- Cześć, mogę się dosiąść? - usłyszałam aksamitny głos. Otworzyłam jedno oko.
- Cześć Lysander, możesz, tylko ja nie chcę się podnieść. Jest już po dzwonku, przechodzisz na ciemną stronę mocy.
- Dobra, to podnieś głowę, ja usiądę i z powrotem będziesz leżała.
Zrobiłam tak jak mi kazał, od razu lepiej.
- Masz obdarte lewe ramię. A tak po za tym to jesteś dobra w parkuru.
- Tak? Nawet nie wiem kiedy. Dzięki - spojrzałam na ramię, faktycznie jest obdarte i za ładnie to nie wygląda. Tatuaże, zakryłam włosami tak, że ich nie widać.
- Daj, obmyje ci je.
- Nie widzę przeszkód - wyciągnął wodę i chusteczkę. Woda, on ma wodę - Jak skończysz to mogę wodę?
- Jasne - odkręcił butelkę i wylał trochę wody na chusteczkę. Przyłożył mi ją do ramienia, syknęłam trochę boli - Boli?
- Trochę, przeżyje.
Obmył mi je i na koniec delikatnie pocałował ranę. Byłam tak zdziwiona, że nie zareagowałam. Włosy mi się przesunęły i było widać tatuaże. Spojrzał na nie.
- Wybryk w gimnazjum - mruknęłam.
- Ja mam na plecach.
- Kastiel coś mi wspominał.
- Od kiedy wiesz?
- Od jakieś godziny.
- To dość krótko - wyciągnął rękę w stronę moich tatuaży i ją zatrzymał - Mogę?
- Możesz - opuszkami palców zaczął jeździć po moich esach - floresach, spojrzałam mu w oczy były takie piękne i intrygujące.
- Masz intrygujące oczy - wypaliłam zanim się ugryzłam w język. Kurwa, weźmie mnie za idiotkę. On się uśmiechnął i mnie pocałował.
- Lysander ja tak nie mogę... mam chłopaka.
- Nie było mnie kilka godzin a tu takie rzeczy, Lysander chyba pierwszy raz się całował - powiedział Kastiel siląc się na nonszalancki ton ale słyszałam w nim nutkę... zazdrości? Zdenerwowania? Bardziej zdenerwowanie, w końcu to Kas.
- To nie tak jak myślisz - zaczęłam mu się tłumaczyć, w sumie to po co mu się tłumaczę.
- To Lysander nie obmył ci ramienia potem, nie pocałował cię w nie, nie dotykał cię po tatuażu a na końcu nie pocałował cię?
- Obserwowałeś nas? - zapytał Lys z zmarszczonymi brwiami.
- Nie - przybrał maskę '' nic mi nie udowodnisz'' ale zaczęła mu ta maska pękać.
- Ty gadzie, obserwowałeś nas - wycedziłam.
Nie postrzeżenie wzięłam butelkę wody, odkręciłam ją i wstałam. Udałam potknięcie i wylałam trochę wody mu w twarz.
- Och jejku, ale ze mnie niezdara - powiedziałam z udawaną skruchą i znowu się potknęłam, tym razem woda wylądowała na jego kroczu i okolicach, zużyłam całą amunicje.
- Zapłacisz za to - nie zauważyłam jego butelki w rękach. Odchylił mi top i tam wlał trochę wody, następnie zawartość butelki znalazła mi się na głowie.
- Będziesz umierał wolno i w katuszach - wysyczałam złowrogo. Lysander śmiał z nas, zostało jeszcze trochę wody, razem w Kastielem spojrzeliśmy na siebie znacząco i reszta wody znalazła się na nim. A raczej na jego kroczu. Teraz to my z niego się śmialiśmy.
- Idziemy tak na lekcje? - zapytałam z uśmiechem.
- Jakbyś nie zauważyła to wyglądam jakbym się zlał w gacie - powiedział poirytowany Kas
- Radzę ci nosić pampersy, jeśli nie trzymasz moczu - odpowiedziałam kąśliwie.
- Ja też zostałem oblany - zauważył Lys.
- A ja jestem najbardziej mokra z was i jeszcze nie narzekam.
- Ale to u ciebie jakoś wygląda - burknął Kast.
- Tak wygląda, że mam całą mokrą bluzkę i widać jakiego koloru mam stanik - wybuchnęłam.
- Dlatego to jakoś wygląda. I masz niebieski stanik - odpowiedział i uśmiechnął się cynicznie.
- Mam dosyć tego, że gapisz mi się tylko na cycki - podeszłam do niego i go spoliczkowałam. Usłyszałam ciche chrupnięcie. Siła odrzutu powaliła go na ziemie.
- Ja pierdole, to było z płaskiej dłoni. Nie chce wiedzieć co by mu się stało z twarzą, gdybyś uderzyła go z pięści - wyrwało się dla Lysandra. Razem z Kastielem obróciliśmy głowy w jego kierunku i byliśmy mega zaskoczeni - No co? Każdemu może się wymsknąć.
- A wracając do ciebie, pewnie nie wiesz jakiego koloru mam oczy - spojrzałam na Kasta, następnie, odwróciłam się do niego tyłem i powiedziałam do Lysa - A ty masz nie mówić ani nie podpowiadać mu.
- Okej, ale masz naprawdę piękny kolor.
- Dzięki i mówiłam ci już, że mam chłopaka.
- Brązowe? - zapytał się Kastiel.
Lysander ukrył twarz w dłoniach.
- Stary, już po tobie - mruknął.
- Nie, masz jeszcze dwa podejścia, jak nie zgadniesz nie będę się do ciebie odzywać przez najbliższy miesiąc - zacisnęłam pięści.
- Tylko dlatego, że nie wiem jakiego koloru masz oczy?
- Ale jakiej wielkości mam biust to pamiętasz - mruknęłam wkurzona.
- Tego się nie zapomina.
Zacisnęłam ręce w pięść i zaczęłam drżeć na całym ciele. Jak się natychmiast nie uspokoję to ten dziedziniec stanie się miejscem zbrodni. Lysander zauważył moją chęć mordu w oczach. Natychmiast poderwał się z ławki i mnie przytulił.
- Masz chłopaka i dajesz mu się przytulać.
- Robię to tylko, że chce mieć jeszcze kumpla - powiedział białowłosy.
- Niebieskie?
- Nie, masz ostatnie podejście.
- Pamiętam już, zielone.
- Tak - odparłam mu - Lysander możesz mnie puścić?
- Już.
Odwróciłam się do Kastla. Ma rozciętą wargę, z której leciała mu krew.
- To ja ciebie tak urządziłam? - zapytałam gdy uklęknęłam przy nim.
- No, bijesz lepiej niż dresy - powiedział i uśmiechnął się łobuzersko.
- To komplement?
- Jeśli chcesz.
- Lys, masz chusteczkę?
- Nie.
- Dobra jakoś sobie poradzę. Kas, zamknij oczy.
- Po co?
- Bo nie chcę, żebyś się gapił mi w dekolt.
- Niczego nie obiecuje - mruknął niezadowolony.
- Po prostu zamknij się i zamknij oczy - warknęłam
- No dobra - zamknął oczy - A co mi zrobisz?
- Na pewno nie zabije ale nie wiele mi brakuje - mruknęłam poirytowana.
Zdjęłam top i zostałam w aladynkach i staniku. Lysander się zmieszał, zaczęłam rwać kawałek bluzki. Kastiel otworzył oczy.
- Takie widoki to ja lubię, tylko gdybyś zabrała te włosy - powiedział z łobuzerską miną.
- Co ja ci kurwa mówiłam? - zaczęłam na niego krzyczeć - No co? Pytam się.
- Żebym nie otwierał oczu - powiedział i spuścił wzrok.
- To teraz je zamknij i nie otwieraj, dopóki ci nie pozwolę - krzyczałam wkurwiona. Miałam ochotę uderzyć go w drugi policzek. Wyładowałam się na topie i oderwałam kawałek materiału, był jeszcze mokry. Nałożyłam porwaną koszulkę.
- Możesz otworzyć oczy - powiedziałam do Kastiela.
- Mogłaś jej nie nakładać - spiorunowałam go wzrokiem.
Wzięłam materiał do ręki i zaczęłam zmywać mu krew z warg. Nie protestował.
- Gdybyś była pielęgniarką cały czas bym się bił - wymruczał, gdy skończyłam.
- Nie przyzwyczajaj się - zaczęłam oglądać szmatkę, stała się czerwona. Zauważyłam wyciągniętą ręke do mnie, spojrzałam w górę. Kas, podałam mu rękę i pomógł mi wstać.
- Gdzie Lysander? - zapytałam zdziwiona jego nieobecnością.
- Nie ma.
~~~~~~~~~~
Jeśli chcecie znać tłumaczenie rozdziału a także nazwę bloga napiszcie w komentarzu. Zastanawiam się czy akcja nie idzie trochę za szybko...
Super. Właśnie akcja nie idzie ani za szybko, ani za wolno, przynajmniej jak dla mnie :) KIedy następny rozdział bo nie umiem sie doczekać
OdpowiedzUsuńSuper
OdpowiedzUsuńTłumaczenie by się przydało tytułów i I i II rozdziału! I oczywiścei nazwy...
OdpowiedzUsuń----
Paulinkawi
Nazwa bloga
OdpowiedzUsuńI będziemy nosić nasze maski
Ponownie gdy zapadnie zmrok
Ambulance My Chemical Romance
Rozdział I
Grawitacja nie znaczy dla mnie zbyt wiele
Jestem tym, kim muszę być
Bulletproof Heart My Chemical Romance
Rozdział II
A ty przyszłaś się gapić czy zmyć krew?
Desert Song My Chemical Romance
W tym przypadku powinno być przyszedłeś no ale trudno ;/
http://slodkiflirtpl.blogspot.com/ dodałam :>
OdpowiedzUsuńKastielowi jak zwykle tylko biust Su w głowie ;D ~Slotkasasa
OdpowiedzUsuń