- Podrzucić cię? - usłyszałam znajomy głos.
- Kastiel? To ty jeździsz tym cudeńkiem?
- No - zdjął kask - To co, podrzucić cię?
- Jeśli to nie kłopot.
- Wsiadaj - i poklepał miejsce za sobą - Gdzie mieszkasz?
- Na Smoczej - powiedziałam gdy usiadłam. Starałam się jak najdalej od niego, dalsze odsunięcie groziło mi spadnięciem.
- Mieszkam jakieś cztery ulice przed tobą.
- To wysiąde i dalej pójdę sama.
- Mam tylko jeden kask. Radzę ci się mocno trzymać, lubię mocną jazdę.
- Ale czego?
- Jesteś taka głupia, czy tylko udajesz - powiedział rozdrażniony. Przyciągnął mnie bliżej - Jak chcesz przeżyć to przytul się do mnie.
- To szantaż? - nie zdążyłam się zapytać, bo czerwonowłosy stanął dęba.
Ledwo się utrzymałam, natychmiast się jego złapałam. Mknęliśmy z niezłą prędkością, jeszcze trochę i byśmy się zderzyli z tirem. Z przerażenia zamknęłam oczy i nie otwierałam ich do końca drogi.
- Jesteśmy na miejscu - usłyszałam, a więc żyje. To jakiś wariat. Odskoczyłam od niego jak oparzona.
- Nareszcie - burknęłam.
- Twarda jesteś - powiedział z cynicznym uśmiechem.
- Nie rozumiem o co ci chodzi - zmarszczyłam brwi.
- Wtedy co jechałem na czołówkę z tirem nawet nie pisnęłaś.
Spojrzałam na jego dom. Duży, dwupiętrowy z szarej cegły i z obszernym balkonem.
- Niezła chata. Jestem zmęczona, będę już szła - oznajmiłam mu i zaczęłam iść, złapał mnie za nadgarstek.
- Czeka,j idę z tobą.
- Nie musisz.
- Ale chce.
Cały czas dręczyło mnie jedno pytanie, jeszcze kilka metrów i nogi odmówią mi posłuszeństwa.
- Zatrzymałbyś się gdybym nie odstawiała tego przedstawienia? - zapytałam nurtujące mnie pytanie.
- Jakiego? - zapytał rozkojarzony.
- Serio nie wiesz o co chodzi?
- Możesz to powtórzyć? - zapytał z szelmowskim uśmiechem.
Westchnęłam, zaczęłam kręcić biodrami i na koniec uśmiechnęłam się do niego zalotnie.
- Te przedstawienie - mruknęłam jak skończyłam.
- Myślałem, że ja tak na ciebie działam.
- Chciałbyś - pod nosem zaczęłam klnąć na ból w stopach.
- Wskakuj mi na barana - westchnął i się nadstawił.
- Co? - zapytałam zdziwiona - Nie mogę, dzisiaj za dużo dla mnie zrobiłeś.
- Możesz, jak nie to ci pomogę.
- Nie, bo będę się dziwnie czuła - powiedziałam i go minęłam.
- Wkurzasz mnie.
Jego ręka znalazła się na zgięciu w moich kolanach a drugą objął moje ramiona i mnie niósł. Nie zostało mi nic innego jak się w niego wtulić. Spojrzałam na jego twarz, gościł na niej uśmiech ale nie cyniczny, zawadiacki ani szelmowski. Tylko taki zwykły, chociaż u niego to jest niezwykłe.
- Co się gapisz? - powiedział gdy spojrzał na mnie swoimi ciemnobrązowymi ślepiami.
- Ty wiesz jak zepsuć miłą atmosferę - burknęłam. Zaczęło się robić chłodno, czego ja się spodziewam w październiku. Zauważyłam swój dom - Możesz mnie postawić, dochodzimy już do mojego domu.
- To dobrze, robisz się strasznie ciężka - powiedział gdy mnie postawił. Walnęłam go w ramie - Za co?
- Za to, że powiedziałeś mi, że jestem ciężka.
- Nie wyrywałaś się, gdy cię niosłem.
- Nic by to nie dało. Jesteś cholernie uparty - wskazałam na dom - To tutaj.
- Starych nie ma? - zapytał a ja grzebałam w paprotce w celu znalezieniu kluczy.
- Porzucili mnie, mieszkam sama od pół roku - powiedziałam gorzko.
- Jak to? - zbulwersował się. Są, otworzyłam drzwi.
- Może kiedyś powiem ci całą moją pojebaną historię.
- Nie zaprosisz mnie?
- Nie dzisiaj, jestem zmęczona i mam cholerną ochotę na długą kąpiel a potem pójdę spać.
- Pomóc ci przy myciu pleców? - powiedział z łobuzerską miną.
- Nie jestem, aż tak zmęczona - trzasnęłam mu drzwiami przed nosem i zamknęłam na dwa spusty.
Poszłam do łazienki przez kuchnie złączoną z obszernym salonem. Odkręciłam kran z gorącą wodę, otworzyłam płyn do kąpieli o zapachu czekolady z pomarańczą. Bosko, uwielbiam ten zapach. Napełniłam wannę do połowy i poszłam do salonu włączyć muzykę. Z wieży zaczęły lecieć piosenki z albumu Three Cheers for Sweet Revenge zespołu My Chemical Romance.
Dźwięk ustawiłam na maxa i poszłam się kąpać. Zostałam w samej bieliźnie, zaczęłam przyglądać się mojemu odbiciu w lustrze. Długie, czarne, gęste włosy sięgające mi do bioder, duże, szmaragdowe oczy, pełne usta, chude nogi, płaski brzuch, piersi miseczka C. Jedyne czego nienawidzę w swoim wyglądzie to nos. Wyszłam po trzydziestu minutach, nie umiem już tak jak kiedyś spędzić ponad godzinę w wannie. Nałożyłam czarny szlafrok, z niechęcią spojrzałam na biały, porwany top. Wyrzuciłam go do śmieci. Zrobiłam się strasznie senna, wysuszyłam włosy, przebrałam się w piżamę i poszłam spać.
Wiem, że króciutko. Następny będzie dłuższy :D
Króciutki czemu tak. Mam nadzieję że naprawdę jutro bd dłuższy
OdpowiedzUsuńTak będzie dłuższy ;) Podejrzewam, że jeden dzień Ann będzie w 4-5 rozdziałach i według mnie będzie się działo xD Masz motywację żeby szybciej wstawić rozdział ;P
UsuńJa pitole w poprzedniej części padłam jak przeczytałam te macanie xd Ten też był fajny zwłaszcza akcja z podrywem na motocykliste xd
OdpowiedzUsuńOooo!!! Jakie sweet ^^ Zajebisty blog :D Kiedy następny rozdział?
OdpowiedzUsuńJak megi doda u siebie :D Dziękuję za pochwałę =]
Usuńhttp://slodkiflirtpl.blogspot.com/ już dodałam teraz ty :D
OdpowiedzUsuńSuper ;] ~Slotkasasa
OdpowiedzUsuń