VI
Dojechaliśmy do liceum. Szybko zdjęłam kask i się ulotniłam z dziedzińca. Niech tą szminkę wsadzi sobie w dupę i tak jej nie chciałam. Poszłam do sali B może spotkam tam bliźniaków. Był tylko Armin z konsolą w ręku. Na mój widok zaczął gwizdać.- Cześć konsolo maniaku.
- Cześć, kurczę nie mam jak cię przezwać - powiedział zrezygnowany, na mojej twarzy zagościł uśmiech tryumfu.
- Daj zagrać, muszę odreagować - i wyciągnęłam rękę w stronę konsoli.
- Nie - przytulił ją do siebie.
- Proszę - i zaczęłam go torturować wzrokiem szczeniaczka. Zaczął się wahać.
- Masz i nie torturuj mnie tym wzrokiem - wcisną mi grę w ręce i opadł na krzesło.
- Dzięki - wyszczerzyłam się.
Usiadłam na przeciw niego na ławce, nogi położyłam na jego. Taka nasza tradycja. Zaczęłam grać i przeszłam poziom. Oddałam mu ją.
- Okej, skończyłam i przeszłam poziom. Lecę - cmoknęłam go w policzek i poszłam.
Postanowiłam unikać czerwonowłosego, może zapomni o tej szmince i da ją innej. Mi pasuje. Poszłam na klatkę schodową i spotkałam Lysandra.
- Witaj, Lysander - i dla żartu dygnęłam przed nim. Uśmiechnął się.
- Witaj Ann.
- Co słychać?
- Kastiel cię szukał. Nie mam pomysłu na nową piosenkę - zrezygnowany pokręcił głową. Zignorowałam wiadomość o Kastielu.
- A próbowałeś odkopać jakieś fragmenty z notatnika i je połączyć?
- Nie pomyślałem o tym - powiedział zażenowany. Uśmiechnęłam się pod nosem.
- To ja pójdę, nie chce ci przeszkadzać - odwróciłam i miałam już iść, kiedy Lys chwycił mnie za nadgarstek. Spojrzałam zdziwiona na niego.
- Czekaj.
- Zgubiłeś notatnik?
- Nie.
- To o co chodzi? - zapytałam i uniosłam jedną brew.
- Pomóż mi - jest aż tak zdesperowany?
- Dobrze - wydukałam.
Wyciągnął notatnik z wewnętrznej kieszeni płaszcza. Usiadł pod ścianą i poklepał miejsce pomiędzy jego nogami. Usiadłam zmieszana ale na twarzy miałam nic wyrażającą maskę. Oparłam plecy o jego tors, podał mi swój notatnik. Strasznie dziwnie się czuje.
- Czuje się zobowiązana do opowiedzenia ci całą moją historie, o której wie tylko dyrka i Nataniel ale znają tylko kawałek jej- a tylko Natan zna ją całą. Nadal nie otworzyłam jego prywatności.
- Czemu?
- Za chwilę będę czytała twoje myśli, najskrytsze marzenia.
- Mi wystarczy, że nikomu nie powiesz co tu jest zapisane.
- Nie powiem, to jest pewne, opowiem ci o sobie jutro wieczorem.
Z niepewnością otworzyłam czarny zeszycik. Lysander objął mnie w pasie, oparł głowę o moje prawe ramie i zaczęłam czytać. Większość jego zapisków była wyjęta z kontekstu. Czasami malował jakieś ewolucje ludzików. Nie chcę wnikać kogo one mają przypominać. Jeszcze trochę i będzie miał zapełnione wszystkie kartki. Po trzydziestu minutach mieliśmy gotową piosenkę.
Her little whispers. (Jej ciche szepty)
Love Me. Love Me. (Kochaj mnie, kochaj)
That's all I ask for. (Tylko o to cię proszę)
Love Me. Love Me. (Kochaj mnie, kochaj)
He battered his tiny fists to feel something. (Poobijany swoimi małymi pięściami by poczuć coś)
Hit dirt, shake tree (Zalicz upadek, wstrząśnij drzewem)
Split sky, part sea (Pęknięta skała, częścią morza)
Strip smile, lose cool (Zedrzyj uśmiech, strać opanowanie)
Bleed the day and break the rule (Wykrwaw dzień i łam zasady)
Live, win, dare, fail (Żyj, wygrywaj, ryzykuj, przegrywaj)
Eat the dirt and bite the nail (Łykaj brud, okiełznaj pazur)
Then make me miss you (Potem spraw, abym za tobą tęsknił)
So wash your face away with dirt (Zmyj twarz błotem)
It don't feel good until it hurts (Nie będzie dobrze dopóki nie zaboli)
So take this world and shake it (Weź ten świat i wstrząśnij nim)
Come squeeze and suck the day (Z każdego dnia wyciśnij co się da)
Come carpe diem, baby (chwytaj dzień, kochanie)
Sink teeth, all mine (Zatop zęby, wszystkie moje)
Stoke fire, break neck (Rozpal ogień, złam szyję)
Suffer through this, cheat on death (Cierp przez to, oczekuj śmierci)
Hug the curve, lose the time (Przygarnij wygięcie, strać przez to czas)
Tear the map and shoot the sign (Podrzyj mapę, zniszcz znak)*
- Całkiem fajny kawałek nam wyszedł. Pisałaś jakieś piosenki?
- Nie, wolę śpiewać, ale nie mam głosu.
Nadal siedzimy w tej samej pozycji. Odgarną moje włosy z szyi i zaczął ją całować. Na początku ledwo czułam jego usta. Robił to coraz namiętniej. Nie spodziewałam się tego po nim. Moje ciało domagało się więcej, natomiast moje serce i rozum kazało go odepchnąć. Przecież zdradzam Natana. Chyba wyczuł moje myśli i przestał. Rozplątałam ręce Lysandra i wstałam. Zaczęłam się przeciągać. Jaki przyjemny ból. Na klatce zalega cisza, nikt się nie kręci. Jestem tylko ja z Lysandrem.
- Podejrzewam, że właśnie trwa lekcja - podzieliłam się swoimi myślami z Lysem.
- Zaraz powinien być dzwonek - wstał i stanął obok mnie. Rzeczywiście minutę potem zadzwonił. Skierował swoje kroki na schody i zaczął na nie wchodzić - Będę leciał. Cześć.
Postałam jeszcze trochę przy schodach. Usłyszałam głos Kastiela. Szybko się ulotniłam.
- Ann, czekaj - nie aż tak szybko. Zaczęłam biec.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To nie jak pisałam piosenkę tylko skopiowałam ją z bloga rzeczywistość koloryzowana. Mam nadzieje, że autorka nie pogniewa się na mnie.
VII
And if this is a coronation
I ain’t feeling the love.
I jeśli to jest koronacja,
to ja nie czuję uwielbienia.
Kill all your friends My Chemical Romance
- Proszę, pomóżcie mi się ukryć przed Kastielem - poprosiłam błagalnie.
- Masz moją bluzę - dał mi ubranie chłopak z dredami. Nałożyłam ją, schowałam pod nią włosy i zakryłam twarz. Oprócz niego był jeszcze zielonowłosy chłopak, brunet z fajną szopą włosów i szatyn z włosami na jeża.
- Stańcie tak, żeby nie było widać moich nóg - spełnili moją prośbę. Kątem oka zauważyłam czerwonowłosego. Błagam idź dalej, nie gap się na nas. Jest, poszedł na dziedziniec, nie zauważył mnie. Odetchnęłam z ulgą - Dzięki.
- Czemu przed nim uciekasz? - zapytał mnie ten sam chłopak, który mi pożyczył bluzę.
- Trochę się pokłóciliśmy i cały czas mnie szuka. A ja nie mam ochoty z nim gadać. Dzięki za bluzę - zdjęłam ją i mu oddałam ją właścicielowi.
- Spoko. Jestem Dajan a ty?
- Ann, może potem pogadamy lecę. Cześć - poszłam przed siebie z głową w ich kierunku i wpadłam na kogoś.
- Wreszcie cie dorwałem, ukrywasz się przede mną? - kurwa, no zajebiście jeszcze wpadłam mu w ramiona.
Próbowałam się wyrwać, udało się. Brawa dla mnie. Pobiegłam do toalety, do lusterka pizdrzyła się Amber i jej dwa cienie. Jeszcze raz kurwa, no zajebiście. Zaraz po mnie wpadł Kast.
- Nie ładnie tak uciekać, zresztą i tak cię dogonię - powiedział z cynicznym uśmieszkiem.
- Czego chcesz? - warknęłam.
- Nie dałem ci prezentu - z kieszeni spodni wyciągną szminkę.
- Nie chcę jej, możesz ją sobie zatrzymać albo dać innej na przykład jej - kciukiem wskazałam za siebie, czyli na Amber.
- Masz ją wziąć za kurtkę.
- Jakbyś nie pamiętał to za kurtkę jechałam z tobą do szkoły - rzuciłam ostro.
- Weź ją.
- Co z tego, że ją wezmę, skoro nie będę się nią malowała? - czy nie rozumie co się do niego mówi?
- Masz się nią malować - wcisnął mi ją w rękę.
- Bo co mi zrobisz? Zabierzesz ją? Mogę ci teraz oddać - wsadziłam ją mu z powrotem w ręce. Otworzył ją i zaczął mnie malować. Wyrwałam mu ją.
- Czy ty chcesz zrobić ze mnie klauna?
- Już nim jesteś - rzuciła Amber, zignorowałam ją natomiast Kastiel rzucił jej spojrzenie w stylu ,, milcz jak do niej mówisz ''
- Dobra, już pomaluje się nią - odwróciłam się do lusterka i pomalowałam usta tak jak należy. Znowu stałam twarzą w twarz z nim. Rzucałam wściekłe spojrzenia - I co zadowolony?
- Cholernie.
Na swoich ustach poczułam jego wargi. Ten pocałunek wywołał u mnie wstręt. Odepchnęłam go i uderzyła z całej siły prawym sierpowym. Upadł na podłogę, mam nadzieje, że ma złamaną szczękę. Trzymał się za nią i spojrzał na mnie zszokowany. Ma rozciętą wargę i chyba złamany nos bo leci z niego krew. A żeby zęby mu powypadały.
- Co ty robisz? Nie chce być twoją następną zabawkę, którą pożądasz. A jak ją zdobędziesz to się nią znudzisz i zostawisz. I masz ją, popraw się. Możesz ją wsadzić sobie w dupę - wcisnęłam mu szminkę i zdjęłam kurtkę - Ją też zabierz, nie chce mieć z tobą nic wspólnego.
Wyszłam wkurwiona z toalety, jak go mijałam miałam ochotę stanąć mu na stopę ale miał glany i raczej by tego nie poczuł. Pobiegłam na sale gimnastyczną. Ciekawe, czemu tu pobiegłam. Chłopaki grali w mecz koszykówki. Usiadłam na trybuny. Widzę Dajana, chyba też są ci chłopacy, którzy mi pomogli. Bezbłędnie trafił do kosza z połowy boiska. Zauważył mnie i mi pomachał, podszedł i usiadł obok.
- Niezły rzut.
- Dzięki. Pogodziłaś się z Kastielem?
- Nie chcę go znać - powiedziałam szczerze.
- Nie będę wnikał. Gdzie twoja kurtka?
- Nie była moja, tylko jego - starałam się mówić bez chłodu, ale chyba mi się nie udało.
- Zaraz będziemy grać w siatę, chcesz zagrać z nami? Odreagujesz i będzie fajnie - brzmi kusząco. W gimbazie byłam w reprezentacji szkoły jeśli chodzi o siatkę.
- Z chęcią - zgodziłam się z uśmiechem.
- Chodź ze mną, przedstawię cię innym chłopakom - wstał i czekał na mnie.
- Idę.
Dajan pomógł mi zejść z trybun, chociaż nie było takiej potrzeby. Po chwili stałam przy jego kumplach. Rozpoznałam kolesi z korytarza.
- Cześć chłopaki.
- Poznajcie Ann
- A to ty z tą akcją z kamuflażu - powiedział chłopak z jeżem.
- To jest Kai - wskazał na niego Daj, następnie na bruneta z tą szopą włosów - Avan.
- Miło mi - rzekł z olśniewającym uśmiechem.
- Mi również - był jeszcze chłopak z zieloną fryzurą, ciekawe gdzie on jest.
- Nie bajeruj jej, to dziewczyna Kastiela - powiedział jakiś chłopak.
- No cała szkoła już wie o tym, że się całowaliście - mam ochotę udusić te osoby gołymi rękami.
- A czy cała szkoła wie o tym, że dostał porządnie w pysk? - wysyczałam i rzucałam morderczymi spojrzeniami - Po pierwsze nie jestem jego dziewczyną, po drugie nie chcę go znać i po trzecie macie mnie nie wkurzać, bo nie ręczę za siebie.
- Umówmy się, że tego nie było. Ann będzie z nami grała w siatę - załagodził sytuacje chłopak z dredami - Gram razem z Ann, Avanem, Kaiem, Samem i Rayem.
- Gramy na jednego czy dwóch rozgrywających? - zapytałam Daja.
- Na dwóch.
Muszę odpiąć łańcuch inaczej mogę go zniszczyć. Ustawiłam się na lewym skrzydle. Dajan na prawym, Avan pod siatką, Ray na środku, Kai na serwach a Sam między mną a Rayem. Kai zaserwował dość leciutko. Nie wiem nawet kiedy została przebita na naszą stronę. Piłka leciała na mnie, odebrałam ją górnym do Avana, który mi wystawił. Podskoczyłam, zaczęłam celować w taśmę. Przeszła, nikt nie odebrał. Zaczęli mi bić brawo. Co oni myśleli? Że dziewczyna nie potrafi grać? Jakiś chłopak ścina. Dajan z Avanem skaczą do bloku. Daj nawet nie musiał skakać, kiedy podnosi ręce to i tak ile wystają za siatką. Gorzej ze mną, może i miałam metr siedemdziesiąt, ale przy nich wyglądałam jak krasnal. Nadeszła pora na moje serwy, które najbardziej lubiłam w grze. Zakozłowałam, podrzuciłam piłkę do góry i posłałam im niską. Chyba za niską, nikt nie zdążył odebrać. Powtórzyłam swoje ruchy, tym razem dałam więcej siły. Odebrał jakiś szatyn sposobem dolnym. Kiedy odbił zaczął trząść rękoma z grymasem bólu, jak widać mam dużo siły. Kai do Raya, Ray do Sama, piękna ścina. Niestety za polem. Rywal spieprzył zagrywkę i mieliśmy przejście. Nasza gra wyglądała w podobny sposób serw, przyjęcie, wystawa, ścina i przejście. Dobra teraz ostatni punkt i wygramy. Nie chciało mi się patrzeć, kto u nas serwuje. Ważne, że piłka przeszła. Sam odbił do Raya. Źle wystawił, piłka leciała na mnie. ale była za wysoko nawet jakbym podskoczyła. Krzyknęłam, że za wysoko dla mnie. Poczułam jak ktoś mnie podniósł i udało mi się ściąć prosto w róg boiska. Obejrzałam się kto mnie podniósł. Avan, podziękowałam. Wygraliśmy seta i na tym skończył się mecz.
- Byłaś w reprezentacji szkoły? - podszedł do mnie Dajan.
- Przez dwa lata w gimnazjum. Skąd wiedziałeś? - z kieszeni wyciągnęłam łańcuch i przypięłam go do spodni.
- Grasz lepiej od nas - w ręce trzymał butelkę wody.
- Taa, na pewno. Mogę? - zapytałam i spojrzałam na picie.
- Jasne, masz - podał mi ją.
- Dzięki - zaczęłam pić.
- Nie myślałaś żeby zapisać się do reprezentacji?
- Myślałam, ale stwierdziłam, że już mnie tak nie ciągnie do niej tak jak kiedyś - powiedziałam gdy skończyłam pić.
Przypomniał mi się moment kiedy w swoim pokoju grałam skarpetami w siatę. Mimowolnie się uśmiechnęłam do tych wspomnień.
- Wybierzemy się gdzieś po szkole? - usiedliśmy na trybunach. Oddałam mu wodę.
- Chciałabym, ale mam spotkanie ze znajomymi - powiedziałam smutnym głosem. Nie chciałam sprawić mu bólu. Dajan jest fajny, ale chyba nic z tego by nie wyszło.
- Szkoda, a jutro?
- Też. Po jutrze mam czas.
- Ale to sobota i nie mam jak się z tobą skontaktować.
- Będziesz pamiętał mój numer?
- Raczej nie, chodź ze mną do szatni i zapiszesz go na kartce - wstał i pociągną mnie do niej wbrew mojej woli.
Razem z Dajanem znaleźliśmy się w męskiej szatni. OMG, jakie kaloryfery mają nasi chłopacy. Słyszałam gwizdy i ktoś mnie klepał w tyłek. Dajan rzucał im groźne spojrzenia. Jakiś chłopak zaczął prężyć swoje muskuły a inny ściągną mu spodnie i było widać jego różowe gacie w jednorożce. Każdy wybuchł gromkim śmiechem. Doszliśmy do jego wieszaka, znalazł plecak, wyciągną z niego długopis i jakaś kartkę. Napisałam na niej swój numer. Pod nosem znalazła się czyjaś ręka.
- Napisz i mi - spojrzałam w górę, Avan i ten jego olśniewający uśmiech.
- A niech stracę - mruknęłam i na jego ręce znalazł się mój numer.
- Raczej zyskasz niż stracisz.
- Dajan, będę leciała.
- Do soboty.
Wyszłam z szatni i skierowałam swoje kroki do ogrodu.
Uwielbiam Kasa mimo, ze oberwał zajebiście.
OdpowiedzUsuńPS"Milcz jak do niej mówisz" <- To mnie rozwaliło xD Czekam na nexta czyli czekam aż zechce mi się dać swój. A co jeśli Kas wygada wszystko jej chłopakowi?!
Coś czuje, że nie byłby taki piękny. :P "Milcz jak do niej mówisz"<--- to było epickie. :D
OdpowiedzUsuńPS megi mam nadzieje że się pośpieszysz, bo mam się ochotę zajebać przez twój ostatni koment.
Czemu??
UsuńCytuje: "Poczekaj aż zobaczysz wyjazd to się nie pozbierasz." Ja ledwo wytrzymywałam bez takiej zachęty.
Usuń"Milcz jak do niej mówisz"- epickie ;D ~Slotkasasa
OdpowiedzUsuń