Przestań płakać, łzy nie zwrócą jej życia. Powoli uspokajałam się, spojrzałam na twarz Lysandra, malował się na niej szok i współczucie. Nie potrzebuje niczyjego pieprzonego współczucia. Wyplątałam się z jego uścisku, bez słowa poszłam do swojej toalety. Oceniłam swój wygląd, zabraknie mi słów na opisanie w jak tragicznym jest stanie. Kredka choć wodoodporna rozmazała się. Wzięłam płatek kosmetyczny, umieściłam na nim płyn zmywający wodoodporny makijaż. Przejechałam nim po mojej dolnej powiece, na płatku został czarny tusz, powtórzyłam czynność na drugiej powiece. Zimną wodą przemyłam twarz, wytarłam ją w miękki ręcznik i wróciłam do białowłosego. Zastałam go jak bawił się z królikiem, osiadłam na przeciw niego.
- Niech to zostanie pomiędzy nami, nawet to, że płakałam - odezwałam się słabo.
- Nie mam zamiaru nikomu o tym mówić - uśmiechnął się do mnie pocieszająco.
W milczeniu obserwowałam Darkena, znajduje się po środku nas i nie wie do kogo ma podejść. Lysander przysunął do mnie i siedział obok mnie. Położył swoje na moim podbródku i powoli przybliżał swoją twarz w moim kierunku. Wiem do czego dążysz.
- Nie próbuj wykorzystać tego, że jestem w rozsypce - powiedziałam smutno.
Zadzwonił jego telefon, odebrał go. Nie zwracałam uwagi na rozmowę, patrzyłam w czerwone ślepka Darke. Jest bardzo inteligentny, zachowuje się i rozumie jak, nie wiem człowiek? A co jeśli reinkarnacja to nie bujda? Ciekawe jak wyglądał w poprzednim wcieleniu. To był on czy ona?
- Przepraszam ale muszę iść - z rozmyśleń wyrwał mnie jego głos.
- Odprowadzę cię do drzwi - oznajmiłam mu.
Wstaliśmy z mojego łóżka, wzięłam na ręce królika i zeszliśmy na dół. Przy drzwiach wymieniliśmy uśmiechy, ale w moim przypadku wyszedł grymas, zamknęłam dom na dwa spusty. Muszę coś wymyślić, żeby królik nie załatwił mi się na podłogę, odstawiłam go na ziemię. Może zrobić dla niego jakąś kuwetę? Tylko z czego? Z kartonu, spód wyścielić folią a na wierzch jakieś papiery. Jestem geniuszem, wyszczerzyłam się i poszłam do kuchni na poszukiwanie jakiegoś kartonu. Boże jaka ja głupia, w piwnicy je znajdę a nie w kuchni. Swoje kroki skierowałam do pokoju na parterze, do pokoju osoby, która zniszczyła moje życie. Gdyby nie ona nadal byłabym jedynaczką i możliwe, że nadal bym mieszkała w Londynie i z mamą i Sławkiem. Co z tego, że jest jej mężem, ja nie czuję z nim żadnej głębszej więzi i nie nazywam go ojczymem. To on ją namówił, żeby poszli do łóżka. Jak można być tak głupim i się nie zabezpieczać? Gdy pytałam się jej czemu tego nie zrobili tłumaczyła się, że kobieta ma w dni kiedy jest płodna a kiedy nie, ale przez tarczycę wszystko się popieprzyło. Z wściekłości rzuciłam lampą o ścianę.
- Jak kurwa można być tak głupim? Jak? - chwyciłam kolejną szklaną rzecz i z furią cisnęłam ją o ścianę. Rozbiła się w drobny pył, brałam jak leci, wytłukłam wszystko.
Opadłam bezsilna na ziemię, rozejrzałam się po pokoju tej niechcianej osoby. Wszędzie znajdują się okruchy szkła, na różowych ścianach widać wgłębienia po przedmiotach, które wściekle w nią rzucałam. Na małej szafce zauważyłam zdjęcie mojej przyrodniej siostry. Skrzywiłam się ze wstrętem. Podeszłam do niego i wymierzyłam wskazującym palce.
- To przez ciebie mam tak skopane życie, zniszczyłaś mi je! Nikt cie nie chciał, tym bardziej ja! - krzyczałam z wściekłością.
Nie po to tu przyszłam, to nic nie zmieni. Zwinęłam dywan i moim oczom ukazała się klapa prowadząca do piwnicy. A gdyby tak zamknąć ją w niej i nie wypuścić? Otworzyłam ją i zeszłam na dół. Wzięłam pierwszy, lepszy karton i wróciłam na górę. Zamknęłam klapę, rozwinęłam dywan i weszłam do kuchni. Jak skończę będę musiała tam sprzątnąć. W szufladzie znalazłam wystarczająco dużą folią i wyścieliłam nią dno. Pochwyciłam jakieś papiery i powrzucałam je do środka. Prowizoryczną kuwetę umieściłam nie daleko jego posłania. Jest trochę za wysoka, z kuchni pochwyciłam nóż, który pierwszy mi się napatoczył. Wycięłam otwór dla królika. A właśnie gdzie on jest.
- Darken - zwierzę natychmiast się pojawiło, wepchnęłam go do jego ,, kibelka'' - To twoja kuweta. W nocy masz mi nie nasikać na dywan.
Nóż wrócił do kuchni a części kartonu wyrzuciłam. Ze składziku przy schodach wyjęłam miotłę, miotełką, szufelkę i odkurzacz. Obładowana wróciłam do różowego pokoju. Oceniłam zniszczenia, są ogromne. Kiedy dopada mnie furia jestem nieobliczalna, dobrze, że na mojej drodze nie było żadnego człowieka. Z kieszeni wyciągnęłam telefon i włączyłam Desert Song Chemicznych. Zaczęłam sprzątać, uwielbiam te czwarte Morgue. Morgue inaczej kostnica. Ludzie się zabijają, aby tam być - tak pewnie by powiedział Kougami. Ko i ten jego specyficzny czarny humor. Do dzisiaj pamiętam jak ciężko było z min rozmawiać, jest zamknięty w sobie. Gdyby nie jego młodsza siostra Erza to nie wiem czy byśmy w ogóle rozmawiali. We trójkę chodziliśmy na zajęcia karate, na nich woleli nie przyznawać się do tego, że są rodzeństwem. Jedyne co ich łączy to wspólne nazwisko i wysoki wzrost. Ktoś nie zorientowany mógłby pomyśleć, że nie są rodziną. Sensei krzywo się patrzył na jej ciemno czerwone, cieniowane włosy do pasa. Na każdych zajęciach musiałyśmy związywać swoje kudły w kucyk. Cechuje ją stanowczość, w stosunku do chłopaków jest bardzo poważna. Zauważyłam to kiedy razem szalałyśmy na imprezach i po zachowaniu, gdy flirtował z nią jakiś chłopak. Lepiej jej nie wkurzać, bo jest na prawdę przerażająca. Sama jej się boję, gdy jest w takim stanie. Po dwóch tygodniach od chodzenia na treningi poznałyśmy najpierw lesbijkę Jade. Dzięki temu, że ma krótkie czarne włosy z fioletowymi pasemkami nie musiała się bawić w robienie fryzur. Ale ma kolczyk w wardzę to też przed rozpoczęciem musiała go zdejmować, dopiero na koniec mogła włożyć z powrotem. Jej podejście do życia jest na prawdę lekkie, zawsze szukała zaczepy. Ze swojej klasy na treningi karate udało mi się namówić Emily. Em można uznać za miss Angli, szczupła, wszystko jest w idealnych proporcjach, grzywka na lewy bok, czarne włosy z czerwonym pasemkiem sięgają jej za pas a nie od łączna nausznica w lewym uchu dodawała jej uroku. Ona ma to coś dzięki czemu jest piękna. Nie mam pojęcia czemu, ale obce osoby brały nas za siostry. Łączy nas długie czarne włosy, grzywka na bok, to, że jesteśmy szczupłe, wysokie, Emily ma metr siedemdziesiąt trzy ja natomiast metr siedemdziesiąt. Wszystkie nasze głupawki wybuchały z jej poczucia humoru, które jest dla niej znakiem rozpoznawczym, niestety bardzo łatwo wywołać u niej współczucie. Naszą czwórkę bardzo szybko połączyła przyjaźń. Razem z Erzą zapisałyśmy się także na zajęcia taneczne. Tam poznałyśmy śliczną blondynkę Ashley, niby cicha z niej woda, ale brzegi rwie, na pozór spokojna, potrafi zaszaleć, lubi zwodzić chłopaków, nie mam pojęcia jak, ale łatwo zyskuje sympatie ludzi, czasami jest bardzo głupiutka. Razem z nami chodziła również Carola, również jest blondynką. Włosy sięgają jej ro ramion, na prawym boku na wygoloną literkę C, posiada małe tunele. Jest ruchliwa to też zajęcia taneczne były strzałem w dziesiątkę, bardzo łatwo się denerwuje a zwłaszcza, gdy ktoś dotyka jej włosów, wręcz nienawidzi tego. Szybko się zaprzyjaźniłyśmy. Miałam niesamowitą ochotę nauczyć się grać na perkusji i się zapisałam na kolejne zajęcia. Najpierw poznałam mega przystojnego Rileya, kruczoczarne włosy, kolczyk w brwi, metr osiemdziesiąt pięć, śnieżnobiałe zęby, i ten jego zabójczo piękny uśmiech. Typ podrywacza, dziewczyny za nim szaleją. Pamiętam jak kiedyś pomagałam mu pozbyć się jakieś dziewczyny, która go męczyła, nie znała słowa nie. A żeby mu pomóc parę razy udawałam jego dziewczynę. Tak na moje oko to Emily bardziej by pasowała na jego dziewczyną a nie ja. Następnie poznałam rudego Wallego, jego wygląd jest normalny. Jak na rudzielca przystało ma piegi. Wally jest żartownisiem, kasanową, niecierpliwy i impulsywny, jednak wie kiedy ma się zamknąć. Kiedy wszyscy się poznali stworzyliśmy jedną, wielką paczkę. Nawet Ko był w niej. Cały tydzień miałam obłożony zajęciami. W poniedziałek karate, we wtorek taneczne, w środę perkusja, w czwartek karate, w piątek taneczne, w sobotę rano karate a w niedziele rano taneczne. Wieczorem w weekendy chodziliśmy na imprezy. Najmniejsze odłamki szkła wciągnęłam odkurzaczem, największe i średnie trafiły do szufelki. Wyrzuciłam odpady, odniosłam rzeczy i poszłam do siebie na górę. W między czasie wyłączyłam muzykę. Muszę, ale to muszę pogadać ze swoją paczką. Usiadłam przy biurku, odpaliłam kompa, zalogowałam się na skypa i teraz nie zostało mi nic innego jak czekać, aż ktoś będzie aktywny. Erza Scarlet jest aktywna, natychmiast wybrałam połączenie i po dziesięciu sekundach jej twarz pojawiła się na ekranie.
- Jak ja za wami tęsknię - przeszłam na angielski i od tej chwili prowadziliśmy rozmowę w tym języku.
- My za tobą też. Masz szansę zobaczyć się z każdym.
Zrobiłam zdziwioną minę. Spojrzałam w jej czekoladowe oczy.
- Robię piżama party i wpadną wszyskie dziewczyny nawet Carola się zgodziła a Ko zaprosił chłopaków.
W tym momencie do jej pokoju po kolei weszły dziewczyny najpierw Jade, Emily, Ashley a na koniec Carola. Wszystkie podbiegły do laptopa Erzy i zaczęły mówić jedna przez drugą w szaro - niebieskich oczach Em dostrzegłam łzy.
- Po kolei. Nie rozumiem was - nastąpiła cisza - Em czemu płaczesz?
- Bo tęsknie za tobą.
- Ja za wami też.
- Czekaj chwilę. Ko chodź tutaj - krzyknęła do brata. Żadnej reakcji - Ko do cholery chodź tutaj.
- Czego? - warknął, gdy jego głowa wyłoniła się zza drzwi.
- Nie chcesz pogadać z Ann? - zapytała i uniosła jedną brew.
- Ann? Zaraz wrócę - przyszedł a raczej podbiegł do biurka razem z Rileyem i Wallym.
- Potrzebuję pomocy przy odganianiu się od dziewczyn - zaczął Riley.
- Ja nie mogę, poproś Emily.
- Jeszcze czego - obruszyła się moja ,, siostra''
- To udawaj, że jesteś gejem - wyszczerzyłam się do czekoladowookiego.
- I co jeszcze? - zapytał retorycznie.
- Że z Wallym - uśmiechnęłam się szelmowsko i przeniosłam wzrok na ciemno zielonookiego.
- Ciesz się, że cie tu nie ma, bo nie wiem co bym ci zrobił - wymruczał.
- Ruszysz ją to zadzierasz z nami - powiedziały wspólnie Jade, Emily i Erza.
Ashley, zaczęła się bawić włosami Caroly a ta nawet nie drgnęła. Myślałam, że spadnę z krzesła.
- Ale? Jak to? - mówiłam zbita z tropu - Czego nie wiem?
- Ale o co chodzi? - zapytała Carola.
- Ley bawi się twoimi włosami a ty nic - wyjaśniłam.
- Jak tam w Polsce? Masz jakiś przyjaciół, ale wiesz chodzi mi o męskie grono - zapytała Ashley.
- Zaraz ci pokarzę zdjęcie jedno - do ręki wzięłam telefon i znalazłam zdjęcie Kasa w mojej czapce. Przyłożyłam je do kamerki.
- Ożeń się ze mną, zostań ojcem moich dzieci - powiedziała zaczarowana blondyna.
Roześmialiśmy się. Gadaliśmy przez jakąś godzinę o nie istotnych tematach. Rozłączyłam się i zmęczona późną godziną poszłam spać. Bardzo za nimi tęsknię. Muszę się dostać do Londynu. Z takimi myślami odpłynęłam w głęboki sen.
________________________________________________________________________________
Bardzo, ale to bardzo dziękuję za pomoc :D Przepraszam, że końcówka może być trochę krótka, ale jestem zmęczona. Użyłam wszystkich postaci ^^ Kaczkaa przepraszam, że Carola na mały udział w tym rozdziale ;c
Rozdział zajebisty. XD Cieszę się że udało ci się umieścić w nim moje postacie mimo że dodałam je tak późno. :D
OdpowiedzUsuńMożna powiedzieć, że idealnie wpasowałaś się z czasem :D
UsuńWow...bardzo fajny rozdział nawet nie wiemsz jak bardzo chcę przeczytać następny :D Życzę duuużo weny papa :*
OdpowiedzUsuńDziękować :3 Wena może się przydać na następny rozdział :7 Nie mam pomysłu co może się wydarzyć na spacerze Ann z Dajanem ;/
UsuńSpoko nic nie szkodzi :) Czekam na kolejną część < 33 Mam nadzieje,że Carola się jeszcze gdzieś pokaże XD
OdpowiedzUsuń-Kaczkaa
Tak pojawi się =] Może w następnym rozdziale ?
UsuńJasne :3
Usuń-Kaczkaa
Ojej! ♥ Moje postacie :D Jak się miło czyta ich imiona w Twoim opowiadaniu :D , cudny rozdział. ;)
OdpowiedzUsuńPostarałam się wykorzystać wszystkich no i udało się ^^
UsuńAle świetne i życzę weny!! :3 ~~ Manami1
OdpowiedzUsuńSuper *-*
OdpowiedzUsuńJak ja uwielbiam czytać wasze opowiadania ;D
Wczoraj kiedy byłam w połowie czytania tata wyłączył mi komputer, miałam ochotę go zabić >.>
Zajebiste jesteś moim Bogiem a ten blog nałogiem. Ja dodałam po nieobecneści
OdpowiedzUsuńhttp://fallen-teenager.blogspot.com/2013/09/malutka-pomoc.html#comment-form <--- Tu miło że jestem przykładem ;)
Są następne dwie części. ;)
OdpowiedzUsuńIdealnie wybrałaś czas, nie dawno wróciłam z przełajów :D
UsuńApfyfy, uwielbiam *-*
OdpowiedzUsuńpisz to, pisz to i jeszcze raz pisz tooo!!!!
OdpowiedzUsuńTenKot