie po lewej stronie, popatrzyła na moje bransoletki.
- Fajne. Gdzie kupiłaś? - zapytała zaciekawiona.
- Dostałam.
- Od kogo?
- Ta ze smokiem jest mojej ukochanej świętej pamięci babci, te friends forever od mojej paczki z Londynu a ten czarno-niebieski rzemyk jest Natana - wyjaśniłam w skrócie.
- Chodź ze mną - rozkazała mi.
- A co ty chcesz? - zapytałam.
- Książki zostawić.
Poszłam razem z nią na drugi korytarz i rozeszłyśmy się w stronę swoich szafek. Gdy szłam do szafki Rozalii dopadła mnie Su, oh God why?
- Jak nazywa się ten opętany chłopak? - pytała cała rozradowana
- Idź sobie - warknęłam.
- Poznasz mnie z nim? - nie robiąc sobie nic z mojej odpowiedzi nadal pytała tym samym tonem.
- Nie lubię cię - mruczałam rozdrażniona.
- Chodzisz z Natanielem? - nosz kurwa, głucha jesteś?
- Spadaj - rzuciłam ostro.
- Będziemy przyjaciółkami? - zapomnij.
- Spierdalaj - powiedziałam na lekkim wkurzeniu.
- Siedzimy razem w ławce?
- Czy ty nie rozumiesz co się do ciebie mówi? Nie wiesz co to znaczy idź sobie, nie lubię cię, spadaj i spierdalaj? - rozdarłam się na nią. Ktoś zakrył mi usta dłonią i odciągnął od niej.
- Uspokój się, nie unoś się - mówiła spokojnym głosem Rozalia.
- Weź tu się nie unoś jak do ciebie takie gówno się klei - mówiłam podniesionym głosem, ale nie krzyczałam.
- Swój ciągnie do swego - uśmiechnęła się złośliwie Amber.
- Jak swój ciągnie do swego to co tu robisz? - zapytała Roza.
- Idź pod latarnię szukać swoich - dokończyłam za białowłosą.
- Jesteście jak Yin i Yang - podszedł do nas Lysander kiedy Amber zniknęła nam z pola widzenia.
- Czemu tak sądzisz? - zapytałam z podniesioną brwią.
- Yin to ty a Yang to Roza. Ann ma czarne włosy a Roza białe, jesteście przeciwnymi siłami, które świetnie się uzupełniają.
- Dla mnie spoko jesteśmy Yin i Yang - uśmiechnęła się Rozalia.
Rozbrzmiał dzwonek i poszliśmy na fizykę. W czasie lekcji dostałam esa, ukrywając telefon w piórniku odczytałam go.
Dzisiaj masz wolne Leo
Tak jest szefie :D
Dziwne uczucie
Niech się szef przyzwyczaja
Zostałam na wszystkich lekcjach, chociaż z nudów miałam ochotę walić głową w mur. Po usłyszeniu dzwonka obwieszczającego koniec zajęć jak strzała popędziłam do szatni po płaszcz, nałożyłam go i szybkim marszem kierowałam się do domu. W jednej czwartej drogi przede mną zatrzymał się srebrny Land Rover, uchyliła się szyba w przednich drzwiach i moim oczom ukazała się uśmiechnięta twarz Avana
- Podwieźć cię?
- Jeszcze się pytasz.
- To wsiadaj.
Otworzyłam drzwi i wsiadłam do środka. Przy biegach zauważyłam paczkę papierosów.
- Nie wiedziałam, że palisz.
- Rzucam ale kiepsko mi idzie - powiedział przy ruszaniu.
- No nie dziwię się jak leżą na widoku - mruknęłam.
- To może dlatego nie mogę rzucić - spojrzałam na niego jak na ułomnego. Idiots, idiots everywhere - Gdzie mieszkasz?
- Na smoczej.
- Masz szczęście, mam po drodze - uśmiechnął.
- Szczęście? Strzeliłabym focha i musiałbyś zanieść mnie pod same drzwi - uśmiechnęłam się szelmowsko.
- Wiem, że dziewczyńskie fochy są straszne, ale że do takiego stopnia? - pokręcił głową.
- Znasz Sucrette? - zapytałam.
- Nie - więc zaraża głupotą na odległość - A powinienem?
- Jeżeli lubisz rozmawiać z najgłupszą dziewczyną w liceum to tak, powinieneś
Przez resztę drogi Avan gadał tylko o sobie, o ludzie jak z niego snob. Darkena wraz z jego manatkami przeniosłam do domu. Z nudów zrobiłam pranie, porządek w garderobie, pozmywałam naczynia. Około szesnastej usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je a w progu stał zdyszany ale uśmiechnięty Natan.
- Przebieraj się, chcę ci pokazać jedno zajebiste miejsce - rozkazał mi i wszedł do środka. Czego ja się spodziewałam po chłopaku, który jest ubrany w szare dresy i granatową bokserkę?
- A gdzie jakieś powitanie?
- Wybacz - podszedł do mnie i namiętnie pocałował moje usta.
- Przeprosiny przyjęte - uśmiechnęłam się.
Razem poszliśmy na górę, Nat rozwalił się na moim łóżku a ja poszłam do garderoby i wybrałam czarne spodnie w typie char emek, szarą, luźną koszulkę z nadrukiem smoka, naturalnie aby nie pokaleczyć sobie nadgarstków wzięłam czarne, skórzane rękawiczki z odkrytymi palcami. Nie wstydzę się swojego ciała i przebrałam się przy brunecie, który z fascynacją badał każdy skrawek. Nie zdjęłam bransoletek, a huk tam z nimi.
- Idziemy? - zapytał mnie gdy usiadł na łóżku.
- Jeszcze rozgrzewka i buty i będziemy mogli iść
- Kij tam z rozgrzewką - pociągnął mnie za rękę i szliśmy na dół.
- Jak coś sobie naciągnę to twoja wina - marudziłam mu.
Nałożyłam czarne adidasy z czerwonymi dodatkami przed kostkę, wolę buty za kostkę, trudno się mówi. Zamknęłam dom i ukryłam klucze w paprotce.
- Gdzie idziemy? - może uda mi się wyciągnąć to z niego.
- Raczej biegniemy - stwierdził i wystartował sprintem. Musiałam go dogonić.
- Daleko biegniemy? - zapytałam gdy zrównałam z nim bieg.
- Znak skrót tylko że będziemy musieli skakać przez budynki.
Dziesięć budynków później według Natana byliśmy na miejscu.
- Ale to plac budowy - stwierdziłam mało błyskotliwie.
- No właśnie, to raj dla parkurowców - uśmiechnął się rozradowany.
Na placu znajduje się konstrukcja sześćdziesięcio piętrowego biura. Na koparce wesoło dyndał Kevin, Ash i Edek zrobili pojedynek kto pierwszy znajdzie się na szczycie a w naszą stronę podchodzi David. Trochę przypominało mi to małpy w dżungli.
- Jak wam udało się tutaj dostać? - zapytałam blondyna i bruneta czekając na odpowiedź.
- Mój wujek jest kierownikiem budowy i pozwolił nam tu skakać - oznajmił blondyn.
- To co idziemy na górę? - rwałam się do biegu.
- Czekaj, zawołam Kevina i będziemy mogli iść - powiedział niebieskooki.
- Nat, pozwól że zrobię to za ciebie - uśmiechnęłam się szatańsko.
- Jak chcesz - mruknął.
- Kevin, ty patafianie jeden, chodź tu - wydarłam się na cały regulator do ryżego na koparce.
- Głos to ty masz - przyznał David odtykając uszy.
- Ann, ty patafianie jeden, też się cieszę że cię widzę - wyszczerzył się rudy ściskając mnie i podnosząc do góry.
- Miażdżysz mnie - wykrztusiłam na wydechu.
- I to chodzi - uśmiechnął się złośliwie nadal mnie miażdżąc.
- Natan ratuj - wyszeptałam na końcówce zapasu tlenu. Brunet walną go w potylicę i Kevin mnie puścił. Zaczerpnęłam tlenu - Dzięki. Idziemy na górę?
- Kto ostatni to zgniłe jajo - rzucił i ruszył sprintem w stronę konstrukcji bez ścian tylko kilkoma deskami na samej górze.
Zaczęłam ostatnia, ale byłam trzecia, David pierwszy, Nat drugi a Kevin ostatni. Strasznie niebezpieczna droga, źle upadniesz i po tobie. Na górze był już Edek z Ashtonem.
- Zgniłe jajo - nabijaliśmy z Kevina, który mruczał coś pod nosem.
- Kto wygrał? - zapytałam zdezorientowanych chłopaków.
- Ja - wyszczerzył Ash z wyrazem tryumfu.
- Miałeś szczęście, gdyby nie to że zaplątałem w jakiś kabel byłbym pierwszy - mruknął Ed.
Usiedliśmy w kółku, Natan oparł się plecami o jakiś stelaż a ja o jego tors.
- Znalazłam pracę - pochwaliłam się.
- Widzisz Nat? Ann już odkłada na waszą wspólną przyszłość. A ty co? Nierobie jeden - droczył się z nim Edek.
- Mam czas.
Mam wrażenie że jesteśmy jedną wielką patologiczną rodziną. Ja i Nat to jakby małżeństwo a Kev, Edek, Dav i Ash to nasze dzieci. Tylko że musiałabym być w ciąży wtedy kiedy nie było mnie na świecie. Sama jestem patologiczna. Gadaliśmy na różne tematy, gdy zaczęło się ściemniać chłopaki powoli się wykruszali w końcu zostaliśmy we dwoje. Ryży najlepsze pożegnanie.
- Ruchajcie się gołąbki - powiedział z zadziornym uśmieszkiem. Mnie aż zamurowało.
- Chyba gruchajcie gołąbeczki - poprawił go brunet.
- Nie - uśmiechnął się i uciekł.
Wstałam aby rozprostować zdrętwiałe kości. Z tego miejsca rozciąga się przepiękna panorama miasta a że na niebie pojawiły się pierwsze gwiazdy dodały jej uroku.
- Piękna prawda? - wyszeptał mi do ucha lazurowooki i objął mnie od tyłu.
- Tak - odwróciłam się do niego i wtuliłam się w jego klatkę piersiową a gdy się wysupłałam z objęć pocałowałam go w usta.
Zmienił swoje położenie i znajdował się niedaleko krawędzi na tle miasta.
- Pójdziesz ze mną randkę jutro około osiemnastej? - zapytał z słodkim uśmiechem.
- Nie mogę, mam pracę - powiedziałam załamana.
- Jak się nie zgodzisz skoczę - oznajmił robiąc krok w tył.
- Ale Nat a praca? - tak bardzo chcę na nią iść, zrobił następny krok stojąc na krawędzi. Jezu on balastuje pomiędzy życiem a śmiercią.
- Jaka jest twoja ostatnia odpowiedź? - zapytał z powagą.
- Coś wymyślę i pójdę tylko błagam nie skacz - powiedziałam błagalnie, aby się nie rozmyślił przyciągnęłam go do siebie - Jesteś chory.
- Z miłości - rozłożył ręce, odchylił głowę i wykrzyczał - Jestem chory z miłości.
- Chodź tu mój wariacie - uśmiechnęłam się i ponownie pocałowałam go w usta.
Położyliśmy się i patrzyliśmy na księżyc w pełni. Było tak romantycznie, z żadnym chłopakiem nie jest mi tak dobrze jak z Natanem.
- Gdzie jutro idziemy? - zapytałam wtulona w jego ramię.
- Do restauracji - no to Roza będzie musiała mi pomóc przy wybieraniu stroju, ale podejrzewam że pożyczę coś od niej.
- Późno się zrobiło - stwierdziłam.
- Odprowadzę cię do domu - oznajmił.
Zeszliśmy z niedokończonego budynku, tym razem nie biegliśmy lecz szliśmy spacerowym tempem trzymając się za ręce. Czas umilimy sobie przyjemną pogawędką, z wielkim ociąganiem pożegnaliśmy się przy moich drzwiach. Wygrzebałam klucze i weszłam do domu.
- Darken, Nat zaprosił mnie na randkę - cieszyłam się jak mała dziewczynka.
Spojrzałam na zegar w kuchni po dwudziestej pierwszej. Poszłam do łazienki, do wanny wlałam ciepłą wodę, dolałam różany płyn do kąpieli, umyłam się i pozytywnie nastrojona poszłam spać ciekawa co przyniesie mi jutrzejszy dzień.
_______________________________
Uff, skończyłam. Nigdy więcej takich tasiemców.
W następnym rozdziale wybuchnie kolejna afera z Peggi i jedna scena może być bardzo podobna do tej, która jest, w którymś tam z poprzednim rozdziale.
Co wy na to że do szkoły przybywa Debra i Ann razem z Sucrette ujawnia jej podły charakter i na koniec Kas z Natanielem ma trochę cieplejsze stosunki, ponieważ wybaczył mu te niby zarywanie do jego dziewczyny?
Jesteście za tym abym dodawała zdjęcia, niektórych ciuchów, które założy Ann?
Pewnie macie dosyć Natana bo przez niego chłopaki z liceum nie mogą ruszyć '' na podbój '' nie martwcie się Nat rozstanie się z Ann, tylko że te rozstanie będzie tragiczne dla niej.



OMG! egzorcyści? serio? nie no spoko.
OdpowiedzUsuńnaprawdę lubię to opowiadanie i mam nadzieję na szybki ciąg dalszy.
i dzięki za przypomnienie mi o My chemical romance :)
U nowy czytelnik, który wyjawia się jak ninja :) Jestem z tego powodu bardzo zadowolona :D Nikt mi nie zarzuci, że ściągam od kogoś =]
UsuńWielka szkoda, że nie grają już razem T_T
nie taki nowy ;) ja jeszcze ze starego opowiadania ,mam po prostu ciut zepsutą klawiaturę i pisanie wymaga odrobiny czasu dlatego nie komentowałam wcześniej :P
Usuńa co do chemicznych to faktycznie szkoda :C
no nic teraz czekać tylko na następny rozdział na Twoim blogu i reaktywacje My chemical romance :)
pozdr. i weny ;)
Hahahaha..hahahaha....no nmge z cb :P
OdpowiedzUsuńYyyy...Debra... mi pasuje :D Kas i NAt...hmmm... ciekawe co z tego wyniknie Xd
Tak tak tak! Zdjęcia... ja pragnę zdjęć Xp
Natn... mi nie przeszkadza ale ważne żebyś miała wenę... jak najwięcej weny :D Bo ja już nmge wytrzymać ... nie piszę już od ...chyba 2 tyg. bo nie mam weny ;( ehhh... jakie to życie niesprawiedliwe...
Czekam na next'a :D I kiedy dokładnie będzie? Wiem ciekawość to pierwszy stopień do piekła ale już wytrzymać nmgę :D
Do następnego papapapa :*
Ale się rozpisałam :|
Usuń1. Z czego nie możesz? =P
Usuń2. Jeszcze zobaczę co z tego będzie :)
3. Jak znajdę to postaram się wrzucić =]
4. Masz bloga? A jak coś to dasz link?
5. Jutro postaram się zacząć i nie mam pojęcia kiedy się pojawi :/
6. Nic nie szkodzi, że się rozpisałaś :]
1. Z Ciebie
Usuń2. Trzymam kciuki :D
3. Aby się udało :D
4. Eeee... nie mam... pisze dla siebie... to znaczy... ej wiesz co... nigdy nie pomyslalam o tym zeby to udostępnić... ale nieee...
5. Aha spoko... oby jak najszybciej ^^ Jestem uzależniona :P
6. Czekam z niecierpliwością ^^ I życzę weny :D
A udostępnisz go tylko dla mnie? Prooooooooooszę =]
UsuńWat, wat, wat?!
OdpowiedzUsuńJak to Nat rozstanie się z Ann?!
Gdzieś mam chłopaków z liceum, Natan jest najlepszy xd
Czemu?! :(
REKLAMA!!!
UsuńZapraszam na mojego bloga, jest już kolejna część ;3
1. Ponieważ jak będzie z Natanem to nie wykorzystam zapisanych pomysłów ( a mam ich całkiem sporo xD)
Usuń2. A gdyby Ann przez jakiś czas była z Arminem?
3. Jak poprawię u siebie to przeczytam :)
1.Niech ci będzie, tylko dlatego że chce wiedzieć jakie to pomysły
Usuń2. Podoba mi się pomysł z Arminem ;3
3. Czekam z niecierpliwością na twój komentarz :D
Hej , rozdział jak zwykle zajebisty ;* . Nie rozwalaj związku Su i Natana . Oni do sb pasują . Właśnie fajnie by było gdyby był 1 w swoim rodzaju blog gdzie główna bohaterka chodzi z kimś innym nie z liceum . Możesz dużo wątków rozwinąć jak to Nathan jest zazdrosny . Rozstają się ale do siebie wracają . Nie rozdzielaj ich !!!
OdpowiedzUsuńnieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee , alb tak ? :( lubie Natana ale bez przesady. :D no i jeszcze nieeeeeeeeeeeeeee , nie używaj słów '' koniec bloga '' !
UsuńOj, się zdecyduj.
UsuńDobra równie dobrze mogę zrobić tak:
Nat w drodze do pracy ma śmiertelny wypadek, ( Ann w szóstym miesiącu ciąży ) załamana brunetka na nowo układa życie z Kasem.
A jak nie pasuje wam żadne zakończenie to mogę napisać że Ann wyjeżdża do Londynu i wychodzi za mąż nie wiem, za Rileya? Albo zostaje lesbijką i będzie z Jade lub ginie samotna w pożarze.
Wszystko ma swój początek oraz koniec.
Jak pierwszy raz zobaczyłam zdjęcie Nata to myślałam że rzygnę tęczą taki łady. No nie napiszesz, że jest brzydki c:
Ostrzegam! Jeżeli napiszesz że jest ohydny to będę gorsza niż Ann wkurwiona na Kasta :>
nie widziałam jego zdjęcia. :( dobra, weź pierwszą opcje. :>
Usuńbyle nie było ciąży. :(
W bohaterach jest chyba.pod Ann. No to jutro będę zakładała ankietę ;-)
UsuńJezu cudowne! ♥ Cięgle się uśmiecham jak to czytam. :D
OdpowiedzUsuńKastiel i Ann najlepsi. ♥ Uwielbiam egzorcyzmy. :>
A i mały błąd : byłam trzecia, David pierwszy, Nat trzeci a Kevin ostatni. - Nat chyba powinien być drugi. :D
I jeszcze raz cudny rozdział! :D
Dziękuję za wytknięcie =] Zaraz poprawię, pisałam na szybkiego i szybkie pisanie mi nie służy :|
UsuńOjejeju, Nirvana, w końcu koś kto ma taki sam gust muzyczny jak ja<3
OdpowiedzUsuńRozdział zajebisty, szczerze mówiąc to przeczytałam go trzy razy ;o
A ta scenka Kasa i Ann, mega, zresztą zrobiłaś z Su większą idiotkę niż jest w grze xD
Ale pfy, pfy spojlery leco~
Nie sądziłam, że mi się to uda, może trochę zmądrzeje xD Jak jesteśmy przy Nirvanie to jakie kawałki możesz mi polecić? Oprócz smells like teen spirit?
OdpowiedzUsuńNigdy nie mów nigdy, może jej się uda D:
UsuńOjej, szczerze mówiąc to wszystkie, no ale może Lake of Fire, Drain You, In Bloom, Something In The Way, Where Did You Sleep Last Night, Lithium, Come As You Are, parę takich c:
Thx :D Gdy ściągnę Green Daya to tę piosenki będą pierwsze ma mojej liście do ściągnięcia ;)
UsuńTakie pytanko do ankiety... czemu można wybrać tylko jedną odpowiedź? ;(
OdpowiedzUsuńBo ja jestem i za Natanem i za Riley'em ^^
Przecież nie napiszę dwóch różnych zakończeń, więc musisz się zdecydować na jednego :) Ktoś genialny zaznaczył na lesbijkę Ann xD
UsuńA pff... No dobra to niech będzie Riley, jakoś się pogodzę ze stratą Natana xd
UsuńA zresztą to uwielbiam te imiona xD
Riley kojarzy mi się z filmem Skarb Narodów, a Natan z chłopakiem z The Wanted *-*
Nie słucham The Wanted. Natan wpadł mi do głowy tak po prostu a o Rileya trzeba się zapytać Dagi =]
UsuńRozdział zajebisty! ;D Jest nowy rozdział: http://where-no-one-needs-reason.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńZapraszam. ;)
P.S. Chciałabys być powiadamiana o nowych rozdziałach?
Ja bym prosiła o to ciebie. ;D
Aha i zmieniłam adres do niego. ;)
Dodałam komentarz z informacją na poprzednim adresie ale chyba go nie zauważyłaś :) nie musisz mnóstwo powiadamiać mam twój blog w obserwowanych :D
Usuń