24 wrz 2013

Rozdział XI

- Gdzie toaleta?- zapytał Kevin, gdy skończyliśmy oglądać film.
- To te czarne drzwi - odpowiedziałam mu.
- A te szare to dokąd prowadzą? - zapytał zaciekawiony Michael.
- Do mojej garderoby - powiedziałam zgodnie z prawdą.
- Gdzie ty się kąpiesz? Jak tu jest tylko sedes, umywalka i lustro - wymienił przedmioty w mojej toalecie Kevin.
- Na dole jest druga - chciałam mu odpowiedzieć, że w kiblu, ale się powstrzymałam.
- Mogę na chwilę laptopa? - zapytał Edek.
- Ta, bierz - podałam mu go.
- Zaraz oddam.
- Jak leci? - zapytałam Kevina ze złośliwym uśmieszkiem. 
- Dobre - zaśmiał się rudzielec zawtórowali mu Michael z Natanem.
- O co chodzi? - zapytał opóźniony Edzio.
- Kevin sika i pytam go jak leci - wytłumaczyłam mu.
- Dobre - uśmiechnął się.
Nat położył się na plecy, ja również położyłam się na plecach, moja głowa znalazła się na jego torsie, leżałam prostopadle do niego. Głowa Edda znajduje się na mojej klatce piersiowej. Kevin wyszedł z toalety i położył się obok Edka. I tak mój brzuch i klatka piersiowa stała się poduszką dla chłopaków.
- Chcę coś wam pokazać - oznajmił brunet z kolorowym końcówkami. Laptop znajdował się na jego brzuchu. Chłopak wszedł na youtube i wyszukiwał jakiś filmik.
- Ja to mam najlepsze widoki - powiedział Michael, którego głowa była na przeciw mojego biustu.
- A w pysk chcesz? - zapytałam.
- Za to ja mam najgorsze - mruknął Nat, odwróciłam głowę w jego stronę a Nataniel wskazał głową, że jak odwróci się w lewo to będzie się patrzył na tyłek jego brata. Zaśmiałam się.
- Nie narzekaj, wiele dziewczyn się na niego patrzy.
- A czy te dziewczyny mają więcej niż metr wzrostu?
- Tak mają - Kevin zrobił na chwile przerwę - Metr dwadzieścia.
- Dobra zamknąć się, znalazłem ten filmik - rozkazał nam Edek z krainy kredek.
Oglądaliśmy przeróbkę Herkulesa. Co jakiś czas wybuchaliśmy śmiechem.
- Oglądamy Poznaj naszych spartan? - zapytałam gdy skończył filmik.
- Jestem za - odpowiedział rudowłosy.
- To Edek odpalaj.
- Jak mnie nazwałaś? - zastosował się do moich poleceń.
- Edek z krainy kredek - zażartowałam.
Przy oglądaniu filmu co chwilę wybuchaliśmy śmiechem to ze skojarzeń to ze śmiesznych scen. Kiedy film się skończył była dwudziesta trzecia godzina. 
- O cholera ale późno się zrobiło, muszę lecieć - powiedział Kevin.
- Ja też będę się zbierać - przyłączył się Edzio.
- Pójdziemy z wami - oznajmił Michael.
- Odprowadzę was.
Pozbieraliśmy się z mojego łóżka i znaleźliśmy się na dole. Nałożyłam buty, jakiś płaszczyk, zgarnęłam klucze, wyszliśmy na zewnątrz, zamknęłam dom. Szliśmy pod ramię, Natan przy ogrodzeniu, Michael po mojej lewej, Kevin po prawej a Edzio przy ulicy. Jechał samochód, w którym na cały regulator leciała piosenka Flo Rida - Whistle.
- Łysym będę, łysym będę. Let mi go - zaczął śpiewać Nat. Wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem. Opierałam się o czyjeś ogrodzenie, Kevin o hydrant, Edek o latarnie a Michael i Natan stali na ulicy.
- Mówią, że pod latarnią najciemniej - powiedziałam w przerwie między śmiechem. Powstała nowa salwa śmiechu. 
Dostaliśmy głupawki. Pozbieraliśmy się z ulicy i szliśmy dalej. Nie wiem co mnie podkusiło, ale zaczęłam tańczyć gangam style, chłopaki do mnie dołączyli. Przesuwaliśmy się do przodu w równym tempie.
- Nie mogę już - ledwo to z siebie wykrztusiłam i zaniosłam się śmiechem. 
Trochę się ogarnęłam. Kevin oparł ręce o biodra i zaczął skakać bokiem. Trzy skoki i zmiana. Dołączyłam do niego zaraz po mnie Edek, Michael i Natan. I tak skakaliśmy jak ,,Poznaj moich Spartan ''. Uspokoiliśmy się i dreptaliśmy normalnie.
- Chcę zwiedzać anal - śpiewał Kevin.
- Kurwa - wyrwało się dla Edzia, bo mało się nie wypierniczył.
- Kurwy też - dodał rudy.
Wybuchnęliśmy śmiechem, oparłam się o ramie Nata i po prostu płakałam ze śmiechu. Zauważyłam, że przeszliśmy już ze dwie ulice, czas wracać.
- Dobra, ja będę wracała - oznajmiłam im.
- Trzeba to powtórzyć - wyszczerzył się Kevin.
- Spoko, ale u ciebie.
Podeszłam do Natana, przytuliłam się do niego a na koniec pocałowałam w usta. Michaela przytuliłam, Edzia też, teraz czas na rudzielca. Zrobiłam z miśka, na koniec potargałam mu.
- Cześć rudzielcu - wyszczerzyłam się.
Kevin podniósł mnie i zaczął uciekać. Natan go gonił, a mną telepało na prawo i lewo.
- Oddaj moją dziewczynę - krzyczał brunet.
- Pomocy jakiś nie wyżyty rudzielec mnie porwał - krzyczałam z udawanym przerażeniem.
Chłopaki śmieli się do rozpuku z naszej trójki. No taa, nie wiadomo co on  chce ze mną zrobić, a oni z tego gniją.
- Dobra, postaw mnie na ziemie - powiedziałam. Zrobił to o co go poprosiłam - Dziękuje.
Pożegnałam się z chłopakami i wróciłam do domu. Spojrzałam na zegar przechodząc przez kuchnię 23 : 40. Poszłam na górę do swojego pokoju, ściągnęłam gumkę z włosów, ała jak boli. Przejrzałam się w lustrze wiszącym w mojej toalecie, jeśli teraz nie rozczeszę włosów to będę miała kołtuna na drugi dzień. Wzięłam szczotkę i zaczęłam czesać włosy.
- Ała, kurwa jak boli, koczka mi się zachciało - narzekałam za każdym pociągnięciu szczotki.
Jak skończyłam to przebrałam się w piżamę składającej się z długiej, luźnej, czarnej, bawełnianej koszulki z czarno - białym nadrukiem zniszczonego misia i krótkich, czarnych spodenek. Oceniłam swój wygląd w lustrze, nie jest źle bluzka zakrywa mi spodenki. Dobra rano się wykąpię jestem zbyt zmęczona. Miski po chipasch na moim łóżku, cholera. Pozbierałam butelki i miski, zniosłam je do kuchni i znowu znalazłam się w swoim pokoju. Położyłam się pod kołdrę. Moją głowę zapełniły rozmyślania na temat dzisiejszego dnia. Spotkanie z Michaelem i Naten, drogeria, pomoc przy pisaniu piosenki, jutro przychodzi Lysander i będę opowiadała mu swoję historię, czy będę miała wystarczająco dużo siły? O tym przekonam się jutro. W sobotę umówiłam się na spacer z Dajanem, Jade przywozi mi królika. Pocałunek Kastiela, mój cios zadany w jego twarz. Czy nie za mocno zareagowałam? Nawet nie pozwoliłam na to, żeby ze mną porozmawiał. Cholera mam wyrzuty sumienia. Przy najbliższym spotkaniu porozmawiam z nim. Bójka w pokoju gospodarzy, ja jako nauczycielka, praca w grupach, moje wygłupy z Armina. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Wpadnięcie chłopaków, odprowadzanie ich było jeszcze lepsze. Zamknęłam powieki i zaczęłam zasypiać.
Obudził mnie wstęp do piosenki We Don't Another Song About California zespołu My Chemical Romance. Co jest kurwa? Przecież nie ustawiłam jej jako alarm w telefonie. Nakryłam głowę poduszką. Gitarę nadal było słychać. Sąsiedzie wiem gdzie mieszkasz. Muzyka przybrała na sile. Kto jest takim potworem? Przecież jest chyba pierwsza w nocy. Wyłącz tą pierdoloną muzykę. Czy ona nie dobiega spod mojego okna? Wstałam, podeszłam do okna. 
- I miss you, I miss you so far! And the collision of your kiss That made it so hard - usłyszałam. 
Tak, to pod moim oknem. Odsłoniłam zasłonkę, otworzyłam okno, żeby cokolwiek zobaczyć musiałam się nieźle wychylić, dalsze wychylenie groziło mi upadkiem. W świetle lamp ulicznych stał Kastiel z gitarą w ręku i piecykiem przy nogach. Nadal grał. Dostał kartoflem w głowę, przestał, zaczęłam się śmiać.
- Przestań rzępolić przerośnięty muchomorze - darł się jakiś gimnazjalista. 
- Chcesz dostać tym ziemniakiem?
- Tylko cwele farbują brwi - odkrzyknął chyba jego brat. 
Teraz to wo gulę dostałam niepohamowany atak śmiechu. Omsknęła mi się ręką, na której trzymałam cały ciężar ciała i swoje ciało. Spadam, kurwa nie mam się czego złapać, aby przeżyć. Kończy mi się czas. Zamknęłam oczy. Mamo mam ci jedno do powiedzenia. Nie spadam. Co się dzieje? Straciłam przytomność? Otworzyłam oczy na de mną jest pochylona twarz Kastiela, która teraz miała wyraz ulgi.
- Dziękuję - wyszeptałam. Odstawił mnie na ziemię, rozglądnęłam się za jego gitarą, leży na trawie.
- Chcę porozmawiać - powiedział z błaganiem w oczach.
- Dobrze - usiadłam po turecku na ziemię - Słucham.
Usiadł na przeciw mnie, na nogi położył gitarę. Spojrzałam na niego wyczekująco. Wziął głębszy oddech.
- Przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło - zrobiła wdech, trzymał mnie za rękę - Proszę, wybacz mi ja nie mogę normalnie funkcjonować gdy jesteś na mnie zła - mówił prawie ze łzami oczach. Zszokował mnie. Otrząsnęłam się.
- Dobrze, wybaczam ci.
- Dziękuję - wyszeptał i mnie przytulił. Kim jesteś i co zrobiłeś z Kastielem? Szybko się oderwał ode mnie. 
Wstałam, wzięłam się pod boki i patrzyłam na otwarte okno w moim pokoju. Jak ja się tam dostanę?
- To się załatwiłaś.
- Wiem - mruknęłam. 
Dobra, może tak, skoczę na dach nad drzwiami wejściowymi, wdrapię się na parapet, rozhuśtam, będę wisiała na swoim parapecie, podciągnę się i znajdę się w środku.
- Okej to teraz będę próbowała się dostać do swojego pokoju. Do jutra.
- Zostanę, na wypadek gdybyś znowu spadła.
Przystąpiłam do realizacji swojego planu. Najgorzej było z rozhuśtaniem się. Jea, jestem w swoim pokoju. Co ja bym zrobiła gdybym nie uprawiała parkuru?
- Jestem w środku. Dobranoc - powiedziałam i nie czekając na odpowiedź zamknęłam okno i poszłam spać.


Tłumaczenie piosenki:
Tęsknię za tobą, tęsknię za tobą aż do teraz
I za zderzeniem z twoim pocałunkiem, który uczynił to takim trudnym
Cemetary Drive My Chemical Romance

9 komentarzy:

  1. Jesteś cudowna. <3 Rozdział zajebisty. Wielbię cię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super <3
    Kocham twoje opowiadanie *o* ~Slotkasasa

    OdpowiedzUsuń
  3. Je w końcu mu wybaczyła! <3 świetne, uwielbiam. :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebiście do potęgi <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zwykle miło się czyta czekam na następne ^^~~ Manami1

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle zaiste ^^ to ja ci powiedziałam z tym cwele farbują brwi XD Pozdrawiam TenKot

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to prawda. W poprzednim komentarzy pisałaś abym napisała o tych brwiach no i są =]

      Usuń